REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaArchiwumNarodowa (nie)punktualność

Narodowa (nie)punktualność

-

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że punktualność nie jest cechą narodową Polaków. Pomimo, że jesteśmy nacją szanowaną powszechnie za naszą pracowitość, pomysłowość i wydajność, to brakuje nam jednej istotnej i pożądanej w całym świecie cechy – bycia na czas.

Zasada savoir vivre, że punktualność świadczy o kulturze osobistej, wydaje się nie dotyczyć Polaków. Wielokrotnie mam odczucie, że obowiązują nas inne zasady niż resztę świata. Czyżbyśmy mięli zupełnie inne poczucie, a raczej brak poczucia czasu. Bo przecież nic takiego spóźnić się chwilkę. Chwilkę, która może zamienić się w godzinkę.

REKLAMA

Kilka tygodni temu spotkała mnie intrygująca sytuacja. Wychodząc ze znajomymi w (mieszanym polsko – amerykańskim towarzystwie) mieliśmy spotkać się w restauracji. Organizatorem wyjścia był Amerykanin, który ustalając godzinę spotkania zadzwonił do mnie i porosił, żebym przekazała wszystkim, o której się spotykamy. Zaznaczył przy tym że rezerwacja jest „ na godzinę szóstą amerykańskiego czasu, nie polskiego. Poprosił, abym upewniła się, że moi rodacy będą na czas. Zawstydziłam się, ja Polka, która w większości sytuacji jestem na czas i staram się wszędzie bywać punktualnie, musiałam stawić czoło naszej narodowej przywarze. Przyznałam mu rację. Polacy się spóźniają, niezależnie czy na spotkania służbowe czy towarzyskie. W duchu pomyślałam sobie, że przecież nie tylko Polacy. Włosi na przykład też. Z tą jednak różnicą, że za nich nie muszę się wstydzić bo niewiele mnie z nimi łączy. Poza tym oni zawsze mają wymówkę: ot, tacy już „roztargnieni południowcy”.

Często mamy wrażenie, że czas goni jak szalony, szczególnie tutaj, w Ameryce gdzie wiecznie są miliony spraw do załatwienia i gdzie stoimy w potężnych korkach. Jesienią i zimą, gdy dni są krótkie i wcześnie zapada zmrok, czas wydaje się pędzić jeszcze szybciej. Trudniej nam się zorganizować i przez to nie zawsze udaje nam się zdążać.

Nerwowo reagujemy na spóźnienia innych, lecz jednocześnie sami nie przywiązujemy dużej uwagi do bycia na czas. Wkurza nas, gdy zaproszeni goście po raz kolejny spóźniają się godzinę i gdy ktoś odwołuje spotkanie w ostatniej chwili. Mnie osobiście drażni bardzo, gdy wszelkie zebrania, koncerty, premiery, konferencje (i mam tutaj na myśli głównie wydarzenia w polonijnym towarzystwie) zaczynają się z opóźnieniem, ponieważ prowadzący czeka na spóźnialskich, dając im w ten sposób przyzwolenie. Zauważyłam także, że najczęściej osobami, które nie przychodzą na czas na różnego rodzaju imprezy i wydarzenia są niestety Polacy. Chcąc, nie chcąc niestety nie da się tego nie dostrzec.

Moim sposobem na spóźnialskich gości jest zapraszanie ich o godzinę wcześniej. Nawet wtedy jednak niektórym trudno wyrobić się na rzeczywistą godzinę spotkania.

Szacunek i zwyczajne zasady dobrego wychowania nie pozwalają na trwonienie czasu innych. W obecnych czasach, gdy wszystko gna do przodu z prędkością światła, a wiele osób narzeka na brak czasu, to spóźnialscy właśnie powinni ponosić karę za brak poszanowania czasu innych. Nie zaś na odwrót.

Spóźniamy się, bo nie lubimy czekać? Ale gdy my się spóźniamy, ktoś inny czeka na nas. Punktualność świadczy o profesjonalizmie – jeśli umiemy zapanować nad czasem, jesteśmy też w stanie zapanować nad innymi dziedzinami życia. Dobra organizacja czasu jest dowodem, że jesteśmy panami własnego życia a nie jego niewolnikami. Przede wszystkim jednak świadczy o szacunku do ludzi do samego siebie, czasu oraz o poczuciu własnej wartości.

