REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Burza w kubku

-

Przed laty, w czasie studiów w University of Illinois, miałem żydowskiego profesora – człowieka o doskonałym poczuciu humoru i niezwykle otwartego. W okresie przedświątecznym zawsze dostawałem od niego kartkę z życzeniami: „Wszystkiego najlepszego z okazji tych twoich świąt”. Ja w odpowiedzi też wysyłałem mu kartkę, życząc mu wesołego zapalania świec (z okazji święta Chanuka).

W powyższym nie ma absolutnie niczego zdrożnego. Ameryka to kraj bardzo wielowarstwowy, w którym mieszkają ludzie o rozmaitych poglądach religijnych: chrześcijanie, muzułmanie, żydzi, buddyści, agnostycy, ateiści, itd. I cały ten wielowyznaniowy „kocioł” zwykle funkcjonuje bardzo dobrze, o ile tylko do głosu nie dochodzą ludzie – za przeproszeniem – zdrowo szurnięci.

REKLAMA

Ostatnio w mediach zagościła afera związana z domniemanym „zamachem na Boże Narodzenie”, jakiego dopuściła się firma Starbucks. Niejaki Joshua Feuerstein, określający się mianem „ewangelisty i osobowości medialnej”, nagrał krótkie wideo, w którym zarzucił koncernowi z Seattle, że prowadzi walkę z religią, gdyż przedświąteczne kubki do kawy tej firmy są wyłącznie czerwone i nie zawierają żadnej symboliki bożonarodzeniowej. Nagranie Feuersteina obejrzało w Internecie 15 milionów ludzi, a sprawa urosła szybko do problemu znacznie poważniejszego niż IS, głód, wojny, imigracja, etc. Ba, pretendent do lokatorstwa w Białym Domu, Donald Trump, zasugerował nawet, że być może należy bojkotować sieć Starbucks, a potem oznajmił, co następuje: „Gdy ja zostanę prezydentem, gwarantuję, że wszyscy będziemy mówić 'Merry Christmas’ „.

Naprawdę? Już widzę jak „policja świąteczna” wyłapuje na ulicach wszystkich tych wrednych zdrajców, którzy „Merry Christmas” nie mówią i wysyła ich do Gitmo w celu wbicia im do głowy jedynie słusznych poglądów. Pan Trump zapewne nie wziął pod uwagę dość oczywistego faktu – nie wszyscy w USA świętują to samo co chrześcijanie, natomiast absolutnie wszyscy mają prawo wierzyć, w co im się tylko podoba.

Wracając jednak do kawowych kubków, szydzących podobno z Bożego Narodzenia swoją pustą czerwienią: firma Starbucks jest prywatnym przedsiębiorstwem bez żadnej religijnej afiliacji. W jej lokalach kawę popijają ludzie niemal wszystkich możliwych wyznań, rozsiani po całym świecie. Umieszczanie na kubkach jakiejkolwiek symboliki religijnej byłoby nie tylko mało profesjonalne i dziwne, ale komercyjnie niekorzystne. Jeśli Feuerstein uważa, że najważniejszym problemem współczesnego świata jest absencja na plastikowych kubkach z kawą wizerunku dzieciątka Jezus, powinien się leczyć. Albo, jak słusznie skomentowała to wszystko jedna z internautek, „jeśli plastikowe kubki definiują twoje Boże Narodzenie, z pewnością potrzebujesz pomocy Jezusa”.

Gwoli ścisłości, Starbucks proponuje swoje świąteczne kubki od wielu lat i jak dotąd prezentowały one symbolikę, która z jakąkolwiek religią nie miała nic wspólnego: płatki śniegu, jazda na sankach, jodłowa gałązka, bałwan w czerwonej czapie, itd. Wynika z tego, że goła czerwień jest obraźliwa, natomiast gdy się ją ozdobi jakąś grafiką pozbawioną podtekstów eklezjastycznych, nagle wszystko jest cacy. Logika wręcz zniewalająca.

Andrzej Heyduk

fot.Starbucks

REKLAMA

2109181614 views

REKLAMA

2109181846 views

REKLAMA

REKLAMA

2110978237 views

REKLAMA

2109181987 views

REKLAMA

2109182086 views

REKLAMA

2109182194 views