REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

300 wspaniałych

-

Spotkanie Komitetu Pielgrzymkowego. Od lewej: Leszek Olechno, ks. Mikołaj Markiewicz, Tomasz Szuster, Urszula Michalowska, Mirosław Radzik iWładysław Mucek
fot.Dariusz Piłka

Na pielgrzymce pracuje co roku około 300 wolontariuszy. Ich pracę koordynuje Komitet Pielgrzymkowy
- grupa doświadczonych pielgrzymów i świetnych fachowców.

REKLAMA

Sukces Pieszej Polonijnej Pielgrzymki Maryjnej z Chicago do Merrillville polega na bardzo dobrej koordynacji wszystkich służb. Pielgrzymkę zabezpiecza ponad 300 wolontariuszy. Z każdym rokiem wzrasta liczba uczestników pielgrzymki, a wraz z nią doświadczenie osób zaangażowanych w wolontariat. Dlatego szefowie służb na przedpielgrzymkowym spotkaniu organizacyjnym spotykają się jedynie dwa razy. Do większości problemów, które rozwiązują, nie potrzebują salwatorianów, robią to sami żartując, że zakonnicy mają własne duchowe sprawy do rozważenia. Spostrzeżeniami o pracy służb i ciekawostkami o pielgrzymce podzielili się ich szefowie: Leszek Olechno, Tomasz Szuster i Władysław Mucek.

Leszek Olechno określany jest przez kolegów jako ,,szef nad szefami” i mentor. Skromny, niewiele mówi o sobie i powierzonych mu obowiązkach. Podczas wywiadu najczęściej dodaje coś jeszcze na temat tego, o czym opowiadali koledzy z komitetu pielgrzymkowego, nigdy o sobie.

Jola Plesiewicz: Od jak dawna jest Pan związany z Pieszą Polonijną Pielgrzymką Maryjną z do Merrillville?

– To będzie moja 29. pielgrzymka w Chicago. Od 3. zacząłem chodzić, a od 4. jestem w komitecie pielgrzymkowym.

Jaką pełni Pan funkcję? Za co jest Pan odpowiedzialny?

– Jestem koordynatorem. Zajmuję się przygotowaniem pielgrzymki, wydrukiem przynajmniej 6 tysięcy aplikacji, zamówieniem znaczków pielgrzymki, chust, jak również zapisami czyli przygotowuję pakiety dla biur, parafii, gdzie odbywają się zapisy.

Jakie służby pielgrzymkowe możemy wyróżnić?

– W pielgrzymce są następujące służby: medyczna, porządkowa, gospodarcza, techniczna i diakonia muzyczna. Służba gospodarcza jest poza pielgrzymką zupełnie. Oni przyjeżdżają rano do kościoła św. Michała, tam pakują wodę. Pielgrzymka rusza, oni jadą pierwsi na postój. Tam rozkładają stoły, beczki z wodą, zasypują lodem, rozstawiają stojaki z workami na śmieci, sprzątają, kiedy pielgrzymka odchodzi. W Munster przez całą noc jest opłacony wóz patrolowy, na służbie razem z pielgrzymką jest policja. Ambulans medyczny jest od granicy ze stanem Indiana. Niezależnie służba medyczna ma 6 własnych samochodów.

Kto wchodzi w skład komitetu pielgrzymkowego?

– W skład komitetu wchodzą salwatorianie: ksiądz Mikołaj Markiewicz, ksiądz Bronisław Jakubiec, ksiądz Józef Zuziak, ksiądz Paweł Krężołek oraz szefowie służb pielgrzymkowych: Mirosława Radzik, Leszek Olechno, Tomasz Szuster, Władysław Mucek, Cecylia Jabłońska, Urszula Michałowska, Jarosław Malicki, Sławomir Budzik, odpowiedzialny za kontakt z mediami, i bardzo wielu innych ludzi dobrej woli, zarówno na trasie, jak i w Merrillville.

Jak Pan postrzega obecną pielgrzymkę?

– Pierwsza pielgrzymka, w której wziąłem udział liczyła 150 osób. Sam ciągnąłem na wózku nagłośnienie, a obecnie ze sprzętem jedzie 10 vanów.

Czy w pielgrzymce towarzyszyła Panu rodzina?

– Pielgrzymuję wspólnie z żoną Anną i córką Katarzyną, które były w pielgrzymkowej służbie medycznej i synem Jakubem, pomagającym mi przy zapisach.

Tomasz Szuster jest szefem służby porządkowej.