Karolina

 

21 KOMENTARZE

  1. Karolina długo chyba musiała szukać tematu do swojego kolejnego już – felietonu o naszych, polskich – jakoby – przywarach. Odpowiem więc na wstępie, że nawet jeżeli jest to chociaż trochę oparte na prawdzie, to wolę spóźnialskich niż tych, którzy na siłę próbują Polakom przypisać negatywne cechy, a sami wcale nie są lepsi, bo dodatkowo robią błędy ortograficzne. Mam na myśli Karolinę, która napisała, że “Czyżbyśmy mięli zupełnie inne poczucie, a raczej brak poczucia czasu”. Ewidentny błąd, który popełniają zazwyczaj ludzie niepewni swej wartości, zakompleksieni,którzy za wszelką cenę chcą się pokazać w najlepszym świetle. Dowodem na to jest także fakt, że zadaje się z towarzystwem jakiegoś osobnika urodzonego co prawda w Ameryce, ale chcącego pokazać swoją wyższość nad tymi, którzy przyjechali do USA później od niego. Człowiek na poziomie nie pozwoliłby sobie przecież na ordynarny żart o “czasie amerykańskim, nie polskim”. A drugi człowiek na poziomie, bez kompleksów, z pewnością powinien inaczej zareagować, a nie wypisywać felietony z błędami ortograficznymi. Poza tym, wszelkie spotkania towarzyskie mają być formą relaksu, a nie pokazem dyscypliny. Nic złego się nie stanie, jeżeli spóźnialscy przybędą do restauracji parę minut później. Karolina od razu wyolbrzymia, pisząc o godzinie, bo przecież inaczej nie byłoby tematu do bzdurnego i obraźliwego “felietonu”. Czytałem już parę “felietonów” Karoliny i jakoś nie znalazłem w nich nic takiego, co rzeczywiście byłoby dobrym tematem. Jeżeli Karolina ma problemy ze znalezieniem dobrego tematu, to ja Karolinie podpowiem kilka: Wymóg wniesienia opłaty wstępnej, jakiej dopominają się niektórzy adwokaci przed zapoznaniem się ze sprawą. Opłaty te, np. $50, $70 a nawet $100, nie są co prawda wygórowane, ale najczęściej adwokat po kilku minutach rozmowy stwierdza, że “nie weźmie tej sprawy”, ale pieniądze zatrzymuje. To tak, jakby kelner dopominał się zapłaty przed podaniem obiadu, bez względu na to, czy obiad będzie nam smakować, czy też nie. Innym tematem może być np. temat, który jest przedstawiony nawet na tej stronie: chodzi o zastrzelenie bezbronnego człowieka przez policjanta. Co kilka tygodni można przeczytać o takich zdarzeniach, a “felietoniści” rozpisują się o wydumanych problemach, które w dodatku dotyczą nie poszczególnych nacji, a jedynie przyzwyczajeń poszczególnych ludzi. Kolejnym dobrym tematem do felietonu byłyby z pewnością listy, jakie naczelny i właściciel innego, upadającego portalu napisali do arcybiskupa Chicago, do Kongresu Stanów Zjednoczonych, a jeszcze inny, tym razem wysoki urzędnik z Polski, napisał nawet do Watykanu. Warto byłoby się zastanowić nad motywami ich postępowania i cechami charakteru. Tematów jest mnóstwo, ale Karolina – za przeproszeniem – “felietonistka”, rozwodzi się nad wydumanymi tematami, które wpisują się swą treścią w donosicielskie działania wyżej wymienionych panów. Podpowiem jeszcze jeden temat, który ostatnio zbulwersował Polaków: chodzi mianowicie o bezprawne wypytywanie wyborców w czasie głosowania w konsulacie o ich status imigracyjny. Zrobił to jeden z członków komisji wyborczej, a pozostali członkowie nie zareagowali. Zrobił to reporter innego portalu, który rzeczywiście zajmuje się sprawami obywateli.

    • Ryszardzie, nie masz zupelnie racji. Karolina pisze o Polakach i temat punktualnosci nie jest absolutnie “tematem wydumanym”.
      Goscie, przychodzacy godzine za pozno sa wyluzowani? No tak, typowa “polska” reakcja. My nie jestesmy “spontaniczni, wyluzowani” – my jestesmy chaotyczni i nie szanujacy czasu innych.

