REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Ameryka Trump o pokojowym przekazaniu władzy po wyborach: "Zobaczymy co się stanie"

Trump o pokojowym przekazaniu władzy po wyborach: “Zobaczymy co się stanie”

-

Prezydent Donald Trump odmówił jednoznacznego zobowiązania się do pokojowego przekazania władzy w razie przegranej w listopadowych wyborach. Trump ponowił swoje zarzuty dotyczące głosowania pocztą. “Zobaczymy co się stanie” – powiedział.

Prezydent Trump odniósł się w ten sposób do pytania dziennikarza podczas środowej konferencji prasowej w Białym Domu.

REKLAMA

Pytany, czy zagwarantuje pokojowe przekazanie władzy po wyborach zaplanowanych na 3 listopada, Trump odparł: “Będziemy musieli zobaczyć, co się stanie. Wiecie, że bardzo mocno narzekałem na głosy (oddawane pocztą – PAP), one są katastrofą. Jak pozbędziemy się ich, (…) nie będzie przekazania władzy, będzie kontynuacja. Głosy (korespondencyjne) są poza kontrolą, wy to wiecie, ja to wiem, a demokraci wiedzą to lepiej niż ktokolwiek inny”.

Donald Trump, choć sam w przeszłości głosował za pośrednictwem poczty, od miesięcy ostro krytykuje działania władz części stanów mające ułatwić głosowanie korespondencyjne w czasie pandemii koronawirusa. Twierdzi, że doprowadzi to do sfałszowania wyborów, choć nie dał na to żadnych dowodów.

Troską o przebieg wyborów Trump uzasadnił również pośpiech w wypełnieniu wakatu po zmarłej w piątek sędzi Sądu Najwyższego Ruth Bader Ginsburg.

“Ten przekręt, który urządzają demokraci – a to jest przekręt – stanie przed Sądem Najwyższym Stanów Zjednoczonych i myślę, że sytuacja, gdy głosy w sądzie rozłożą się 4:4 to niedobra sytuacja” – powiedział prezydent. Po śmierci Ginsburg w Sądzie Najwyższym jest ósemka sędziów, lecz w razie rozkładu głosów 4:4 zadecyduje prezes sądu John Roberts, powołany przez George’a W. Busha i uważany za konserwatystę.

Zarzuty Trumpa powodują obawy komentatorów, czy wynik wyborów prezydenckich zostanie uznany przez obie strony. W środę tygodnik “The Atlantic” doniósł, że działacze Partii Republikańskiej przygotowują plan B w razie kontestowanych wyników wyborów. Według cytowanego przez pismo działacza, kontrolowane przez republikanów stany miałyby oddać głosy elektorskie niekoniecznie zgodne z oficjalnie podliczonymi głosami, lecz takie, które w ich opinii “prawidłowo odzwierciedlają wynik wyborów w stanie”.

Do środowej wypowiedzi Trumpa odniósł się jego rywal w wyborach, były wiceprezydent Joe Biden uznając słowa obecnego prezydenta za “irracjonalne”. Kandydat demokratów powtórzył swój wcześniejszy komentarz, że państwo jest “całkowicie zdolne do odeskortowania z Białego Domu” osób bezprawnie tam przebywających. Jak dodał, demokraci są przygotowani na wszelkie “krętactwa” ze strony Trumpa.

Słowa Trumpa potępił również krytyczny wobec prezydenta senator Partii Republikańskiej Mitt Romney. “Pokojowe przekazanie władzy jest fundamentalne dla demokracji; bez tego mamy Białoruś. Jakakolwiek sugestia, że prezydent mógłby nie uszanować tej konstytucyjnej gwarancji, jest nie do pomyślenia i nie do przyjęcia” – napisał na Twitterze polityk. (PAP)

1 KOMENTARZ

  1. Ludzie, ktrzy do dnia dzisiejszego nie zaakceptowali wyników wyborów w 2016 roku (większość “elit demokratycznych”) martwią się, że Trump może nie akceptować wyników tegorocznych wyborów. Wyjątkowa hipokryzja. W ostatnich dniach komisja senatu ogłosiła raport dot. powiązania finansowego Huntera Bidena (syna Joe) z Ukrainą i Rosją. Czy red. DZ albo korespondenci PAP nie mają żadnych wiadomości na ten temat? Gdyby to dot. Trumpa albo kogoś z jego rodziny, to media światowe i amerykańskie dostałyby przysłowiowej “sraczki” informacyjnej. Ale w tym przypadku panuje cisza, bo dot. to człowieka, który jest kandydatem na prezydenta USA ze strony partii “demokratycznej”. To jest “obiektywizm” mediów.

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications    Ok No thanks