REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Polonia Niezapomniana Ewa

Niezapomniana Ewa

-

W Łodzi zmarła nasza koleżanka redakcyjna

Ewa Bierezin nie żyje. Umarła 16 lipca w swoim mieszkaniu w Łodzi po ciężkiej, nieuleczalnej chorobie. O jej śmierci polska prasa doniosła tego samego dnia. Rozdzwoniły się telefony niezliczonych przyjaciół Ewy, do skrzynek e-mailowych tych, którzy ją znali, wpadały listy ze smutną, choć spodziewaną od pewnego czasu wiadomością. Żegnamy Ją także w Dzienniku Związkowym.

REKLAMA

2147483647 clicks

Ewa Bierezin w redakcji w dniu odejścia na emeryturę fot. archiwum
Ewa Bierezin w redakcji w dniu odejścia na emeryturę fot. archiwum

Odeszła działaczka demokratycznej opozycji w PRL-u, humanistka z wykształceniem technicznym, dziennikarka w Polsce i w Ameryce.

Ukończyła studia na Politechnice Łódzkiej, gdzie do wydarzeń marcowych 1968 roku prowadziła zajęcia ze studentami i pracowała nad doktoratem w Instytucie Elektrotechniki. Usunięta z uczelni ze względów politycznych, związała się z organizacją “Ruch”, z “Solidarnością” i Komitetem Obrony Robotników.

Wraz z bratem – pisarzem i dziennikarzem Witoldem Sułkowskim, i mężem – poetą Jackiem Bierezinem – pisała i pracowała w redakcji antykomunistycznego nielegalnego pisma “Puls”.

Z wybuchem stanu wojennego internowana w Gołdapi, w 1983 roku wyjechała do Ameryki, gdzie organizowała akcje wspierania polskiej opozycji i współpracowała z Radiem Wolna Europa. Na szczęście dla Dziennika Związkowego przeniosła się z Nowego Jorku do Chicago i w 1986 roku rozpoczęła pracę w redakcji naszej gazety.

Szybko “wrosła” w zespół i stała się jego integralną częścią. Od początku interesowały ją najbardziej wiadomości z Polski i sprawy jeszcze dość wtedy anemicznej kultury polonijnej. Gdziekolwiek coś się działo – wieczór poezji, spotkanie z pisarzem, dyskusja – Ewa tam była: patrzyła, słuchała, a potem pisała.

Znajdowała sobie własne tematy. Kiedy zainteresowały ją bardzo liczne w Chicago rzeźby pod gołym niebiem, nie licząc się z czasem – po pracy i w weekendy – jeździła tam, gdzie można obejrzeć ustawione przez miasto interesujące rzeźby krajowych i zagranicznych artystów. Przez kilka lat w cyklu “Rzeźby pod niebem Chicago” opisywała nie tylko ich twórców i historię, ale także wrażenie, jakie na niej wywierały. Zdarzało się, że czytelnicy przy okazji spotkania opowiadali o zbieraniu jej artykułów i korzystaniu z nich jako przewodników po ciekawych miejscach Chicago.

Gdy w 1993 roku Tomasz Tabako zaczął wydawać niezależne dwujęzyczne pismo “2B, Journal of Ideas”, stanowiące intelektualny łącznik między Ameryką i Polską, zaprosił Ewę do współpracy. Jej artykuł o teatrze, podpisany pseudonimem z “Pulsu” ewa esbe (Sułkowka-Bierezin) ukazał się już w pierwszym numerze, pośród tekstów takich autorów jak Wisława Szymborska, Jerzy Giedroyc, Jan Nowak-Jeziorański, Tymoteusz Karpowicz, Andrzej Celiński. Do roku 2000, kiedy ukazał się ostatni numer 2B, była członkiem redakcji.

Potem była wystawa “Polki Chicago 2000” – duża, ambitna i bardzo intensywna praca, która zajmowała Ewie przez ponad rok cały wolny czas. Pisała do wystawy teksty mówiące o życiu, pracy, zainteresowaniach, osiągnięciach i perspektywach Polek, które wniosły znaczący wkład w życie Ameryki – artystek, naukowców, działaczek społecznych, lekarek, inżynierów… “Półmetek” wystawy (50 postaci) był pokazany w budynku stanowym pod patronatem ówczesnego gubernatora, a finał (ponad 70) miał miejsce w Muzeum Polskim w Ameryce. Ekspozycja “Polek” w Krakowie – dokąd Ewa Bierezin zawiozła ją i gdzie osobiście ją reprezentowała – była z zainteresowaniem komentowana przez polską prasę.

