REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Chicago Wyrównany wyścig na prezydenta USA. W Chicago protesty na rzecz policzenia wszystkich głosów

Wyrównany wyścig na prezydenta USA. W Chicago protesty na rzecz policzenia wszystkich głosów

-

Do tysiąca protestujących zgromadziło się w środę w śródmieściu Chicago, domagając się policzenia wszystkich głosów oddanych w wyborach prezydenckich. W czwartek rano w wyścigu prezydenckim prowadził demokrata Joe Biden. Choć zwycięzca wyborów prezydenckich nie był jeszcze znany, to sztab wyborczy Donalda Trumpa złożył pozwy sądowe w kilku stanach, w których przegrywał.

Protest, który rozpoczął i zakończył się na chicagowskiej Daley Plaza, zorganizowany był przez kilka ugrupowań i miał pokojowy przebieg. Demonstranci nieśli transparenty domagające się przeliczenia wszystkich ważnych głosów oddanych w wyborach powszechnych. W chwili protestu, w kilku stanach mogących mieć decydujący wpływ na wyniki wyborów, liczenie jeszcze trwało.

Demonstranci wyruszyli z Daley Plaza w stronę Michigan Avenue, skąd pomaszerowali w stronę Wacker Drive, a następnie wrócili po Clark na Daley Plaza. Manifestanci nie dotarli do wieżowca Trump Tower, ponieważ w ramach środków bezpieczeństwa podniesiony został most na Wabash Avenue i policja wzmocniła patrole w rejonie wieżowca.

Protest zorganizowany został wspólnie przez kilka ugrupowań, w tym związek zawodowy służby zdrowia, SEIU Healthcare, związek zawodowy nauczycieli Chicago Teachers’ Union, jak i organizacje społeczne Indivisible Chicago Alliance, Grassroots Collaborative oraz Chicago Alliance Against Racist & Political Repression. Na sobotę zapowiedziany był kolejny protest w chicagowskim Union Park o godz. 1 pm.

Chicagowski protest został zorganizowany mimo przewagi Joe Bidena we wstępnych wynikach i mimo jego wyraźnego zwycięstwa w Illinois. Prezydent Donald Trump wcześniej jeszcze podczas kampanii zapowiadał, że wybory będą sfałszowane, jeśli on ich nie wygra, a w noc wyborczą zapowiadał batalię sądową.

Podobne protesty w środową noc zorganizowane zostały w innych amerykańskich miastach, w tym w Nowym Jorku, Minneapolis i Portland. Manifestacje organizowali też zwolennicy prezydenta Trumpa, którzy żądali przerwania liczenia głosów.

Do czwartku rano żaden z kandydatów w powszechnych wyborach prezydenckich nie zapewnił sobie 270 głosów elektorskich potrzebnych do tego, aby wygrać wybory. W czwartek o 9 rano prowadził kandydat demokratów Joe Biden z przewagą 264 głosów elektorskich do 214 głosów zdobytych przez urzędującego prezydenta. Wynik wyborów pozostawał nierozstrzygnięty w Nevadzie, Pensylwanii, Georgii i Karolinie Północnej.

Sztab wyborczy prezydenta Trumpa złożył pozwy sądowe w Michigan, Georgii i Pensylwanii o wstrzymanie liczenia głosów.

Joanna Marszałek

j.marszalek@zwiazkowy.com

1 KOMENTARZ

  1. Pamiętam rok 2000 na Florydzie. Gore and Lieberman też głosili hasło, że każdy głos musi być policzony. I w miarę upływu czasu ciągle znajdowano nowe głosy na Gora, a nic na GWB. Całą komedię wreszcie przerwał Sąd Najwyższy kończąc nieustające liczenie.

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications    Ok No thanks