REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Ekonomia Prawo Finanse 700 tysięcy lat z IRS-em

700 tysięcy lat z IRS-em

-

fot.pixabay.com
fot.pixabay.com

 

REKLAMA

Jeśli rozliczenie się z podatków jest dla Państwa coroczną torturą – nie jesteście sami. U milionów Amerykanów zbliżanie się daty wypełniania zeznań podatkowych (w tym roku 18 kwietnia) budzi fatalne skojarzenia.

„Na początku pobytu w USA był zwykły dochód z pracy – z podatkami odtrącanymi od czeku. Wypełnienie zeznania było proste. Ale potem kupiliśmy dom, założyliśmy własny biznes, dzieci poszły na studia. Doszły inwestycje na giełdzie. Dziś moje zeznanie podatkowe to dziesiątki różnych formularzy. Co rok ten sam stres” – skarży się rok w rok jeden z długoletnich znajomych, który przeszedł typową dla większości imigrancką drogę.

4 miliony słów bez interpretacji

Dlaczego rozliczanie się z podatków jest aż taką torturą? Amerykański kodeks podatkowy liczy sobie ponad 4 miliony słów i należy do najbardziej skomplikowanych na świecie. Co więcej – wszystkie próby jego uproszczenia kończą się pomnażaniem i dalszym gmatwaniem przepisów.

Aż trudno uwierzyć, że podatek dochodowy wprowadzono na stałe dopiero w 1913 roku, a i wtedy obowiązywał on tylko najbogatszych. Dopiero dwie wojny światowe i programy socjalne po wielkim kryzysie zaczęły wymuszać rozbudowę systemu podatkowego. W 1969 roku powstał słynny Alternative Minimum Tax, uniemożliwiający ucieczkę od podatku najbogatszym. Ostatnią poważniejszą próbę uproszczenia systemu podatkowego podjął w 1986 roku Ronald Reagan. To był jednak chwilowy przerywnik. Kongres w kolejnych kadencjach radośnie uchwalał kolejne ulgi.

O stopniu skomplikowania systemu może świadczyć następujący przykład: wcześniejsze wycofanie pieniędzy z konta emerytalnego i przeznaczenie ich na opłacenie czesnego w college’u może pociągać za sobą konieczność zapłacenia kary, jeśli wypłacamy środki z planu 401(k), ale ujedzie nam na sucho, gdy wykorzystamy pieniądze z Individual Retirement Account (IRA).

Klarnet tak, ubranie robocze – niekoniecznie

Dla wielu podatników prawdziwym wyzwaniem staje się nie tylko obliczenie swoich wszystkich dochodów, ale także możliwość skorzystania z różnego rodzaju ulg i kredytów uchwalonych w różnym okresie przez Kongres. Tu naprawdę zaczynają się schody. Na przykład amerykański sąd podatkowy zezwolił na odtrącenie od dochodu kosztów lekcji gry na klarnecie dziecka jako wydatek medyczny (leczenie wady zgryzu). Ale nie zezwolił na umieszczenie w wydatkach biznesowych kosztów ulokowania psa w hotelu na okres podróży służbowej. Trudno znaleźć też logikę w orzeczeniu, które zezwala spawaczowi na odtrącenie kosztów butów roboczych, a jednocześnie odrzuca możliwość uwzględnienia kosztów tradycyjnego niebieskiego ubrania ochronnego. Jak odliczyć koszty szukania pracy? Przeprowadzki? Czy bardziej nam się będzie opłacać Roth IRA, czy tradycyjne IRA przy odkładaniu pieniędzy na emeryturę?

Złożoność przepisów podatkowych to wynik nawarstwiania się kolejnych przepisów, poprawek i poprawek do poprawek. Jedne wynikały z działalności lobbystycznej promującej różne grupy interesów. Inne – z poszukiwania sprawiedliwego systemu rozłożenia danin dla państwa i prób likwidacji możliwości obchodzenia prawa.

Rozliczenie się z fiskusem utrudnia także brak pomocy ze strony samego zainteresowanego – Internal Revenue Service. IRS dotknięty cięciami budżetowymi nie jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie pytania i wątpliwości ze strony podatników. Zasięgnięcie porady, zdobycie informacji i sprawdzenie statusu własnej sprawy podatkowej wymaga średnio kilkudziesięciominutowego oczekiwania na linii telefonicznej. I to bez gwarancji, że połączenie dojdzie do skutku. Powstała nawet nowa prywatna usługa enQ będąca odpowiednikiem kolejkowych „staczy” z czasów PRL-u. Za niewielką opłatą enQ odstępuje swoje miejsce zajmowane w kolejce do połączeń z agentami IRS.

fot.Jim Lo Scalzo/EPA
fot.Jim Lo Scalzo/EPA

[blockquote style=”4″]Według badań Pew Research Center aż 59 proc. Amerykanów uważa, że prawo podatkowe wymaga radykalnych zmian. Ameryka wydaje na przygotowanie podatków około 15 centów za każdego oddanego fiskusowi dolara. Nie brak szacunków, że ten koszt jest w rzeczywistości wyższy[/blockquote]

10 Biblii bez dobrej nowiny

Programy komputerowe do rozliczeń i możliwość wysyłania zeznań podatkowych drogą elektroniczną ułatwiły nieco życie i obciążenia papierkową robotą, ale w dalszym ciągu coroczny rytuał jest dla milionów Amerykanów źródłem stresu i niepokoju. Dla tych, których sytuacja finansowa jest bardziej skomplikowana, dochodzą jeszcze opłaty dla doradców podatkowych i księgowych.