Ewa miała dar prowadzenia wywiadów w sposób otwierający rozmówcę, skłaniający go do mówienia o sobie i sprawach często trudnych, niekoniecznie popularnych. Zadawała niekonwencjonalne pytania i dostawała nieoczekiwane odpowiedzi. Tak było na przykład z ks. Waldemarem Chrostowskim, którego zapytała, czy tylko ludzie mają duszę; czy w raju spotkamy nasze ukochane zwierzęta. Szacowny rozmówca wyraził nadzieję, że tak.

A rozmawiała z wieloma wybitnymi osobami przyjeżdżającymi z Polski – na festiwale filmowe, na występy, na spotkania.

Dzięki jej upartemu pisaniu o coraz żywiej rozwijającej się polonijnej kulturze w Chicago i całej Ameryce, po latach powstała w naszej gazecie sekcja “Kultura i rozrywka”.

Miała wspaniałe poczucie humoru. Czasem, gdy naszła ją wena, rozbawiała nas do łez dykteryjkami i wierszykami o wyraźnym dla nas, choć może niezbyt czytelnym dla obcych, znaczeniu. Była przy tym bardzo niekonwencjonalna; jej dowcip często balansował na granicy niecenzuralności, nigdy nie naruszając jednak zasad dobrego smaku.

Pisywała żartobliwe limeryki. Zdarzało się to czasem ad hoc, w trakcie dyskusji na rozmaite tematy, nawet ortograficzne. Wyłączała się wtedy z rozmowy, chwytała byle ołówek czy długopis i kawałek papieru, a po chwili skupienia, z rozbawionym błyskiem w oku pisała – bez kreślenia – pięć przepisowych linijek; limeryk był gotowy. Trzeba powiedzieć, że większość z nich, choć bardzo śmieszna, nie nadawała się do druku.

Kochała zwierzęta, zwłaszcza koty. Obok schodów domu, w którym mieszkała, wieczorem stawiała miseczkę z suchą karmą dla tych, “co nie zawsze mają co do pyska włożyć”. W jej domu zawsze znajdowała schronienie jakaś kocia “bieda” – znaleziona na ulicy, zraniona, chora, wzięta od kogoś, kto musiał się jej pozbyć. W Łodzi przygarnęła kocie rodzeństwo, urodzone w krzakach i zostawione przez matkę. Teraz pewnie przygarnie je ktoś z jej przyjaciół.

Opowiadała kiedyś ze łzami w oczach o kocie nazwanym Mefisto, bo miał na czole czarny znaczek w kształcie litery M. Kiedy w nocy 13 grudnia 1981 roku milicja załomotała do drzwi Ewy i Jacka Bierezinów, aby aresztować ich oboje, nie mówiąc nawet nic do siebie wypchnęli z mieszkania opierającego się Mefista – w nadziei, że ktoś się nim zaopiekuje. Nigdy już nic o nim nie usłyszeli.

Po powrocie do Polski w 2003 roku pracowała społecznie w gronie dawnych i nowych przyjaciół, utrwalając pamięć o ludziach opozycji, którzy w wolnej Polsce, nie szukając rozgłosu, powrócili po prostu do zwykłej pracy i zwykłego życia. Wyszukiwała ich, zbierała historie ich działalności i składała do kancelarii prezydenta – najpierw Lecha Kaczyńskiego, potem Bronisława Komorowskiego – wnioski o odznaczenia.

Przygotowała do druku dwie książki – wydaną w 2007 roku antologię tekstów publikowanych w krajowej edycji “Pulsu” i w 2009 “Orła wrona nie pokona” – piosenki internowanych.

Za swoją działalność otrzymała Srebrny Medal Zasłużony Kulturze – Gloria Artis, Nagrodę Miasta Łodzi i w 2011 roku – Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

Dla nas w Dzienniku Związowym i dla wielu chicagowskich przyjaciół pozostanie na zawsze po prostu Ewą; wspaniałą, kochaną i niezapomnianą.

 Krystyna Cygielska

k.cygielska@zwiazkowy.com

REKLAMA

2131791724 views

REKLAMA

REKLAMA

2131791739 views

REKLAMA

REKLAMA

2133588059 views

REKLAMA

2131791749 views

REKLAMA

2131791752 views

REKLAMA

2131791756 views

Emilia Plewa

Alexandra Sankowska

Tomasz Witkowski

Maya Woroszyło

Lusia Planica

Zuzanna Ochwat

Alexander Kubiak

Maximilian Ostrowski

Patrick Jerabek