REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaOd wydawcy/EditorialWłaściwie prawie jak w domu...

Właściwie prawie jak w domu…

-

Relaksując się w kawiarnianym ogródku na rynku Starego Miasta gorącą filiżanką herbaty, prowadziłem rozmowy na szereg tematów, od politycznych i ekonomicznych konsekwencji bankructwa Detroit po malejącą liczbę ludności Polski, wówczas padło pytanie, czy w Polsce czuję się jak w obcym kraju. Pytanie skłoniło mnie do chwili milczenia i rozważenia odpowiedzi.

Rynek Starego Miasta, strona Zakrzewskiego fot. Hiuppo/Wikimedia
Rynek Starego Miasta, strona Zakrzewskiego fot. Hiuppo/Wikimedia

REKLAMA

Jako Amerykaninowi o polskich korzeniach z drugiego pokolenia, mój udział w życiu Polonii i znajomość spraw polskich oraz rola wydawcy najstarszej i największej polskojęzycznej gazety w Ameryce, daje wyjątkową perspektywę. Ciesząc oko panoramą wciąż rozbudowującego się śródmieścia Warszawy, ujrzałem niesamowite podobieństwo do panoramy Chicago. W oddali widoczne budowlane dźwigi przy powstających wieżowcach. Nowe drapacze chmur zaczynają już przewyższać Pałac Kultury i Nauki – ufundowany przez Józefa Stalina „bezzwrotny dar przyjaźni dla narodu polskiego od narodu rosyjskiego”.

Pomyślałem o wielkiej gościnności wujka Bogdana i cioci Marii, mieszkających w niewielkim miasteczku Książki, u których poczułem się jak członek rodziny. Polskie przysłowie mówi: „Gość w dom, Bóg w dom”. Zwłaszcza wujek Bogdan jest żywym odzwierciedleniem tego starego przysłowia.

Na drogach wokół dużych miast powstają korki bez żadnego wyraźnego powodu. Policjanci zakładają „buty denwerskie” na nielegalnie zaparkowane samochody. Czy czuję się tu jak w obcym kraju? Nie, właściwie prawie jak w domu.

 Steve H. Tokarski,

wydawca

 ***

Very much at home

Relaxing at an open air cafe in Warsaw’s Stare Miasto, with a hot glass of tea while discussing a wide range of topics from the political and economic consequences of the City of Detroit bankruptcy filing to Poland’s shrinking population, I was asked whether I felt as if I was in a foreign country. The question caused me to pause and consider my response.

As a second generation Polish-American, my involvement in Polonia and knowledge of Polish affairs, and my role as publisher of America’s oldest and largest Polish Daily newspaper has given me a unique perspective. As I looked toward the Warsaw central city’s developing skyline, there is an uncanny similarity to the city Chicago’s skyline. There are constructoin cranes doting the sky with new construction and skyscrapers. Towering new skyscrapers are beginning to dwarf the Palace of Culture, Joseph Stalin’s “nonreturnable gift of friendship to the Polish people from the Russian people.”

I thought of the warm and sincere hospitality provided by “Uncle” Bogdan and “Aunt” Maria was live in a small village called Książki and made us feel a part of their family. There is an old Polish proverb: “Gość w dom, Bóg w dom” (A guest in the house, is a God in the house). “Uncle” Bogdan is a living manifestation of this ancient proverb.

There are traffic jams without any noticeable reason while driving on the highway around the cities. A policeman is not putting the “Denver Boot” on an illegal parked vehicle. Do I feel that I am in a foreign country? No, I feel very much at home!

Steve H. Tokarski,

Publisher

REKLAMA

2128726084 views

REKLAMA

REKLAMA

2128726100 views

REKLAMA

REKLAMA

2130522420 views

REKLAMA

2128726110 views

REKLAMA

2128726114 views

REKLAMA

2128726118 views