    • Pani Ewo społeczeństwo polskie staje się coraz bardziej punktualne. Niepunktualność to cecha starszych Polaków, którzy wychowali się w socjalizmie. Wtedy było: po co się śpieszyć ? Czy się stoi czy się leży – dwa patyki (tysiące) się należy.

  2. Rysiu,
    Na wstępie wyjaśnijmy sobie może jedną rzecz: kim jest felietonista a kim blogger. Radze doczytać, a potem wypowiadać się w kwestiach, o których nie masz bladego pojęcia. Ja teksty Karoliny lubię, bo dotykają spraw, które dotyczą nas w codziennym życiu. W blogu nie potrzeba tutaj górnolotnych wywodów na wydumane tematy.
    Po drugie temat jest niestety jak najbardziej trafny. Z doświadczenia wiem, że nasi rodacy rzeczywiście kierują się specyficznym poczuciem czasu, aby nie nazwać tego gorzej. Jeżeli, ktoś prosi o punktualność to kultura osobista nakazuje uszanować te prośbę. Ty najwyraźniej należysz do tych, którzy i tak musza postawić na swoim i zignorować grzeczne życzenia innych.
    A co do incydentu wyborczego, to czytałem o tym także na tym portalu, ale temat poruszony był w zdecydowanie bardziej profesjonalny sposób niż na stonce, o której ty krzyczysz.
    Wiem o jaki portal ci chodzi. Próbowałem to coś kiedyś czytać, jeszcze zanim pojawiły się InformacjeUSA. Sorry, ale nie da się. To marne tłumaczenia bez podawania źródeł. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby tam ktoś napisał oś sam od siebie, na poziomie, za który nie musiał by się wstydzić początkujący student dziennikarstwa. Czasami miewałem wrażenie, że te tłumaczenia robi im Google Translate.
    Rysiu, jeżeli rzeczywiście jesteś tak przewrażliwiony na punkcie ortografii, poprawnej polszczyzny i stylistyki językowej, to też nie dasz rady tego czegoś czytać. Chyba, ze przylazłeś tutaj żeby zachwalać nieudolne wyczyny znajomego lub rodziny.
    Skoro ten portal jest taki kijowy, to idźże Rysiu czytać ten, który “rzeczywiście zajmuje sie sprawami obywateli”, a nie zawracaj tutaj ludziom du*y.
    Albo napisz do redakcji, że chcesz felietony o ważnych rzeczach pisać. Chętnie wszyscy poczytamy! Pokażesz jak to się powinno robić.
    Lingwista

    Z wyrazami wspolczucia.

  3. ryszard troche bredzisz . chcesz zeby opisac oplaty adwokatow ktorzy pobieraja oplaty za pare minut rozmowy. nie jestem adwokatem ( tym bardziej adwokatow) ale oni z toba rozmawiaja i poswiecaja swoj czas, to czego oczekujesz zeby bylo to za darmo? za darmo? w tym kraju? w tym kraju to zona ci buzi nie daje za darmo. A moze powinna byc nizsza oplata wiec jak niska $ 10? tyle co meksyk golacy trawe dostaje? co ty porownujesz kelnera do adwokata. ryszard sa tutaj 2 grupy zawodowe – adwokaci i lekarze ktorych jeli to mozliwe omijac z daleka, i tobie to radze.
    reszte rzekomo fantastycznych tematow ktore chcialbys podnosic przez karoline sa warte szat dziennika zwiazkowego , mam nadzieje ze informacjeusa nie skorzystaja z twoich rad. wystarczy ze na 1080 mecza mnie tymi zielarkami i facetami od czyszczenia kanalow wentylacyjnych. o red ksiazku juz nie wspominam gdyz on jest swojego rodzaju folklorem tej stacji 🙂

  4. Tym razem Karolina trafila w sam srodek “cyklonu”. W zeszlym roku zaprosilam na urodzinowy obiad, podalam godzine 6pm. Pierwszy gosc zjawil sie po 7pm nastepni nawet o 8pm. Bylam wsciekla 🙁
    Nie wdawalam sie z nimi w dyskusje, szkoda mojego czasu. W tym roku dopytywali sie co z moimi urodzinami -> odpowiedz brzmiala: wybaczcie, ale nie mam ochoty na urodziny gdzie nikt nie szanuje mojego czasu. Nawet namowy mojego meza nie pomogly 🙂
    pozdrawiam

