REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Kultura Valar morghulis, czyli każdy musi umrzeć. 8. sezon “Gry o Tron” (WIDEO)

Valar morghulis, czyli każdy musi umrzeć. 8. sezon “Gry o Tron” (WIDEO)

-

Na całym świecie miłośnicy GOT („Gry o Tron”) z niecierpliwością czekały na rozpoczęcie 8. sezonu, którego pierwszy odcinek wyświetlony został na kanale HBO 14 kwietnia. GOT to nie tylko popularny na całym świecie serial. To fenomen kultury masowej.

REKLAMA

Ponad półtora roku minęło od zakończenia 7. sezonu, który wyświetlany był na ekranach telewizorów między 16 lipca a 27 sierpnia 2017 roku. Ponad półtora roku snucia domysłów, rozwijania teorii spiskowych, szukania powiązań, dopisywania brakujących wątków, szperania w przeszłości nie tylko bohaterów, ale także w życiu prywatnym aktorów, scenarzystów, reżyserów, a nawet samego George’a R. R. Martina. GOT to serial, który zawładnął zbiorową świadomością milionów ludzi na całym świecie, bez względu na wiek, płeć czy rodzimą kulturę. W ciągu ośmiu lat stał się fenomenem kultury masowej, wychodząc poza ramy srebrnego ekranu i wkraczając niemal w każdą dziedzinę życia codziennego.

Piwo o wdzięcznej nazwie Iron Throne Blonde Ale na cześć lnianowłosej Daenerys Targaryen, biżuteria i moda inspirowana ozdobami smoczej królowej, koszulki z herbami rodów i cytatami, zabawki, przybory szkolne, kubki, plakaty, pop art i tysiące innych gadżetów od ośmiu lat napędzają showbiznes. Nawet słynny szkocki Johnny Walker ochrzcił jedną ze swych whiskey mianem White Walker na cześć lodowej armii umarłych zalewającej świat Westeros od północy. Z sezonu na sezon coraz większą popularnością cieszą się imiona inspirowane światem Siedmiu Królestw i okolic. I tak, na przykład, Khaleesi stało się popularnym imieniem nadawanym dziewczynkom w USA, choć wcale nie jest to imię, a nieistniejący tytuł królewski w nieistniejącym języku dothraki, noszony przez nieistniejącą księżniczkę Daenerys. GOT to nie tylko fenomen kulturowy, to także prężna maszyna do zarabiania pieniędzy. A w grę wchodzą setki milionów dolarów rocznie.

Kit Harington (filmowy Jon Snow) i Emilia Clarke (w filmie: Daenerys Targaryen

„Taniec smoków”

Peter Dinklage (filmowy Tyrion Lannister)

Kiedy oderwiemy się od imponującego, stworzonego z rozmachem i bogatego w szczegóły, wątki, motywy, nawiązania i perypetie bohaterów świata GOT, warto przyjrzeć się liczbom. Są nie mniej imponujące. Średnio około 30 milionów widzów gromadził przed telewizorem każdy z odcinków 7. sezonu. To olbrzymia liczba i kolosalny skok, biorąc pod uwagę, że inauguracyjny odcinek pierwszego sezonu obejrzało „jedynie” 2,5 miliona osób. Oprócz zastępów widzów, z sezonu na sezon rośnie także budżet produkcji i koszt poszczególnych odcinków, zwłaszcza zawierających sceny batalistyczne i wymagające zaawansowanych efektów specjalnych (pamiętna bitwa z Białą Armią, Dziki Ogień trawiący King’s Landing lub pożar Gwiezdnego Septu – potężnej świątyni, walki i przemarsze armii Nieskalanych czy trzy smoki rozmiarów Antonova An-225 w akcji). Odcinki 7. sezonu kosztowały średnio 8-10 milionów dolarów każdy. Finałowy, 8. sezon jest dużo droższy – budżet oscyluje w granicach 15 milionów dolarów za odcinek.

