REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaAmerykaŚrodki antyseptyczne prawie nie do zdobycia w Nowym Jorku

Środki antyseptyczne prawie nie do zdobycia w Nowym Jorku

-

Strach przed koronawirusem wymiótł z nowojorskich aptek maseczki, alkohol etylowy i środki antyseptyczne. Sytuację pogorszyły wezwania, aby zaopatrywać się na zapas i w razie choroby nie wychodzić z domów. Bezradni sprzedawcy pytani o nowe dostawy rozkładają ręce.

Apele o dokładne mycie rąk i zachowanie higieny w obliczu szybkiego rozprzestrzeniania się koronowirusa pojawiają się z coraz większym nasileniem. Ponieważ nie w każdych warunkach wchodzi w grę woda z mydłem, pozostają inne możliwości. Nasączonych alkoholem chusteczek, wacików, płatków i środków antyseptycznych jest jednak jak na lekarstwo.

REKLAMA

Wędrówki po Nowym Jorku na nic się nie zdają – sprzedawca w aptece dużej sieci Walgreens na Broadwayu koło Times Square rozwiewa wszelkie złudzenia: środków do dezynfekcji nie ma. Nie ma nawet wody utlenionej. Kiedy będą? Nie wiadomo.

Podobna sytuacja powtarza się w aptece sieci CVS w Kew Gardens przy 126. ulicy. Identycznie jest w CVS na Metropolitan Avenue w Forest Hills. Sprzedawca nie czeka nawet, aż klient dokończy pytanie – jak automat odpowiada: „Nie ma”. Poszukiwania w aptece Costco w Long Island City są równie bezskuteczne.

W małej aptece AJ’s Ridgewood Chemist w zamieszkanej przez Polaków dzielnicy Ridgewood ostały się dwie butelki 50-proc. alkoholu izopropylowego. Następny klient odejdzie już z kwitkiem.

„Wszystkie środki, które mieliśmy do tej pory, poszły w ciągu jednego czy dwóch dni. Rzeczy leżące na półkach przez rok natychmiast wyparowały” – powiedział PAP właściciel Markowej Apteki na brooklyńskim Greenpoincie Marek Wójcicki. „W tej chwili mamy problemy z zamówieniem czegokolwiek. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy” – dodał.

Powołując się na swą praktykę, dr Henryk Cioczek, który ma przychodnię na Brooklynie, zaznaczył, że chociaż nie ma środków antyseptycznych, to leków i antybiotyków jeszcze nie brakuje. Jak zauważył, ok. 90 proc. składników w antybiotykach, generykach, pochodzi z Chin.

„Jest to jednak fatalnym uzależnieniem. Ameryka nie powinna do tego doprowadzić. Produkcja powinna być tutaj, ale jest nieopłacalna ze względu na tanią siłę chińską siłę roboczą i zaniżone standardy. Ponieważ składniki do antybiotyków i leków wytwarza się także w prowincji Hubei, gdzie znajduje się miasto Wuhan, można się za jakiś czas spodziewać braków” – przewiduje lekarz.

Sytuację uznaje za groźną – tym bardziej, że wiele importowanych lekarstw pochodzi z Indii, które korzystają z chińskich składników. Co więcej, podkreśla, z powodu koronawirusa do Chin nie wyjeżdżają amerykańscy inspektorzy. Utrudnia to nadzór i produkcję.

Dr Cioczek ostrzega, że wirus robi na drogach oddechowych i śluzowych pożywkę dla bakterii, zwłaszcza u osób starszych, z osłabionym układem immunologicznym. Rozwija się wówczas wtórne zakażenie bakteryjne różnych układów, przez co rośnie zapotrzebowanie na antybiotyki.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

REKLAMA

2115306693 views

REKLAMA

2115306925 views

REKLAMA

REKLAMA

2117103315 views

REKLAMA

2115307065 views

REKLAMA

2115307164 views

REKLAMA

2115307272 views