  5. Drogi “Lingwisto”. Twój nick napisałem w cudzysłowie nie dlatego, że mi się nie podoba, ale z powodu rozbieżności: na początku napisałeś małą literą, a na końcu podpisałeś się zaczynając dużą. Twój pseudonim podoba mi się, a nawet zgadzam się z niektórymi Twoimi opiniami, jak np. wzmianka o “******” – (edyt.red), o którym napisałeś, że “Wiem o jaki portal ci chodzi. Próbowałem to coś kiedyś czytać, jeszcze zanim pojawiły się InformacjeUSA. Sorry, ale nie da się. To marne tłumaczenia bez podawania źródeł. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby tam ktoś napisał oś sam od siebie, na poziomie, za który nie musiał by się wstydzić początkujący student dziennikarstwa. Czasami miewałem wrażenie, że te tłumaczenia robi im Google Translate”. Zgadzam się, a od siebie dodam, że jest to jedyna strona, gdzie w obrzydliwy sposób przedstawiono prześmiewcze komputerowe symulacje pomników Prezydenta Polski i 95 Ofiar Tragedii Smoleńskiej. Było to coś, nad czym trudno jest przejść do porządku, bo to nie mieści się w zasadach jakiejkolwiek kultury świata. Podobnie jest z publikacją listów lub felietonów, które podpisywane są nazwiskami osób, które w rzeczywistości nie istnieją. Przykładem jest chociażby niejaki “wykładowca akademicki ******** (edyt.red.)”, który po prostu nie istnieje. Sprawdziłem to! Ta stronka, lub “to coś” – jak to ładnie nazwałeś, stosuje takie chwyty, aby… – no właśnie, zastanawiam się w jakim celu ro robi? Każdy sam dojdzie do własnego wniosku… Wracając jednak ” do incydentu wyborczego, to czytałem o tym także na tym portalu, ale temat poruszony był w zdecydowanie bardziej profesjonalny sposób niż na stonce, o której ty krzyczysz”. Tu szanowny Lingwisto rozmijasz się z prawdą, ponieważ to właśnie reporter ****** (edyt.red.) na miejscu i tylko on i mąż zaufania PiS zaprotestowali przeciwko łamaniu prawa przez członka komisji wyborczej. To właśnie ****** (edyt.red.) jako pierwszy opisał to skandaliczne zachowanie się “polonijnego adwokata”, a wszystkie inne notatki opierały się na tekście opublikowanym przez tę stronę. Dlatego – Drogi Lingwisto – rozmijasz się z prawdą pisząc, że na stronie Informacje USA “temat poruszony był w zdecydowanie bardziej profesjonalny sposób niż na stonce, o której ty krzyczysz”. Tak więc Kolego, stosujesz pokrętne i świadomie wprowadzające w błąd metody i posługujesz się stylistyką, używaną np. przez kogoś, kto podpisuje się “baba jaga”. CBDU.

  6. Specjalnie do Charlie-Charlie: Kolego, zupełnie nie zgadzam się, że czas adwokata jest cenniejszy od czasu przedstawicieli innych grup zawodowych. Każdy z nich zarabia na życie i $10 “meksyka golącego trawę” jest dla niego więcej warte, niż $100 adwokata. To dlatego adwokaci nas traktują w ten sposób, ze pozwalamy się wykorzystywać. Jest to chyba jedyna grupa zawodowa, która domaga się zapłaty “w ciemno”. Kto był u adwokata, ten wie o czym napisałem. Gdyby jednak pójść dalej Twoim sposobem myślenia, to np. piekarz powinien domagać się zapłaty za chleb przed jego upieczeniem. Zapłata powinna być rekompensatą za jakieś dobro, które wydaje nam kontrahent, a nie pobierana bez jakiegokolwiek ekwiwalentu. Adwokat nie może brać pieniędzy za nic, bo przecież klientowi nie chodzi o to, aby go ktoś tylko wysłuchał, ale on szuka pomocy. Jeżeli chciałby tylko pogadać – poszedłby do np. sąsiada. Wystarczy się zastanowić, ile pieniędzy wyda ktoś, kto potrzebuje pomocy, odwiedzając no. dziesięciu adwokatów? Poza tym ile zarobi adwokat, który nie weźmie żadnej sprawy, ale przyjmie kilku klientów? Za siedzenie w biurze ma tyle, ile inni zarabiają pracując przez cały tydzień. Adwokat – tak, jak przedstawiciel każdego innego zawodu – ponosi ryzyko, ze bezowocnie straci czas zanim zarobi pieniądze. To jest ryzyko, które wszyscy ponosimy. Poza tym, proszę nauczyć się używać wielkich liter i polskich znaków, bo źle czyta się Twoje teksty. Na zakończenie mam pytanie: jak się rozliczasz ze swoją żoną? Ona daje Ci “buzi”, a Ty dajesz jej pieniądze? Poza tym z pewnością wszystkich zainteresuje, czy najpierw “buzi” a potem pieniądze, czy też odwrotnie, w zależności od zasług? Zastanawiająca jest też Twoja ocena własnej wartości, bo wynika z tego, że jak Ty dajesz żonie “buzi”, to ona nic Ci nie płaci. A może ta niska ocena jest wynikiem jeszcze niższej oceny Ciebie przez żonę? Sam nie wiem, ale mnie to nie obchodzi, to przecież Ty poruszyłeś ten temat. Wszystkie te uwagi napisałem bezpłatnie, więc – jak widać – nie wszyscy od razu wyciągają rękę.