Od kiedy zaczął Pan uczestniczyć w chicagowskiej pielgrzymce?

– Zacząłem na 3. pielgrzymce jako uczestnik. Od 6 jestem porządkowym, po 8 zostałem szefem porządkowych przez naście lat. W pielgrzymowaniu miałem 2-letnią przerwę z powodów osobistych. Wróciłem rok temu na kolejne 2 lata. Zacząłem, gdy była grupa 300 pielgrzymów, przed dwuletnią przerwą dochodziło już do 6 tysięcy osób.

Z iloma osobami współpracuje Pan w ramach działalności służby porządkowej?

– Zaczęliśmy od 7 porządkowych, w ubiegłym roku było ich około 52.

Co należy do obowiązków służby porządkowej?

– Zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim pielgrzymom, żeby doszli bezpiecznie i w dobrym stanie kondycyjnym. Należy do nas współpraca ze służbami medycznymi głównie w momencie, kiedy jest potrzeba udzielenia pomocy i zabezpieczenia miejsca pomocy. Jeśli coś się dzieje, osoba nie może iść, porządkowy stoi z taką osobą, aż dojdzie pielęgniarka.

W jaki inny sposób pomagacie podczas pielgrzymki?

– Przy wydawaniu posiłków. W pierwszy dzień, na pierwszym postoju uczestnicy mają własny posiłek, drugi, który jest w Harrison Park w Hammond w Indianie, jest sponsorowany od wielu lat przez państwa Sieczków i oni ten posiłek wydają, natomiast rola porządkowych to wydanie i zabezpieczenie tzw. obiadu w Munster, co musimy zrobić bardzo szybko i sprawnie, bo ilość osób jest ogromna i mamy na to około 2 godzin.
Jadą 2 pełne przyczepy z bagażami. Do nas należy załadowanie na ciężarówki bagaży pielgrzymów i rozładowanie ich w Munster, załadowanie w Munster z powrotem i rozładowanie w Merrillville.

Jak intensywnie pracujecie podczas dwudniowej pielgrzymki?

– Nasza praca nie zaczyna się w momencie wyjścia pielgrzymki, ale około 5:30 rano w dniu wyjścia, żeby zabezpieczyć parking przy kościele św. Michała. Kiedy przychodzimy do Munster, nasza praca również się nie kończy, bo musimy patrolować w nocy, czy jest spokój, czy nic się nie dzieje. Od 5 rano w Munster musimy przyjąć śniadanie, które przyjeżdża z piekarni. Potem wydajemy bułeczki drożdżowe, żeby zdążyć na 7 znowu zapakować bagaże i wyruszyć w kolejny marsz do Merrillville.

To napięty grafik. Czy macie czas na sen?

– W zasadzie bardzo rzadko zdarza się, żeby porządkowi mogli choć trochę przespać się w nocy, może tylko 2 godziny.

Czy pielgrzymi są zdyscyplinowani?

– Z ludźmi mamy różne wydarzenia. Staramy się utrzymać kolumnę w zależności od dyrektyw policji na całą szerokość drogi lub połowę. Czasami jest to bardzo trudne, bo musimy w krótkim czasie zmienić przejście z szerokości 6 do 4 metrów. Kiedy rozpoczynałem pielgrzymkę mieliśmy w 15 wózków dziecięcych, w ostatniej pielgrzymce mieliśmy 350. Doszły nam grupy dzieci niepełnosprawnych, które idą ostatni odcinek. Największym wyzwaniem jest wyruszenie na ostatni odcinek dlatego, że każdy chce wejść pierwszy.

Co chciałby Pan powiedzieć pielgrzymom, aby w przyszłości mogli lepiej zrozumieć instrukcje służby porządkowej?

– Pielgrzymi powinni nas zrozumieć. Często sytuacje są trudne. Jesteśmy uzależnieni od policji, która nas kieruje, zmusza do zatrzymania, bo jest nadzwyczajna sytuacja, wypadek na drodze, remont drogi, czy coś o czym my nie wiemy. Mamy swój harmonogram, do którego musimy się dostosować. Niektórym pielgrzymom trudno to zaakceptować. 99 procent pielgrzymów to wspaniali ludzie.

Czy spotkało Pana coś miłego ze strony pielgrzymujących ?

