REKLAMA

2131884465 views

REKLAMA

2131884464 views
0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaChicagoKoniec imigracyjnego dramatu. Tony i Janina Wasilewscy w końcu razem

Koniec imigracyjnego dramatu. Tony i Janina Wasilewscy w końcu razem

-

Po 4 latach i dwóch miesiącach wylądowała dziś w Chicago Janina Wasilewska i jej syn Brian. Janina została deportowana z USA dokładnie 8 czerwca 2007 roku. To tylko dzięki uporowi, zaangażowaniu i determinacji jej męża Tony’ego Wasilewskiego oraz wspomagającej  go we wszystkich wysiłkach Inicjatywie Polonijnej udało się zmienić decyzję amerykańskiego Urzędu Imigracyjnego. Żona Tony’ego przyleciała z zieloną kartą.

Niemal od pierwszego dnia od przymusowego rozdzielenia rodziny, Tony Wasilewski pukał we wszystkie możliwe drzwi upominając się o humanitaryzm prawa i konieczność przeprowadzenia reformy imigracyjnej. Kosztowało go to 120 tys. dol., utratę domu i firmy, a  także utratę zdrowia. Tony dokonał jednak czegoś, w co chyba nikt z nas do końca nie wierzył.

REKLAMA

Tony Wasilewski i Monika  Tietz z Inicjatywy Polonijnej w rozmowie z Danielem Bociągą dzielą się pierwszymi refleksjami ze swojego zwycięstwa z martwą literą prawa imigracyjnego.

fot.arch. rodzinne/ Janina i Tony Wasilewski  po wyjściu z amerykańskiej ambasady w Warszawie, gdzie wbito stosowne pieczątki pozwalające na połączenie rodziny w USA

Daniel Bociąga:  Minęły cztery lata, wydaje się, że to szmat czasu, ale ten czas upłynął chyba szybko – to lata Twojej niezmordowanej pracy, nieustającej walki i niesamowitego uporu… Cofając się w czasie, jak wspominasz ten okres?

Tony Wasilewski – Wspominam to bardzo szczegόlnie, choć to cztery lata, ktόre zostały mi wyjęte z życiorysu. Ahhh…. (głęboki oddech)… ciężko…, ciężka batalia, walka o zmianę przepisόw, o reformę imigracyjną. Chciałem podkreślić, że nie chodziło tylko o powrόt mojej żony i syna do Stanόw Zjednoczonych. To także z myślą o 12 milionach nielegalnych imigrantόw, ludzi bez dokumentόw. Przez te cztery lata przejeździłem od Los Angeles, przez Nowy Jork i Waszyngton DC, po Miami… widziałem tragedie ludzkie, tragedie rodzin, płaczące kobiety, ojcόw wyjeżdżających do krajόw swojego pochodzenia, zostawiających tutaj dzieci…

Twoja batalia zakończyła się jednak sukcesem… Powiedz kiedy i jak dowiedziałeś się o pozytywnym rozpatrzeniu odwołania, o decyzji, że Janina będzie mogła powrόcić do USA?

T.W. – To było dokładnie 13 czerwca, w dniu moich urodzin i imienin… Zadzwonił do mnie adwokat i powiedział, że apelacja jest rozpatrzona pozytywnie, zapewne wkrόtce żona będzie mogła wrόcić do Stanόw Zjednoczonych. 22  czerwca poleciałem do Polski i 3 dni pόźniej byliśmy w ambasadzie Stanόw Zjednoczonych, by dowiedzieć się co jeszcze potrzebujemy i jakie dokumenty musimy jeszcze wypełnić. Tam powiedziano nam, że jest już pozytywna odpowiedź z Wiednia, gdzie mieści się biuro Homeland Security (Departament Bezpieczeństwa Kraju – przyp. red.) – siedziba na Europę. Właśnie tam są rozpatrywane wszystkie sprawy.  Pierwszego lipca żona otrzymała pieczątkę do paszportu z wizą imigracyjną. No i to podsumowuje tą czteroletnią walkę… Jestem wdzięczny wielu, wielu osobom, naprawdę wielu, dziesiątkom, może setkom. Przynależę do Inicjatywy Polonijnej – Polish Initiative i jestem z tego bardzo dumny, bo teraz wiem, że możemy naprawdę wiele dokonać. Dzięki poparciu tych osόb jakoś udało mi się pozbierać, byliśmy razem, wspieraliśmy się…

fot.arch.rodzinne/ Po czterech latach rozłąki rodzina Wasilewskich w końcu jest razem