Maisie Williams jako Arya Stark

Serial wyświetlany jest i bije rekordy popularności w 170 krajach. Oficjalnie, bo nieoficjalnie jest on najczęściej nielegalnie ściąganym z sieci serialem na świecie. W ilu krajach na świecie ma rzesze wiernych widzów i ilu ich tak naprawdę jest – nie wiadomo.

Średnio 1,1 miliona dolarów za każdy odcinek wynosiło wynagrodzenie aktorów grających główne role: Emilii Clarke, Kita Haringtona, Leny Headey, Petera Dinklage’a i Nikolaja Coster-Waldau. Ostatni sezon oznacza znaczną podwyżkę – do 2 milionów za odcinek. I choć serial stał się dla nich odskocznią do kariery i przyniósł olbrzymią popularność, niezwykle trudno będzie im wyjść poza role, które grają. W ich przypadku popularność może stać się ciężarem, spod którego trudno będzie im się wydostać.

„Ciemne krainy”

Świat przedstawiony w GOT obejmuje kontynenty Westeros (kojarzący się z dobrze znaną, starą Europą) i Essos (inspirowany Azją z jej rozległymi stepami, koczowniczymi ludami i starożytnymi cywilizacjami). Na południe od Essos znajduje się mało znany i jeszcze niezbadany kontynent Sothoryos z czarnoskórymi autochtonami, który jednoznacznie przywodzi na myśl Afrykę. Czy istnieją inne kontynenty – jeszcze nie wiadomo. Żaden Krzysztof Kolumb z Westeros nie wyruszył jeszcze na poszukiwanie okrężnej drogi do Essos i nie trafił na książkowy lub filmowy odpowiednik obydwu Ameryk. Jak najbardziej realne są natomiast miejsca, które w serialu pełnią rolę zróżnicowanych topograficznie, geograficznie, klimatycznie i architektonicznie obszarów Siedmiu Królestw i reszty świata. Jak najbardziej realne są również pieniądze, które płyną wartkim strumieniem. Według Association of Film Commisioners International blisko 60 milionów osób rocznie kieruje się ulubionym filmem lub serialem przy wyborze miejsca wakacji. Oznacza to olbrzymi strumień gotówki generowany przez filmową reklamę regionu.

Sophie Turner jako Sansa Stark

Zdjęcia i sceny do GOT kręcone są w ośmiu krajach poza USA (Chorwacja, Malta, Islandia, Irlandia Północna, Hiszpania i Kraj Basków, Maroko, Szkocja, Bułgaria). Miłośnicy serialu ściągają tam z całego świata, a pieniądze przywożone przez nich stają się poważnym zastrzykiem finansowym dla lokalnej gospodarki. Chorwacki Dubrownik z czerwienią dachów i nieskalanym błękitem Adriatyku zarabia 10 milionów dolarów rocznie za wcielenie się w rolę Królewskiej Przystani, choć specjaliści biją na alarm, że zabytkowemu staremu miastu grozi zadeptanie przez miłośników serialu. Marokańskie zabytki wpisane na listę UNESCO to elementy architektury starożytnych Wolnych Miast w Essos. W Irlandii Północnej umiejscowiony jest słynny Żelazny Tron, a Islandia to Północ i Mur, za którym kończy się cywilizacja. Do Irlandii Północnej GOT przyniósł 224 miliny dolarów (koszty filmowania, akomodacji załogi i transportu sprzętu oraz turystyka). Na samej obsłudze ekip filmowych Islandia zarobiła ogromne kwoty (tysiące pokojów hotelowych i serwowanych lokalnie posiłków, setki wynajętych samochodów itd.), do tego dochodzą zyski generowane przez prężnie rozwijającą się turystykę. Niemal każdy miłośnik serialu chce zobaczyć na własne oczy Północ rozciągającą się za Murem strzeżonym przez Nocną Straż. Efektem jest degeneracja grożąca islandzkiej dziewiczej przyrodzie i surowym krajobrazom z powodu najazdu dzikich hord z cywilizowanego Zachodu.

