REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

My, gringos

-

fot.Jamie Rector/EPA
fot.Jamie Rector/EPA

 

W polonijnym eterze hiphopowiec Funky Polak ciągle kultowo śpiewa Polonii: „To przypadek sprawił, że tu jestem/Wujek Sam zachował się z gestem/zielona karta, tak, miałem farta/Dla tych, co nie mieli – też droga otwarta” – a pośpiewują razem z nim polonijni słuchacze i nucą przy otwartych oknach w swoich beemkach i mesiach: „Nie zapomnij, skąd tutaj przybyłem/nie zapomnij, gdzie się urodziłem/bo w pamięci jest siła zaklęta/ więc pamiętaj synu mój…”.

REKLAMA

Każdy czuje się lepiej po takim czadzie literacko-patriotycznym, tym bardziej że wykrzyczanym niejednemu „Amerykanowi” w twarz.

W tym samym czasie popularny meksykański zespół z Kalifornii Los Tigres del Norte śpiewa: „Nie przekroczyłem granicy, to granica przekroczyła mnie. Nawet jeśli to rani moich sąsiadów/ jesteśmy bardziej amerykańscy/ niż wszyscy gringos”. I jest to protest song. Przeciwko nastrojom, przeciwko traktowaniu Meksykanów jako ludzi drugiej kategorii, przeciwko ksenofobii i nastrojom antyimigracyjnym. W tym wymownym fragmencie piosenki pod jeszcze wymowniejszym tytułem „Somos más americanos” muzycy przypominają Amerykanom, szczególnie tym z południa, że do 1845 roku dzisiejsze tereny Teksasu należały do Meksyku, tego samego, który obok Ameryki Środkowej był siedzibą jednej z najwcześniejszych i najlepiej rozwiniętych cywilizacji na zachodniej półkuli.

Nie wszyscy Meksykanie przyjechali do USA pięć minut temu. Tak samo jak nie wszyscy Hindusi pracują w Dunkin Donuts, a Polacy „na Jackowie stawiają pierwsze kroki”. Oburza nas pokazywanie polskich sprzątaczek w chustkach na głowie w NBC, ale już jesteśmy zbyt krótcy, by przy elementarnej empatii wczuć się w nastroje tych, których nazywa się przestępcami i gwałcicielami.

Profilowanie jako pomysł na bezpieczeństwo wewnętrzne kraju wypluwa z siebie jako efekt uboczny coraz intensywniejsze nastroje antyimigracyjne. A te dotyczą nie tylko przestępców i gwałcicieli, ale również i nieudokumentowanych polonijnych właścicieli mesiów i beemek, chociaż wydaje się im, że są panami życia.

Implementacja antyimigracyjnych nastrojów w praktyce prowadzi do zagęszczania atmosfery zastraszenia, a poparta odpowiednią oficjalną retoryką oznacza, że nikt, nad kim wisi widmo deportacji za brak papierów, nie upomni się o swoje prawa, nie będzie dochodził sprawiedliwości w sądach, nie pójdzie po podwyżkę, nie zapisze się do związków zawodowych. Będzie go można wykorzystywać, płacić najmniej i odebrać wszystko, co w sensie obywatelskim jest do odebrania.

I oto mamy ludzi drugiej kategorii. Rasę niewolników.

Zaraz, zaraz. Skąd my to znamy?

Małgorzata Błaszczuk

REKLAMA

2115062869 views

REKLAMA

2115063101 views

REKLAMA

REKLAMA

2116859491 views

REKLAMA

2115063241 views

REKLAMA

2115063340 views

REKLAMA

2115063448 views