    • @ryszard , po pierwsze polskie znaki i duze literki- pisalem o tym tysiac razy nie bede sie powtarzal- jesli masz problem z czytaniem tego popros w domu kogos moze mlodszego to ci pomoze , druga sprawa – bredzisz z tym porownywaniem tym razem do piekarza. adwokat pobiera pieniadze za konultacje ktora moze ale nie musi zakonczyc sie przyjecia jakiejs sprawy wiec przestan z tymi porownaniami do roznych grup zawodowych. trzecia sprawa – cytuje ” Zapłata powinna być rekompensatą za jakieś dobro, które wydaje nam kontrahent, a nie pobierana bez jakiegokolwiek ekwiwalentu.” – widze rysiu ze ty wogole nie znasz znaczenia slow w jezyku polskim – ty wiesz co wogole znaczy slowo “rekompensata”? za co mialby ci rekompensowac adwokat? 🙂 ty zamiast skupiac sie na polskich ogonkach , poswiec wiecej czasu na sama tresc.
      biadolisz ze adwokat siedzi w biurze i za nic dostaje kase- trzeba bylo sie uczyc , skonczyc jakies szkoly tez bys mial tak bajecznie.

    • aha- o zonie i buziakach – to bylo nawiazanie do powiedzenia ktore tutaj poznalem- w ameryce to i zona buzi za darmo nie daje. nie staraj sie powiedzonek tlumaczyc w sposob bezposredni. jesli slyszysz ze “nosil wilk razy kilka poniesli i wilka ” to spisz spokojnie gdyz sadzisz ze to sie tyczy wilkow z lasu tak rysiu?

  7. Szanowna Redakcjo Informacji USA: Z zaskoczeniem i zakłopotaniem zobaczyłem, że mój komentarz został ocenzurowany. Wszystko, co w nim napisałem jest oparte na faktach, które nadal można znaleźć na stronie PfP. Najbardziej jednak zaskoczyło mnie ukrycie nazwiska człowieka, który w rzeczywistości nie istnieje. Faktem jest, że wzmiankowana strona nie jest naszą chlubą, ale pomijanie jej nazwy jest niepotrzebnym asekuranctwem, bo to oni powinni się wstydzić, a nie inne portale, które o nich wspominają.