„Ogień i krew”

Lena Headey (w serialu: Cersei Lannister)

Jedno jest pewne – każdy umiera. W GOT tym bardziej. Ponad połowa z 330 bohaterów i znaczniejszych postaci w filmie, już zginęła. Najczęściej była to śmierć gwałtowna, podstępna, zdradziecka lub na polu walki. W większości przypadków – niespodziewana dla każdego szanującego się miłośnika serialu. Pierwszym ciosem, po którym trudno było pozbierać się zarówno czytelnikom, jak i widzom, była śmierć Neda Starka. Najbardziej lubiany i szanowany ród Starków – niczym dumny, szkocki klan – najbardziej doświadczony został nieszczęściem i zdradą. Generalnie w GOT panuje jedna zasada – nagminnie giną bohaterowie powszechnie lubiani.

Krew leje się wartkim strumieniem zarówno w książce, jak i w serialu, a branża bukmacherska przyjmuje zakłady, która z ważnych postaci zginie w 8. sezonie. Wszyscy niecierpliwie czekają na powolną i bolesną śmierć królowej Cersei, ale znając zamiłowanie scenarzystów do przyprawiania widzów o nagły atak serca, nie można się tego spodziewać zbyt szybko. Jakie niespodzianki szykują nam twórcy ekranowej wersji GOT? Przekonamy się w niedzielę. Serial już dawno wyszedł poza ramy książkowej opowieści, wiele wątków zostało pominiętych, a inne realizowane są w dość luźny sposób. Akcja opisana w książkach pozostała daleko w tyle i nic nie zapowiada, by G. R. R. Martin wkrótce zakasał rękawy i rzucił się w wir literackiej pracy.

Ze wszechobecną śmiercią przeplata się w GOT miłość i seks. Motyw Erosa i Tanatosa jest jednym z najsilniej umocowanych kulturowo i, według Zygmunta Freuda, jest fenomenem życia. Motyw ten w pełni rozwinięty został w GOT. Seks i nagość, obok parującej krwi i gwałtowniej śmierci, jest tym, co przyciąga widzów do ekranu. Seks jest potężną bronią, którą walczy się nie na polu walki, ale za zamkniętymi drzwiami alkowy. Jest skuteczniejszy niż miecz i stanowi narzędzie politycznego nacisku oraz manipulacji. Są tu liczne wątki i śmiałe sceny hetero- i homoseksualne, sceny seksu zbiorowego, są zamknięte królewskie alkowy i domy publiczne kapiące iście bizantyńskim złotem. Nagie piękności nieskromnie paradują przed oczyma widza, bogom podobni herosi prężą nieskazitelne muskuły – a wszystko po to, by widz czuł się pobudzony, oszołomiony bogactwem wykreowanego świata i chciał więcej.

„Valar morghulis, valar dohaeris”

Do użytku codziennego wszedł także język bohaterów GOT. Pojęcie „gra o tron” funkcjonuje jako próba opisu bezwzględnego ścierania się frakcji politycznych. Do języka codziennego weszły takie hasła jak: valar morghulis („wszyscy muszą umrzeć” w języku valyriańskim), hodor (słowo-klucz o niejasnym znaczeniu, które wyjaśnione zostało w sezonie 6.), nadciąga zima (przeczucie katastrofy), Północ pamięta, czy chyba najczęściej używane – nic nie wiesz, Jonie Snow (ang. You know nothing, Jon Snow).

Podobnie jak Tolkien stworzył języki Śródziemia w trylogii „Władca Pierścieni”, tak G. R. R. Martin stworzył języki wymyślonych przez siebie ludów: dothraki i valyriański. W książkach nie zawarł jednak zbyt wielu informacji na temat ich słownictwa, fonetyki, gramatyki czy składni. Problem pojawił się przy próbie przeniesienia nieznanych ludów i ich kultur na ekran. Do pracy zatrudniono sztab wybitnych specjalistów i językoznawców, którzy zajęli się tworzeniem języków używanych w GOT. Dzięki ich wysiłkom i niczym nieograniczonej wyobraźni, powstały tzw. conlangi (skrót od constructed languages – stworzone języki), czyli języki wymyślone, co pozwala nam obcować z gardłową, szorstką jak spalony słońcem step mową Dothraków czy starożytnym, śpiewnym jak szlachetna stal językiem valyriańskim. Do codziennego użycia weszły słowa zapożyczone z nieistniejących języków, jak wspomniane wcześniej khaleese i khal (królowa i król), valar morghulis, czy me nem nesa (wiadomo), podobnie jak wcześniej mugol z serii o Harrym Potterze, czy mordor z „Władcy Pierścieni”.

