REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Kalejdoskop Lodowata szczepionka

Lodowata szczepionka

-

W powodzi fatalnych informacji o błyskawicznym rozprzestrzenianiu się koronawirusa w USA i wielu krajach Europy znalazła się w końcu optymistyczna wieść – firma farmaceutyczna Pfizer poinformowała, że opracowała szczepionkę, która jest skuteczna w 90 procentach przypadków. Co więcej, może ona znaleźć się na rynku już w grudniu tego roku…

Początek końca pandemii?

Inna firma, Astra Zeneca, współpracująca z naukowcami z Oxford University, również jest bliska udostępnienia swojej szczepionki. Jej skuteczność, zdaniem producenta, ma wynosić aż 94,5 proc. Natomiast szczepionka opracowana przez belgijski koncern Janssen ma znaleźć się w powszechnej dystrybucji w połowie przyszłego roku. W sumie naukowcy na całym świecie pracują nad 10 różnymi szczepionkami. Badania odbywają się w: Chinach, Indiach, Singapurze, Korei Południowej i Tajlandii. Wcześniej opracowanie szczepionki ogłosiła też Rosja, ale jej skuteczność i bezpieczeństwo stoją pod znakiem zapytania. Ponieważ te prototypowe szczepionki są do siebie podobne, istnieje nadzieja, że wszystkie wykażą podobną efektywność jak szczepionka Pfizera. Sytuacja ta oznacza potencjalnie, że w roku 2021 będziemy mogli ostatecznie pokonać najgroźniejszą globalną pandemię od ponad 100 lat.

Z naukowego punktu widzenia zasadniczym składnikiem szczepionek jest genetyczna molekuła RNA (kwas rybonukleinowy), która powoduje, że ludzki organizm zaczyna wytwarzać przeciwciała zdolne do zwalczania koronawirusa. Znanych jest wiele klas kwasów rybonukleinowych o zróżnicowanej wielkości i strukturze i nie wiadomo na razie, jaka konkretna odmiana RNA została przez badaczy użyta.

Wydarzenia ostatnich tygodni stwarzają oczywiście bardzo zachęcającą perspektywę, ale do całkowitego sukcesu droga jest jeszcze daleka. Wynika to przede wszystkim z faktu, iż dystrybucja szczepionek będzie zadaniem niezwykle trudnym. Jeśli chodzi o szczepionkę firmy Pfizer, istnieją dwie zasadnicze trudności. Po pierwsze, wymaga ona zastosowania dwóch zastrzyków w odstępie kilku tygodni od siebie, co oznacza z pewnością liczne problemy administracyjne i grozi biurokratycznym chaosem.

Jednak o wiele ważniejsze jest to, że szczepionka musi być przechowywana w temperaturze minus 103°F (–75°C). Ogromna większość placówek, takich jak sieci sklepów Walgreens i CVS, nie posiada na razie specjalnych chłodziarek, w których można by taką szczepionkę odpowiednio przechowywać. W związku z tym władze w licznych stanach poszukują źródeł tzw. supercoolers, czyli specjalnych lodówek zdolnych do osiągania bardzo niskich temperatur. Trzeba przypomnieć w tym kontekście, że przeciętna domowa zamrażarka osiąga temperatury rzędu minus 4°F (–20°C), a zatem nie nadaje się do przechowywania szczepionki Pfizera.

Testy i kontrowersje

W jaki sposób szczepionka Pfizera była testowana? Wybrano pulę 44 tysięcy ochotników, z których połowa została zaszczepiona, a połowa otrzymała zastrzyk składający się z nieaktywnego placebo. Z tego grona 94 osoby zachorowały na koronawirusa, ale okazało się, że 90 proc. z nich nie dostało szczepionki. Stąd sugerowana obecnie skuteczność leku. Nie są to jednak dane ostateczne, gdyż prawdziwym testem będzie dopiero zaszczepienie milionów ludzi. Należy przypomnieć, że amerykańska agencja FDA uważa szczepionkę za skuteczną wtedy, gdy działa ona przynajmniej w 50 proc. Doroczne szczepienia przeciw grypie dają skuteczną ochronę w ok. 60 proc. przypadków, natomiast szczepionka przeciw odrze jest skuteczna w 97 proc.

We wspomnianej grupie 44 tysięcy ochotników znalazły się osoby w wieku od 18 do 70 lat. W związku z tym nie wiadomo na razie, czy szczepionka będzie skutecznie chronić dzieci oraz ludzi w bardzo zaawansowanym wieku. Firma Pfizer jeszcze w tym roku zamierza rozszerzyć swoje testy na dzieci w wieku od 12 lat wzwyż, a następnie stopniowo obniżać tę barierę wiekową. Jeśli chodzi o osoby w wieku powyżej 70 lat, przewiduje się, że szczepionka będzie dla nich mniej skuteczna, ale nie w sposób dramatyczny.

Pomijając ewentualne problemy ze skuteczną dystrybucją szczepionki, otwartą kwestią pozostaje to, kto zostanie zaszczepiony w pierwszym rzędzie. Niemal na pewno będą to przede wszystkim pracownicy służby zdrowia, ludzie w wieku powyżej 65 lat oraz osoby cierpiące na cukrzycę. Wszystkie te grupy być może zostaną zaszczepione już w grudniu tego roku. Szefowie Pfizera twierdzą, że do końca roku będą w stanie wyprodukować około 40 milionów dawek szczepionki, co pozwoli na zaszczepienie 20 milionów ludzi. Docelowo firma ma zamiar produkować prawie półtora miliarda dawek rocznie. Trzeba pamiętać o tym, iż szczepionka Pfizera nie została jeszcze zatwierdzona do użytku przez FDA. Firma ma lada dzień złożyć odpowiednie dokumenty, a ich rozpatrzenie może zabrać kilka tygodni.

Jak można się było spodziewać, wieści o szczepionce Pfizera niemal natychmiast stały się tematem politycznym. Wiceprezydent Mike Pence stwierdził, że sukces naukowców jest „wynikiem stworzonego przez prezydenta Trumpa partnerstwa między rządem i sektorem prywatnym”. Jednak wkrótce potem wiceszefowa firmy, Kathrin Jansen, powiedziała: – Nigdy nie braliśmy żadnych pieniędzy od rządu federalnego ani też od kogokolwiek innego. Jest to prawda, choć tylko do pewnego stopnia. Pfizer dostał od rządu federalnego sumę 1,95 miliarda dolarów, ale ma ona zostać wypłacona dopiero po udostępnieniu szczepionki i ma być wyłącznie rekompensatą za to, iż medykament będzie udostępniany za darmo.

Specjaliści są zgodni co do jednego – nawet po zaszczepieniu milionów ludzi na całym świecie zachowywanie podstawowych środków ostrożności, na czele z noszeniem maseczek w miejscach publicznych, pozostanie w mocy. Życie może w drugiej połowie przyszłego roku wrócić do jakiej takiej normalności, ale nie do tego stopnia, by możliwy był całkowity powrót do rzeczywistości sprzed pandemii.

Andrzej Heyduk

REKLAMA

Poprzedni artykułTrawka dla wszystkich?
Następny artykułCzas fikcji

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications    Ok No thanks