REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Polonia Muzyka jest w ich krwi i bez niej nie potrafią żyć

Muzyka jest w ich krwi i bez niej nie potrafią żyć

-

Pierwszy w tym roku koncert Pawła Pospieszalskiego uznanego wokalisty, gitarzysty, muzyka grającego na keyboardzie i wiolonczeli zgromadził w Art Gallery Kafe wierną mu publiczność. Tym razem z zespołem w składzie: perkusista Jacek Wątroba, Mariusz Bajkowski (gitara) i Bart Piecyk świetnie grający na basie, wystąpił fenomenalny gitarzysta Arek Religa, który do Chicago zawitał tylko na chwilę. Muzykom towarzyszyła wokalistka Dori Koz.

W mroźny, niedzielny wieczór 19 stycznia Paweł Pospieszalski zaprosił fanów do Art Gallery Kafe, w Wood Dale, na pierwszy w tym roku, wyjątkowy koncert z udziałem muzycznych gości. Wybór miejsca koncertu nie był przypadkowy. – Art Gallery Kafe jest moim ulubionym miejscem, bo tutaj jest piękna, intymna atmosfera. Ludzie autentycznie słuchają – opowiadał muzyk.
Inspiracją do zagrania koncertu była prywatna wizyta w Chicago Arka Religi, gitarowego giganta i przyjaciela Pospieszalskiego, z którym wspólnie nagrali płytę „My Progressive Rock”.
Pospieszalski pracuje od lat z gitarzystą Mariuszem Bajkowskim i chicagowianinem Bartem Piecykiem, utalentowanym multiinstrumentalistą, świetnie grającym na basie.
Zdaniem Pospieszalskiego koncert w takim składzie i doskonała współpraca były możliwe, ponieważ są „to muzycy, którzy kochają muzykę. Muzyka jest w ich krwi i bez niej nie potrafią żyć”.

REKLAMA

W części pierwszej Paweł Pospieszalski solo i razem z Dori Koz zaśpiewali kilka piosenek, m.in. angielską wersję piosenki „Krucjaty dziecięce” w tłumaczeniu Pawła Pospieszalskiego do oryginalnych słów w języku polskim napisanych przez jego ojca Stanisława.
Publiczność usłyszała też „Double Life” Steve’a Lestarche z muzyką Pospieszalskiego, liryczną kompozycję własną „Mother”, ułożoną z tęsknoty za matką, kilka utworów do tekstów Jacka Kamińskiego, a także piosenkę w stylu country ze słowami córki, Rilla, którą zaśpiewał z rekwizytem a la cowboyskim kapeluszem. Pierwszą część zamknęła piosenka „Jak bez ciebie żyć” do słów Darka Redlińskiego.
Paweł Pospieszalski powiedział nam, że mając 11 lat lat nauczył się grać na gitarze akustycznej, później grał na wiolonczeli i śpiewał w chórze ministranckim, zdobywającym na prestiżowych konkursach wiele pierwszych miejsc. Naukę gry na wiolonczeli kontynuował w szkole muzycznej, póżniej w konserwatorium w Katowicach. Do Stanów przyleciał na turnee z Ireną Jarocką, z którą wcześniej koncertował po Polsce jako gitarzysta basowy, śpiewając również w chórkach.
W Ameryce zastał go stan wojenny w Polsce. Wtedy podjął decyzję o emigracji.
Na początku kariery amerykańskiej żył z muzyki, ponieważ wygrał casting do zespołu muzycznego jako gitarzysta i wokalista.
Teraz koncertuje głównie w Chicago i tu ma wierną mu publiczność.
Zazwyczaj w recitalach Pospieszalskiego znajdują się prawie wyłącznie jego własne kompozycje. Swoją muzykę określa jako trudną, ale zarazem ładną i melodyjną. Na komponowaną przez niego muzykę mieli duży wpływ kompozytorzy romantyczni, m. in.: Czajkowski, Chopin, Dworzak.
Muzyka Pospieszalskiego ma charakter eklektyczny, łączący elementy harmonii klasycznej, trochę jazzu i muzyki rockowej. Na początku śpiewał wyłącznie w języku angielskim, który bardziej pasuje bardziej do muzyki bluesowo-rockowej, na jakiej się wychowywał.
Obecnie coraz częściej śpiewa po polsku i komponuje do polskich tekstów, a przełomowym momentem dla muzyka była piosenka „Nie mogę ci wiele dać” polskiego zespołu Perfekt.
Podczas drugiej części koncertu usłyszeliśmy ciąg dalszy piosenek z płyty, m.in.: „Disappointed” w wykonaniu zespołu i wokalistów: Pawła Pospieszalskiego i Dori Koz.
Dopełnieniem muzycznego wydarzenia były zapowiadane i oczekiwane przez publiczność: „Beyond Horizon” i „It’s Going To Be Better” Arka Religi w gościnnym wykonaniu utalentowanego gitarzysty.
Arek Religa karierę gitarzysty i kompozytora rozpoczął w Polsce, karierę muzyczną kontynuował w Chicago, skąd wyjechał do Kalifornii. W San Diego ma swój zespół – Arek and The Lost Tribe. Lubi wracać do swoich korzeni, chicagowskiej publiczności i przyjaciół.
Tak było i tym razem podczas wyjątkowego koncertu z przyjaciółmi w Art Gallery Kafe.

Tekst: Jola Plesiewicz
Zdjęcia: Dariusz Piłka

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications.    Ok No thanks