Zobacz: Tony Wasilewski i Ruth Leitman w MSNBC

Monika Tietz – Inicjatywa Polonijna, pukaliście do wielu drzwi, do kongresmenόw, politykόw… powiedz z czyją życzliwością spotkaliście się…?

Monika Tietz: – Tak rzeczywiście, pukaliśmy do biur politykόw. Gdy pytałeś Tony’ego o tę walkę, to chciałam zauważyć, że to była przede wszystkim jego walka. Tony nie ustawał – wchodził drzwiami, gdy drzwi zamykano, to wchodził oknami – wszędzie, gdzie się dało. Do politykόw nie tylko na szczeblu lokalnym, ale także federalnym. My przede wszystkim staraliśmy się zaangażować ludzi. Powstała strona internetowa, z ktόrej można było wysyłać faksy z prośbą, aby Janina mogła wrόcić do Stanόw Zjednoczonych. To były tysiące petycji, ktόre zostały podpisane i to zarόwno przez ludzi ze środowiska polonijnego jak i inne mniejszości etniczne. To były także spotkania z organizacjami etnicznymi. To było także zaangażowanie Ruth Leitman, ktόra nakręciła film dokumentalny o Tony’m i o sytuacji jego rodziny. Dzięki tej wielopłaszczyznowej walce osiągnęliśmy sukces.

Czy urzędnik przyjmujący Waszą apelację w sprawie Janiny wiedział jak wielkie społeczne poparcie stoi za próbą sprowadzeniania Janiny z powrotem do USA?

T.W. – W ostatniej rozmowie w ambasadzie amerykańskiej w Warszawie, kiedy urzędnik imigracyjny poprosił o paszport żony, żeby wbić wizę, zapytałem go czy wie, o co w tym wszystkim chodzi. Odpowiedział mi, że moja sprawa jest ogólnie znana, że to gruba teczka dokumentów, setki listów poparcia od różnych organizacji, od osób prywatnych. Mogę śmiało o sobie powiedzieć, że jestem w czepku urodzony, że w tym całym nieszczęściu miałem szczęście, że dzięki temu poparciu, wielu rozmowom z politykami zostało otwarte takie małe okno , gdzieś jest  światełko w tym tunelu. Myślę tu o ludziach, którzy są albo będą  w takiej samej sytuacji jak ja. To nie jest prywatna walka. Nie można o niej myśleć, że to tylko Wasilewski walczy o swoją żonę, ja myślę o setkach jeśli nie tysiącach osób, zmagających się z takim samym scenariuszem, i którym jest równie ciężko.

Zobacz: VIDEO: Historia Tony’ego Wasilewskiego na ekranach kin

Ameryka jest krajem, w którym obowiązuje prawo precedensu, czy myślicie, że przykład Tony’ego może pomóc wielu innym rodzinom?

Monika Tietz(Inicjatywa Polonijna): –  Mówiąc szczerze, nie wydaje mi się, żeby tak się stało, ponieważ sprawa Tony’ego nie trafiła na drogę sądową. Decyzja leżała w rękach Urzędu Imigracyjnego. Nawet jeśli ktoś się będzie powoływał na przypadek Tony’ego musi zrobić to wszystko, co on zrobił i organizacje z nim związane. Myślę natomiast, że ważne jest  to, że Tony zdecydował się być osobą publiczną i wyjść ze swoim problemem, pokazać go wszystkim ludziom. Wielu wydaje się, że problemy imigracyjne dotyczą głównie Latynosów, a tu pojawiła się biała osoba, Europejczyk i powiedziała : „słuchajcie, problemy imigracyjne także nas dotyczą”. Myślę, że uświadomiło to wielu ludziom, wielu politykom, że problem reformy imigracyjnej,  rozdzielenia rodzin przez deportacje, dotyczy dużo szerszego grona ludzi.

