REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Kultura Zbyszek z Key West – artysta barw(n)y

Zbyszek z Key West – artysta barw(n)y

-

Do malowania motywowali go Jerzy Kosiński i Andy Warhol. Miles Davis gotował dla niego obiad a Michał Urbaniak i inne sławy, zaglądali do jego klubu jazzowego, Mondo Cane, w Greenwich Village w Nowym Jorku. O nazwie swojej galerii – Zbyszek Gallery – mówi, że jest jak polska flaga wywieszona nad wejściem, bo po ponad 30-tu latach na emigracji ciągle czuje się Polakiem, chłopakiem z Dolnego Śląska.

fot.InformacjeUSA/ Zbyszek Kozioł w swojej galerii w Key WestKrytycy malarstwo Zbyszka Kozła określają jako mieszankę surrealizmu i abstrakcji; on sam o swoich pracach pełnych jaskrawych barw i swoistych postaci, mówi, że są głosem wnętrza, formą medytacji, i że chyba najlepiej określił je właśnie Jerzy Kosiński, który dopatrywał się w jego obrazach świata podświadomości.Zaczął malować w Australii, gdzie osiedlił się w 1981 roku. Na początku nieśmiałe próby z płótnem i kolorem miały pomóc w przetrwaniu trudnego życiowego okresu. Z czasem stały się sposobem na życie. Mimo, że skończył warszawską SGPiS, nigdy nie pochylił sie nad żadną statystyką, za to zawsze chciał być blisko sztuki. Malarstwo ciągle gdzieś tliło się w głowie 65-letniego dziś Zbyszka. Tuż po studiach, zamiast szukać pracy w Urzędzie Statystycznym, zaczął zajmować się promocją i organizacją koncertów i festiwali jazzowych. Przez parę lat pracował w Polskim Stowarzyszeniu Jazzowym w Warszawie. To muzyka zaprowadziła go w różne zakątki świata, gdzie przystawał na krócej lub dłużej podejmując właściwie każdą pracę. Jak sam przyznaje mogło to być i czterdzieści zawodów: od rybaka, poprzez pomywacza, kucharza, kelnera, księgowego, konduktora, ślusarza aż po managera klubu jazoowego w Greenwich Village w Nowym Jorku, gdzie przyjechał w 1985 roku.To właśnie nowojorskie lata kojarzą mu się z Kosińskim i wspólnie pitym do rana rumem z sokiem pomarańczowym, z nocnymi Polaków rozmowami przeplatanymi granym przez Urbaniaka jazzem. I z kobietą jego życia – Tippi, która zmotywowała Zbysza do porzucenia nowojorskiego życia i osiedlenia się w Key West, najbardziej wysuniętym na południe punkcie kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. To było ponad 20 lat temu.Od samego początku przygoda z Florydą miała twarz płótna i pędzla. Malowała i maluje także Tippi. Obydwoje wystawiają swoje prace w "Zbyszek Gallery" przy głównej ulicy miasteczka. Pytany o to, czy daje się z tego żyć, odpowiada, że nie głoduje i opowiada niezwykłą historię o tym, jak muzyka i sztuka spotkały się w jego życiu i jak niejednokrotnie mu pomogły.fot.InformacjeUSA/ "Zbyszek Gallery" w najbardziej wysuniętym na południe punkcie kontynentalnych Stanów Zjednoczonych

REKLAMA

Była połowa lat osiemdziesiątych. Zbyszek Kozioł pomagał w zorganizowaniu trasy koncertowej Milesa Davisa w ówczesnym Związku Radzieckim (która zresztą nigdy nie doszła do skutku) i w Polsce. Zafascynowany od dawna muzyką Davisa, podczas spotkania z jazzmenem-legendą podarował mu koszulki malowane specjalnie dla niego. W zamian, Miles obdarzył go dwoma obrazkami swojego autorstwa. Zbyszek trzymał je jak relikwie, które w chwili, kiedy bardzo potrzebował zastrzyku finansowego, odsprzedane kolekcjonerowi, uratowały rodzinny budżet i powiększyly jej mały domek o dodatkowe piętro z sypialniami dla dzieci, Antosia i Aleksa.

Historii równie barwnych, jaka jego obrazy  Zbyszek opoiwada mnóstwo. A to o Kosińskim, który jeszcze na dwa miesiące przed śmiercią zajrzał na dłuższą rozmowę do klubu, a to o niezwykłym poznaniu swojej przyszłej żony, która była długo tylko marzeniem.

Zbyszka spotkać można niemal zawsze w jego galerii przy 426 Petronia w Key West. Pochylony nad kolejnym szkicem wita serdecznie każdego rodaka płynną polszczyną, bez akcentu, mimo ponad 30 lat spędzonych na emigracji, . Ciągle zresztą czuje się Polakiem i tę swoją polskość podkreśla: „ Ludzie mi mówią: „dobrze mówisz po polsku”. A dlaczego mam nie mówić? Przecież o tym, że jestem Polakiem, mimo lat spędzonych na emigracji, żony Amerykanki i braku okazji do używania polskiego, nigdy nie zapomnę”.

Małgorzata Błaszczuk, Key West

 

4 KOMENTARZE

  1. wow . na pewno po przeczytaniu tego zbyszko sie uciesz a tym bardzuiej ze w swoich wspomniniach zaznaczyles wlasnie o nim
    Ja jeszcze nie bylem w tamtej stronie florydy, ale gdy sie wybiore to bede mial jakis przewodnik po Key West. i swiadomosc ze tu tyle jest polonii
    Chyba oprocz domu hemigwaya i tej beczki to malo co jest znane (to jest dla mnie, zwyklego smiertelnika)
    dzieki Stan za przewodnik
    Klim rowniez bardzo ciekawie opisuje,

  2. pozdrowienia od: Romki (mieszka w Gdyni), Macka Ograbisza ,jest w Kudowie,od Milki Baran jest w Legnicy, duzo serdecznosci i powodzenia ode mnie jestem caly czas w Warszawie, bylam 2 lata temu w Kaliforni, bede w przyszlym roku ,moze uda mi sie wpasc do twojej galerii, trzymam kciuki, ciesze sie z twojego sukcesu. Lidka sprobuj jesli chcesz na skype.

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications    Ok No thanks