– Wiele lat temu wychodziłem z Walmart. Wychodziła też korpulentna kobieta. Złapała mnie w pas, ciężko mi było oddychać. Mówiłem do niej, ja pani nie znam, a pani odpowiedziała mi: ,,10 lat temu podczas pielgrzymki niósł pan na plecach moją córkę, bo ona nie mogła iść”. Z mojej pozycji, pracy przez kilkanaście lat podziękowałbym wszystkim pielgrzymom.

Jakieś przesłanie do pielgrzymów?

– Pielgrzymi powinni popatrzeć na całość. Nie na swoją indywidualność, bo my nie możemy patrzeć na osobę jednostkowo, dlatego że moja odpowiedzialność, czy odpowiedzialność grupy, to parę tysięcy ludzi. My musimy patrzeć na dobro wszystkich.

Władysław Mucek jest szefem służby gospodarczej Pieszej Polonijnej Pielgrzymki Maryjnej z Chicago do Merrillville.

Jak rozpoczął się Pana wolontariat?

– Jestem od 3. pielgrzymki. Zaczęło się to tak, że byłem na Jackowie w kościele i tam mówili, że idzie pielgrzymka i potrzebują, żeby ktoś zabrał nagłośnienie, czy jakąś wodę, czy śmieci. Niewielu wtedy tych pielgrzymów było, ale trzeba było zrobić po nich porządek, tam gdzie nocowaliśmy. Nie było wtedy jeszcze toalet. Nie było niczego. Trzeba było posprzątać parki. Na spotkaniu u znajomego z Jackowa powiedziałem, że mam małego trucka pickupa, mam przyczepkę, to tam wrzucimy 2 beczki wody i lodu do tego, ale musieliśmy wszystko sami kupować. Teraz jest fajnie – chłodnia, lód, ale przedtem … Trzeba było biegać po jakimś Walgreens czy Jewel, lecieć kupić lód, kupić wodę. Dla porównania w 1989 mieliśmy 500 butelek wody i 10 25-funtowych worków lodu, a w 2018 roku 60 tysięcy butelek wody i 12500 funtów lodu. Leszek (Olechno) ciągnął na wózku nagłośnienie. Pielgrzymka nie miała własnych łazienek. Od 5 pielgrzymki uzyskanie pozwolenia na przejście pielgrzymki zostało uzależnione od posiadania własnych toalet. Obecnie jest 80 przenośnych toalet zamontowanych po 8 na przyczepach. Z toalet można korzystać wyłącznie na postojach.

Czy z łazienkami związana jest jakaś śmieszna historia?

– Tylko raz przewieźliśmy księdza Józefa Zuziaka w łazience. Łazienki zostały sprawdzone, czy są zamknięte. Pielgrzymka ruszyła. Na zakręcie, kiedy samochody zwolniły młody, sprawny ksiądz jak kaskader wyskoczył z łazienki.

Ile osób jest w służbie gospodarczej?

– Należy do grupy około 45 osób.

Co należy do kompetencji służby gospodarczej?

– Odpowiadamy za zabezpieczenie wody do picia, rozłożenie stojaków i pojemników na śmieci, załadowanie beczek wodą. Najpierw woda jest przywożona ciężarówkami. Przywiezioną wodę przeładowujemy na swoich 15 trucków, wkładamy do beczek, żeby była schłodzona. Jedziemy na postój inną drogą, żeby nie kolidować z pielgrzymką. Na postoju rozładowujemy wodę, a przed samym przyjściem pielgrzymki zasypujemy wodę lodem, żeby woda była zimna. Ludzie odpoczywają, korzystają z łazienek, a my zbieramy kosze ze śmieciami. Na postoju jest około 6 tysięcy ludzi. Ludzie ruszają, a my musimy posprzątać miejsce, czasami lepiej niż je zastaliśmy, i wyprzedzić pielgrzymkę. Od samego początku pielgrzymki chodzili z nami Cyganie, którzy mówią po polsku. Oni mają kult Matki Bożej i chodzą na pielgrzymki, aby Jej podziękować. Wielu z nich jest w służbach.

Czy chciałby Pan skierować do pielgrzymów jakąś prośbę?

– Prosimy o to, aby nie zostawiać po sobie żadnych śmieci, aby pielgrzymka mogła w kolejnych latach zatrzymać się, w tych samych miejscach.

Dziękuję panom za rozmowę.

Rozmawiała: Jola Plesiewicz

REKLAMA

2122214757 views

REKLAMA

REKLAMA

2122214774 views

REKLAMA

REKLAMA

2124011094 views

REKLAMA

2122214784 views

REKLAMA

2122214790 views

REKLAMA

2122214794 views