Jaka była rola kongresmana Gurierreza w całej akcji dotyczącej sprawy Tony’ego?

Monika Tietz: –  Kongresman Luis Gutierrez od zawsze walczy o prawa o imigrantów i reformę imigracyjną,  nigdy nie odmówił spotkania z Tony’m, zawsze go wspierał  i jest jednym z  polityków znanym w całych Stanach Zjednoczonych , który otwarcie mówi, że problemy imigracyjne w tym kraju są i że należy je rozwiązać wprowadzając całościową reformę imigracyjną. Jego stałe poparcie było na pewno znaczące.

Tony, pokazałeś, że upór i zaangażowanie może zdziałać wiele. Czy miałeś chwile zwątpienia, kiedy traciłeś wiarę, że to się uda ?

T.W. – Jak każdy z nas. Każdy z nas wie, że czasami przegrywa jakieś bitwy. W mojej chodziło o przywrócenie godności mojej żonie, jej 18. lat ciężkiej pracy w Stanach Zjednoczonych, sprawiedliwości, żeby udowodnić, że ta kobieta nie zrobiła nic złego. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że deportacje były, są i będą, ale musimy na to patrzeć w ten sposób, że nie wszystkich można tak traktować, że każdy przypadek jest indywidualny.  A zwątpień,tak –  tych było wiele. Przegraliśmy wiele bitew , ale wygraliśmy wojnę.  Wspominałem wcześniej, że nie lubię świąt, ale jedno amerykańskie uwielbiam – Święto Dziękczynienia. Już nie mogę się na nie w tym roku doczekać.

Zobacz: Światowa premiera filmu o dramacie polskiej rodziny

fot.Christa Hillstrom/Tony Wasilewski przez 4 lata walczył o prawo do powrotu swojej rodziny do USA

Czy masz poczucie, że system amerykański jest niesprawiedliwy? Zostałeś obywatelem amerykańskim w momencie, kiedy Twoja żona wyjechała już do Polski. Pomimo, że Ty jesteś obywatelem tego kraju, ona nie mogła tutaj przyjechać.

T.W. – To było przykre. To było w tym najgorsze. Wiele osób mnie pytało: słuchaj Tony jak to jest, że Ty jesteś obywatelem amerykańskim a Twoja żona musi wyjechać z USA?  Jeszcze jedno chciałbym podkreślić: to nie była przymusowa deportacja. My za ten wyjazd, za przelot zapłaciliśmy sami. To było trudne do wytłumaczenia wielu ludziom jak to się stało, że byliśmy tutaj razem przez tyle lat, pracowaliśmy, żyliśmy razem i nagle coś takiego. Wielu ludziom musiałem także tłumaczyć dlaczego ja tutaj zostałem. Nie można było całego życia, tylu lat pracy przekreślić jedną grubą kreską i powiedzieć: do widzenia, żegnamy, wyjeżdżam stąd.

Trzeba jasno powiedzieć, że według mnie jeżeli prawo jest złe, jeżeli ten system jest niesprawiedliwy, to nie oznacza, że trzeba od tego uciekać.  To prawo trzeba zmienić. Żyję w tym państwie, to jest więcej niż połowa mojego życia.

W Twojej walce bardzo wspierała Cię Inicjatyw Polonijna, do której zresztą należysz. Czy jesteś dziś wdzięczny tym ludziom, którzy tak zaangażowali się w Twoją sprawę?