  8. Przyganiał kocioł garnkowi.
    Jakbyś panie Ryszardzie uważnie przeczytał swoje komentarze to byś zobaczył, że i tobie zdarzają się błędy, ortograficzne, stylistyczne, gramatyczne. Nie twierdzę, że z powodu braków w wykształceniu, ale raczej niedouczenia klepania w klawiaturę. Bo nigdzie w słowniku ortograficznym nie istnieje reguła, że „kolego” pisze się z dużej litery. I nawet tzw. szacunek nie upoważnia do tego, bo zasady ortografii są zasadami i pisanie „Matka” czy „Ojciec” też nie są zgodne z ortograficznymi zasadami. Po za tym, wydaje mi się, że ty jesteś jednym z tych „patriotów”, co to np. głośno krzyczą „Polska dla Polaków” a sam siedzisz w USA i wymagasz, by cie traktowano jak tubylca. Co do przywar Polaków, w zupełności zgadzam się z Karoliną. Niepunktualność jest nagminna. Może dla ciebie spóźnienie się do restauracji „nic nie znaczy”, ale to świadczy nie o twojej kulturze, tylko o jej braku. I nikt na siłę nie przypisuje Polakom negatywnych cech (jak sugerujesz), tylko stwierdza fakt. Wystarczy pójść na którąś z polskich imprez, które najczęściej rozpoczynają się po oznaczonym czasie, a tłumaczenie, że czeka się na spóźnialskich jest brakiem szacunku dla tych, którzy przyszli punktualnie. Piszesz, że „nic złego się nie stanie, jeżeli spóźnialscy przybędą do restauracji parę minut później”. Parę minut, to nie 30 i nie godzina. Bo jak już napisałem, polskie, nawet bardzo oficjalne imprezy zaczynają się w 90% z co najmniej półgodzinnym opóźnieniem. Ciekawe, czy nic złego się tobie nie stanie jak na samolot lub pociąg przyjdziesz trochę później? Można zrozumieć wypadki losowe spóźnienia, ale specjalne przychodzenie później, w myśl zasady „piszą, że rozpoczynają o 17 to pójdziemy na 17:30 bo i tak wcześniej nie zaczną” jest brakiem kultury. Domyślam się, że ty wchodząc do restauracji spóźniony, kilka minut, kiedy „wszyscy już jedzą”, jako człowiek nadzwyczaj dobrze wychowany mówisz smacznego… a jedzący, (według ciebie jak jest na poziomie) powinien szybko przełknąć i odpowiedzieć „nawzajem” albo „dziękuję”, bo jeżeli tego nie zrobi jest prostak i cham. To, że grozi mu np. zadławienie lub zakrztuszenie, nie ważne, tego wymagają dobre maniery…
    Całujesz panie w rękę na powitanie i szczycisz się, że jesteś dobrze wychowany? Polecam nowe zasady „savoir vivre”, które coś takiego nazywają „cmok nonsensem” a nie szczytem kurtuazji wobec kobiet.
    Jeżeli piszesz, że „człowiek na poziomie, bez kompleksów, z pewnością powinien inaczej zareagować, a nie wypisywać felietony z błędami ortograficznymi” mam pytanie, kto ci dał prawo do pouczania innych? I jeszcze jedno. Zbyt dobrze znasz sytuację z wyborów w konsulacie, by nie podejrzewać cię o to, że jesteś właśnie tym „mężem zaufania”, który zareagował na pytania członka komisji o statut. Dziwnym trafem ten „mąż zaufania” miał na imię tak jak ty się tutaj podpisujesz. Tylko, co to za „mąż zaufania”, który jest dłużny ludziom pieniądze i nie ma najmniejszej ochoty ich oddawać, tłumacząc, że jemu inni też są winni i nie oddają? Co to za „mąż zaufania”, który swoim pracownikom płacił z bardzo dużym opóźnieniem (nic złego się nie stanie, jeżeli pracownik dostanie swoją tygodniówkę za dwa miesiące – prawda?). A konsul, wyznaczając takiego gościa na „męża zaufania” dał plamę jak mało kto. „Mąż zaufania” – o którym wielu uczciwych ludzi powie oszust.
    Acha, zaznaczam, że pisząc “ciebie” lub “tobie” z małej litery robiłem to celowo.

  9. Do Ryszarda – nikt nie będzie reklamował konkurencji na swoje stronie, to chyba zrozumiałe. Wykreślenie nazwy czy nazwiska konkurenta jest zgodne z prawami redakcji.
    Jak sobie założysz własną gazetę, własną “stronkę” (jak to nazywasz niby ironicznie – bo to są tzw. potocznie strony internetowa a nie “stronki”) to nikt wtedy nie będzie ci “wspaniałych” komenatarzy czy własnych felietonów “cenzurował”. Mylisz pojęcie “cenzury” Rysiu.