„Kodeks podatkowy ma objętość 10 Biblii i nie zawiera dobrej nowiny” – zwykł mawiać były kongresman i przewodniczący komisji ds. środków budżetowych Izby Reprezentantów Dave Camp. Forsowana przez niego w 2014 roku reforma systemu, polegająca na znacznym uproszczeniu przepisów i utrzymania progresywnych progów podatkowych, nie powiodła się. Dziś były kongresman jest konsultantem w PricewaterhouseCoopers.

[blockquote style=”4″]Wywiązanie się ze zobowiązań podatkowych zajmuje Amerykanom około 6 miliardów godzin w skali rocznej. Oznacza to, że gdyby jedna osoba podjęła się wypełnienia wszystkich zeznań podatkowych mieszkańców USA musiałaby żyć 700 tysięcy lat[/blockquote]

Uprościć, ale jak?

Według badań Pew Research Center aż 59 proc. Amerykanów uważa, że prawo podatkowe wymaga radykalnych zmian. Mówią o tym głośno takie organizację jakie National Federation of Independent Business oraz US Chamber of Commerce, obecna administracja i wielu kongresmanów obu partii. I nie chodzi tu nawet o wysokość płaconych podatków – te (poza korporacyjnymi) wciąż należą do najniższych na świecie, a przynajmniej są znacznie mniejsze niż w Europie. Najwięcej skarg dotyczy właśnie stopnia skomplikowania przepisów. Źródłem frustracji jest także przeświadczenie, że zarówno wielkie korporacje, jak i najbogatsi nie płacą fiskusowi podatków proporcjonalnych do ich gigantycznych dochodów.

Wywiązanie się ze zobowiązań podatkowych zajmuje Amerykanom około 6 miliardów godzin w skali rocznej. Oznacza to, że gdyby jedna osoba podjęła się wypełnienia wszystkich zeznań podatkowych mieszkańców USA musiałaby żyć 700 tysięcy lat.

Nina Olson, National Taxpayer Advocate, w opublikowanym kilka lat temu raporcie stwierdza, że mimo coraz sprawniejszych programów do rozliczania podatków aż 60 proc. podatników musi zatrudnić doradcę podatkowego, aby wypełnić druk IRS-u. Jeśli wierzyć jej obliczeniom, Ameryka wydaje na przygotowanie podatków około 15 centów za każdego oddanego fiskusowi dolara. Nie brak szacunków, że ten koszt jest w rzeczywistości wyższy.

Trzeba jednak pamiętać, że skomplikowany system podatkowy ma swoich licznych zwolenników. Po pierwsze dlatego, że daje pracę wielu ludziom – cała rzesza doradców podatkowych i księgowych zawdzięcza mu swoje mniej lub bardziej dostatnie życie. Członkowie Kongresu otrzymują z kolei hojne donacje od lobbystów promujących zmiany w przepisach podatkowych.

O ile – poza lobbystami i księgowymi – większość polityków i podatników zgadza się co do tego, że system podatkowy trzeba upraszczać, trudno spodziewać się szybkich zmian. Choć pomysłów na reformę jest wiele.

Najprostszy – przynajmniej pozornie – polega na rozszerzeniu grupy osób płacących podatki przy jednoczesnym obniżeniu stawek podatkowych. Jeśli opodatkujemy więcej rodzajów dochodu za cenę rezygnacji z ulg, kredytów i odtrąceń, to będzie można uprościć procedury rozliczeniowe, biznesmani będą podejmować racjonalne decyzje bez prób obchodzenia systemu. Proste? Tylko pozornie. Bo trudno sobie wyobrazić odejście od pewnych ulg, na przykład promujących kupno własnego domu, czy przekazywanie pieniędzy na cele charytatywnie. Jeśli je zachowamy, to dlaczego rezygnować z innych? I tu zaczynają się przysłowiowe schody, bo reformując system podatkowy, trzeba jeszcze pamiętać, aby zmiany nie przyhamowały rozwoju gospodarczego.

Na razie więc pozostają nam podatkowe męczarnie. A w tym roku statystyczny Amerykanin poświęci na przygotowania i wypełnianie zeznań około 13 godzin i zapłaci 200 dolarów doradcom podatkowym lub księgowym. To około 10 proc. wartości średniego zwrotu podatkowego. W kolejnych latach lepiej nie będzie.

j.telega@zwiazkowy.com

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications.    Ok No thanks