T.W. – O tak! Jestem im bardzo wdzięczny. To wspaniała organizacja. Podczas wielu spotkań tutaj w Chicago, czy w Waszyngtonie czy nawet w Polsce wiele osób pytało mnie co to za organizacja. Zawsze tłumaczyłem, że  to świetna grupa ludzi, która nie chcą by Polaków kojarzono tylko z polską kiełbasą czy pierogami. My tworzymy coś innego. Nie chciałbym obrazić innych organizacji polonijnych, których jest tutaj dziesiątki i które działają od wielu, wielu lat. My jednak myślimy inaczej. Chcemy pomagać ludziom. Nie mamy na ten cel pieniędzy, ale mamy wspaniałych ludzi, którzy są wykształceni – w Polsce lub w Ameryce, którzy świetnie mówią po angielsku i którzy chcą zrobić coś innego.

Czy macie poczucie, że jeżeli ludzie się zorganizują, jeżeli podejmą walkę, to uda im się wygrać?

Monika Tietz: – Zdecydowanie tak. Wydaje mi się, że ta wojna Tony’ego jest na to najlepszym dowodem, chociaż taki dowodów jest mnóstwo. Wystarczy spojrzeć chociażby na uprawnienie czarnoskórych Amerykanów i walki jakie się w tej kwestii odbywały. To co my robimy można nazwać powrotem do źródeł demokracji. Jak sama nazwa wskazuje demokracja to „władza ludu”. Z politykami bywa różnie: bywa, że są skorumpowani, ale my jako wyborcy mamy obowiązek wywierać na nich nacisk. I to, że Tony’emu się udało, że nam się udało, jest na to świetnym dowodem.

Rozmawiał Daniel Bociąga, Chicago

Zobacz: Artykuł o tragedii rodziny Wasilewskich w New York Times

33 KOMENTARZE

  1. Bardzo jestem ciekaw jak urzednicy emigr. uporali sie z zakazem wjazdu do US osoby, ktora przekroczyla termin pobytu okreslony w wizie o ponad rok a moze nie ma juz przepisow o 10 letnim zakazie wjazdu; odpowiedz w tej sprawie bylaby wielce pouczajaca dla innych, ktorych problem ten dotyczy szczegolnie.

    • aby uporac sie z zakazem wjazdu nalezy starac sie o waiver a jak go napisac to juz wie dobry adwokat..bo ten przepis o zakazie nadal jest.

    • No a gdzie jest inicjatywa rodakow zeby pomagac tutaj ludziom co nie moga dostac pracy choc maja papiery bo nasi i nie tylko wola zatrudnic nielegalnych na czarno za nizsza stawke i bez swiadczen ,ale coz trzeba wszystkich legalizowac niech sie pozniej pozabijaja o kawalek chleba.Grunt to swoj interes ukrecic.

    • Ha ha ha Meksykanie i podatki to na nich trzeba placic zeby zerowali na innych kazde dziecko z kim innym albo z ”nieznanym”i na zapompge niech frajerzy ich utrzymuja zreszta polskich pasoytow tez.

    • trzeba sie bylo uczyc wtedy bys sie nie bal ze prymitywny meksyk zabierze ci prace. swoja droga to czemu wtedy mialoby sie pogorszyc skoro wiecej osob placiloby podatki a zamiast wysylac miliardy zarobionych tutaj dolarow ( dane western union) inwestowane bylyby one tutaj w kraju.odpowiedz gdzie ci sie tak miska ryzu przysnila

    • No tak wszyscy ”uczeni ”doprowadzili ten kraj do tego co mamy i teraz mnostwo mlodych ludzii po college nie maja szans na zatrudnienie ,co najwyzej na temp work lub part time.

    • Krzysiek masz racje ostatio na przysiedze jedna nasza rodaczka samam powiedziala ze ma papier wiec o co chodzi niech jej dzieci rzad utrzymuje i ja tez,ze nie wspomne o mentalnosci Meksykanek i innych nawet dzisiaj gruba baba placila przedemna food stamps ale przyjechala po zakupu luksusowym lincolnem.