  10. DO Punktualnego: Kolego, napisałem to słowo dużą literą, bo tak nakazuje dobry obyczaj, nawet wtedy, gdy nie zgadzam się z Twoimi komentarzami. Tak należy pisać, i wbrew Twojemu twierdzeniu, nie jest to błąd. Podobnie piszemy w nagłówku: Szanowny Panie, Panie Dyrektorze lub w innych sytuacjach. Zwracam uwagę, że mój nick to Ryszard, a nie “Rysiu”. Zdrobniale mówić do mnie mogą tylko ci, z którymi rzeczywiście jestem w dobrych stosunkach i którym na to zezwalam. Co do pieniędzy, to proszę pokazać chociaż jedną osobę, której jestem winien jakiekolwiek pieniądze. Fałszywe oskarżenia, rzucane publicznie na stronie Informacje USA traktuję jako podstawę do wszczęcia postępowania o zniesławienie. Dotyczy to zarówno piszącego, którego tożsamość ustali prokurator, jak i portalu, który przecież upomina przed atakami osobistymi, ale sam tego nie przestrzega. W swoich tekstach napisałem wszystko to, za co biorę pełną odpowiedzialność i z czego zawsze mogę się wytłumaczyć, nawet przed sądem. Poza tym,portal Informacje USA pisząc o aferze w konsulacie musiał powołać się na *****, bo tylko tam była informacje o patologii w czasie wyborów. Cytowali to inni wydawcy, ale zawsze powoływali się na źródło, więc powinna to zrobić także strona Informacje USA. Żadna to łaska, tylko obowiązek, więc wycinanie nazwy tego portalu uważam za nadgorliwość połączoną (być może) ze starym zwyczajem z czasów komuny.

  11. Charlie_Charlie, nie wiem jakie mogłeś znaleźć usprawiedliwienie na pisanie bez znaków interpunkcji, wielkich liter i z błędami ortograficznymi. Nie na to żadnego usprawiedliwienia, a tym bardziej przyzwolenia. Poproś kogoś, to pomoże. Poza tym widzę, że stosujesz Kolego starą i wyświechtaną metodę, stosowaną przez niektóre ugrupowania polityczne, które z braku argumentów stosują metodę obrażania, a jej niektórzy zwolennicy uciekają się nawet do rękoczynów. Były nawet zabójstwa. Tak więc Kolego, nie rozpędzaj się.

    • rysiu , mordercy tez zawsze zadaja pytania przed atakiem na swoja ofiare- ja juz to zrobilem pytajac ciebie czy znasz znaczenie slowa “rekompensata” . udawaj ze tego nie zauwazyles, wtedy nie bedziesz musial odpowiadac na trudne pytania…
      cos te ryski maja w sobie, to juz drugi pacan o tym imieniu w tym miesiacyu …hmmm

  12. Pewien Ryszard Serce Lwie byl zachlanny, mowil, ze:
    “okazyjnie Londyn sprzedam…tylko kupca jeszcze nie mam”.
    Gdy z Orientu kupiec przybyl, krol kazal go zakluc w dyby; bo
    opoznil swe przybycie, skutkiem czego stracil zycie.
    — Moral z tego biora Rysie bo nie lubia, zdaje mi sie
    tego, co sie wrecz nie godzi: kto sie spoznia – sobie szkodzi!

  13. Do Rysia, nie jestem twoim kolegą, więc nie musisz wznosić się nad zasady ortografii i stosować dobre obyczaje, których brak było przy płaceniu pracownikom. Np. w wypożyczalni na południu miasta przy ulicy Archer. Oczywiście, jeżeli jesteś tym “mężem zaufania”…cholera, dla konsula “mąż zaufania” a dla wielu polonijny naciągacz. Prokuratorem nie strasz Ryszardzie, niech ci będzie, ale pisząc Rysiu nie miałem najmniejszej ochoty być z tobą w dobrych stosunkach – jakoś mnie się tak reżyser pewien przypomniał, jego film…, komedia zrestzą, tak jak robienie ciebie “mężem zaufania”. I tak dobrze, że z PiSu a nie z PO…

  14. Zamiast komentarza wstawiam fragment dawnego sztambucha, do smutasa: “…najsmaczniejszą jest gęsina z szyjką na Sw. Marcina a po swiecie Hubertusa niejedną sarne chlod skrusza;
    inne ptactwo mniej szlachetne, kacze kupry mają szpetne,
    do nich srutu szkoda panie, bazant lepiej sie dostanie;
    do dziczyzny, okowita…wypędzona z ziaren zyta.
    Niech na zdrowie w gardła nasze a Waszmosciom dmuchaj
    “w kaszę”!

REKLAMA

2116473492 views

REKLAMA

REKLAMA

2116473695 views

REKLAMA

2118270070 views

REKLAMA

2116473811 views

REKLAMA

2116473898 views

REKLAMA

2116473992 views