REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Polityka Izraelskie ostrzeżenie dla B. Wschodu

Izraelskie ostrzeżenie dla B. Wschodu

-

Jerozolima (ChSM) – Władze izraelskie nie udzieliły żadnych informacji o obiekcie zbombardowanym przez ich lotnictwo 6 września w Syrii. Nie ma pewności, czy był atak na amunicję przeznaczoną dla Hezbollahu, czy nuklearne komponenty dostarczone przez Południową Koreę lub akcja przeprowadzona w celu, który wypada zataić. W każdym razie szef izraelskiego wywiadu wojskowego oświadczył, że “izraelskie środki zapobiegawcze zostały przywrócone”.

Analitycy zwracają uwagę na niezwykłą w takich wypadkach ciszę ze strony umiarkowanych państw arabskich, które w przeszłości bez zwłoki potępiłyby akt agresji Izraela.

Wśród milczenia narzuconego przez władze co do tego, co faktycznie zniszczyły izraelskie bomby, obserwatorzy wysuwają kilka tez. Po pierwsze, Izrael nie poniósł za ten atak żadnych konsekwencji militarnych ani dyplomatycznych. Po drugie, Izrael mógł podjąć kroki w kierunku wypełnienia swojego najważniejszego celu, jakim jest niedopuszczenie państw bliskowschodnich do posiadania nuklearnych możliwości produkcyjnych. I po trzecie, jeśli syryjskie instalacje nuklearne mogą być obiektem ataków Izraela bez wywołania międzynarodowych konsekwencji i za cichą zgodą sprzymierzeńców (USA i Turcji), to identycznej reakcji można oczekiwać po ataku na instalacje irańskie.

“Niektórzy analitycy uważają, że atak był ostrzeżeniem dla irańskiego reżimu. Przesłaniem, że Izrael może uderzyć w jakikolwiek punkt tego regionu. Wskazuje również na zakres współpracy Izraela z Turcją, która dopiero teraz potępiła tę akcję. Musiała zresztą o niej wiedzieć, gdyż w ramach tej operacji Izrael przerzucił zbiorniki z paliwem do Turcji w pobliżu granicy z Syrią. Kraje arabskie, jak Arabia Saudyjska, i niektóre koła ucieszyła akcja Izraela, sfrustrowanego syryjską pomocą dla Hezbollahu, Hamasu i innych palestyńskich frakcji bojowych, stacjonujących w Syrii “, uważa Emad Gad, ekspert z centrum badań polityczno-strategicznych w Kairze.
Wielu ekspertów w Egipcie i innych krajach tego regionu postrzega izraelski atak jako krok do większej konfrontacji.

“Posuwamy się w kierunku tego, co najprawdopodobniej będzie amerykańsko-europejskim uderzeniem na irańskie instalacje. Ludzie boją się reakcji Iranu. Ponieważ Irańczycy nie są w stanie zaatakować Ameryki, to mogą napaść na wszystko, co reprezentuje amerykańskie interesy w regionie”.

Meir Javendanfar, analityk z Tel Awiwu, jest pewny, że brak reakcji ze strony między- narodowej społeczności na izraelski atak poważnie zaniepokoił Teheran. Według Javendanfara atak miał na celu zmuszenie Iranu do powrotu do negocjacji i przedstawienia lepszej oferty w sprawie jego programu nuklearnego. Ponadto posłużył jako siła odstraszająca, którą Izrael utracił w czasie ubiegłorocznej wojny z Libanem, czego potwierdzeniem jest fakt, że Syria nie odpowiedziała.

“Nie tak szybko – hamuje przechwałki szefa wywiadu dziennik Haaretz. Jedno uderzenie o niczym nie świadczy. O sile odstraszającej będziemy mówić, gdy na Negew przestaną lecieć pociski z Gazy”.

Wszystko to dzieje się w mo-mencie, gdy zaistniała nadzieja powrotu do rozmów izraelskosyryjskich – przerwanych 7 lat temu – choć administracja Bu-sha zachęca Izrael do skupienia się w zamian na pokojowym procesie z Palestyńczykami.

Moshe Maoz, profesor z Hebrew University, obawia się, że atak doprowadzi do dalszej radykalizacji Syrii. “To może odstraszyć, lecz równie dobrze może podważyć szanse na pokój z Syrią i popchnąć ją bliżej do “osi szyickiej”. Izrael i Bush odrzucając propozycje rozmów z Syrią pchają ten kraj w ręce Iranu”. Kilku irańskich analityków jest zdania, że atak Izraela na obiekt w Syrii jest swego rodzaju zwycięstwem dla irańskiego prezydenta Mahmouda Ahmedineżada. Może teraz przypomnieć Damaszkowi, iż przestrzegał, że Izrael nie ma wobec Syrii pokojowych intencji.

W tym tygodniu premier Izraela, Ehud Olmert, powiedział reporterom, że gotów jest zawrzeć pokój z Syrią jeśli warunki na to pozwolą. Zaznaczył, że nie widzi powodu do wykluczenia dialogu.

“Izrael od dawna wiedział o miejscu, które zbombardował. Nie jest to coś, co odkrył tydzień wcześniej. Postanowił uwypuklić to, o czym wszyscy wiedzą, mianowicie, że nie życzy sobie, by inne państwa posiadały nuklearną broń i zrobi wszystko, co uważa za konieczne, by je przed tym powstrzymać”, mówi Kenneth Pollack z Brookings Institution w Waszyngtonie. Nikt jednak nie wie, co naprawdę znajdowało się w zbombardowanym miejscu. (eg)

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications.    Ok No thanks