    • o co wam chodzi?zeby dostac jakis food stamp lub link card lud jakakolwiek pomoc spoleczna, dana osoba musi byc tu legalnie, nielegalnemu nic nie przysluguje, a to ze widzicie meksykanki z food stempami, to one nie sa nia tylko na jej dzieci tutaj urodzone , ktore nie sa meksykami tylko amerykaninami.

    • dokladnie tak jak klimek pisze ! kiedys ktos madry o nicku kzet probowal glabom powbijac to glowy ale jak widac dalej niektorzy sa odporni na wiedze i bredza o bajecznie darmowym zyciu nielegalnego. to porwijcie wasze papiery i udawajcie fernandezow od jutra, i wy zaznnajcie rajskiego zycia za darmo 🙂

    • No wlasnie wiele takich zeruje na innych bo ich zadaniem jest tylko miec jak najwiecej dzieci ,to jest sposob na zycie ,podatnicy zaplaca jedzenie ,mieszkanie ,telefon i szkole wiec o co chodzi tylko dzieci robic i niech inni biora za nie odpowiedzialnosc tylko nie rodzice ,dziwie sie ze jestes z Polski i nie masz za grosz honoru popierajac takich pasozytow ,zreszta co niektorzy z Polski tez do nich naleza.

    • Bo to jest chory system ,rodzice lamia prawo ale wystarczy urodzic i dostaja nagrode w postaci zapomogi,zreszta nasi tez kombinuja siedza czesto razem na kocia lape ale ojciec jest nieznany tylko po to zeby wyludzic kase od rzadu czyli od nas,zero ambicji i honoru to jest tzw white trash do ktorych sie co niektorzy rodacy zaliczaja ,zerujac na innych tak jak i to robia Latynosi to sa zwykle pasozyty ktore cale zycie nie dotkna zadnej pracy.

    • ja nie popieram pasozytow, jesli rodzice nie daja rady, sa niezaradni dlaczego dzieci maja z tego powodu cierpiec?nie kazdy ma smykalke do interesow aby zapewnic sobie i swojej rodzinie zycie w miare przyzwoitym poziomie, a do pracy do ktorej chodza ledwo starczy na utrzymanie albo w ogole nie starczy.panstwo stworzylo taki system pomocy, wiec czemu z niego nie korzystac, tymbardziej ze sa to przede wszystkim obywatele amerykanscy, a pozniej latynosi

    • Jezeli jest sex to wiadomo ze najczesciej sa dzieci ,ale duzo kobiet kosztem wlasnie tych dzieci chce sie zakotwiczyc i niech inni ich utrzymuja,dla mnie to jest chore jedni moga miec tylko jedno bo ich po prostu na wiecej nie stac i biora odpowiedzialnosc za to dziecko a za to inni rozmnazaja sie jak zwierzeta byle zaspokoic swoje instynkty i zerowac pozniej na innych ,w koncu trzeba uzywac nie tylko jednej czesci ciala ale tez mozgu,i wiem ze Meksykanki to robia z premedytacja i bez zadnych zahamowan jak i tez wiele innych,dla mnie to sie sprowdza do bydla a nie do ludzii myslacych.

  2. tadziu, sadze ze masz wklad w wykrycie ukladu. ja tylko dodam ze wydaje mi sie iz portal ten jest pod wplywami finansowo towarzyskimi michnikowo- tvnowskimi a wszyscy redaktorzy tej organizacji medialnej beda sie kiedys smazyc w piekle. ja i ty bedziemy drewka pod kociolek ze smola podkladac.

  3. Juz sobie poczytajcie po angielsku na yahoo jak Meksykanie robia z tego uzytek ,szczegolnie dyskryminacja i rasa jest punktem zaczepienia dla nich ,mysle ze z tego wszyscy beda mieli o wiele wiecej szkody niz pozytku tym bardziej ze jest wymowka dla Polakow w USA ze UE stoi dla nas otworem.

REKLAMA

2129332403 views

REKLAMA

REKLAMA

2129332417 views

REKLAMA

REKLAMA

2131128737 views

REKLAMA

2129332427 views

REKLAMA

2129332430 views

REKLAMA

2129332434 views