[ot-video type=”youtube” url=”https://youtu.be/rlR4PJn8b8I”]

„Lew i róża”

Większość miłośników GOT do książki i serialu przyciągnęła barwnie opowiedziana historia rodem z kart średniowiecznych kronik i latopisów. G. R. R. Martin, snując swą opowieść, sięgnął do historii Europy. Walka pomiędzy rodami Siedmiu Królestw to nic innego jak echa wojny dwóch róż, krwawej wojny domowej, jaka toczyła się w Anglii w latach 1455-1485. Była to wojna dwóch potężnych rodów – Lancasterów i Yorków – o tron królewski. W wielu bohaterach GOT odnajdujemy pewne rysy prawdziwych charakterów: Cersei przypomina Małgorzatę Andegaweńską (1430-1482), zwaną „francuską wilczycą”, która zebrała armię i walczyła o tron angielski dla swego syna Edwarda. Słynny marsz wstydu, kiedy naga, upokorzona i z ogoloną głową Cersei musiała przemaszerować przez Królewską Przystań, też ma swój pierwowzór w historii Anglii: Jane Shore (1544-1527), kochanka Edwarda VI, po jego śmierci oskarżona została przez Ryszarda III o niemoralność i spiskowanie. Została skazana na publiczną pokutę w postaci przejścia przez Londyn. Nie była całkowicie naga, jak w przypadku Cersei, ale według ówczesnych standardów równie dobrze mogłaby być – nosiła tylko cienką koszulę używaną jako spodnia bielizna.

Pierwowzorem Tywina Lannistera mógł być Edward I (1239-1307), autorytatywny, wojowniczy, budzący powszechny strach król angielski, który zyskał sobie przydomek Malleus Scotorum, czyli Młot na Szkotów.

W karłowatym Tyrionie Lannisterze odnaleźć można cechy Ryszarda III (1452-1485), opisywanego jako zdeformowany, niemoralny, kaleki osobnik, którego odpychająca fizjonomia była odbiciem równie potwornego charakteru. O ile Tyrion może przypominać go fizycznie, o tyle jest jedną z postaci budzących największa sympatię.

Słynne krwawe wesele („Deszcze Castamere” w 3. sezonie), w którym zamordowani zostali przedstawiciele domu Starków i ich stronnicy, to reminiscencja z historii Szwecji i Szkocji. W 1520 roku miała miejsce tzw. krwawa łaźnia w Sztokholmie. Christian II (1481-1559) – król Duńczyków, który koronował się na króla Szwecji, będącej wówczas częścią Unii Kalmarskiej, rozkazał zamordować przedstawicieli szwedzkich rodów arystokratycznych i przeciwników jego rządów podczas trwającej kilka dni sutej uczty koronacyjnej. Do podobnego krwawego mordu na gościach doszło w 1692 roku podczas rzezi w Glen Coe w Szkocji, gdy prawie 40 członków klanu McDonald zostało zamordowanych przez żołnierzy angielskiego króla Wilhelma III.

„Wygrywasz albo giniesz”

Przed nami sezon 8. – pełen niespodzianek i nieoczekiwanych zwrotów akcji, niezawinionych śmierci i spektakularnych bitew. Do końca nie wiadomo, kto zasiądzie na Żelaznym Tronie, do kogo uśmiechnie się Fortuna, jakie życie tkają bohaterom Norny. Jedno jest pewne: jeśli grasz w grę o tron, albo wygrywasz, albo giniesz.

* Śródtytuły pochodzą od tytułów odcinków GOT

Anna Rosa
a.rosa@zwiazkowy.com

Zdjęcia: Helen Sloan/HBO

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications    Ok No thanks