REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaAmerykaNuklearny dylemat dyplomacji

Nuklearny dylemat dyplomacji

-

Hillary Clinton fot.Peter Foley/EPA
Hillary Clinton fot.Peter Foley/EPA

 

REKLAMA

Kto zostanie przyszłym prezydentem USA? Rozgrywka odbędzie się między Donaldem Trumpem a Hillary Clinton. Wygrany uzyska dostęp do kodów nuklearnych. Była sekretarz stanu rozpętała ostatnio prawdziwą burzę strasząc konsekwencjami posiadania przez swojego adwersarza dostępu do słynnego czerwonego guzika.

Była szefowa amerykańskiej dyplomacji w swoich wystąpieniach poświęconych polityce zagranicznej głośno o tym przypomina. Trump nie pełnił nigdy żadnego wybieralnego urzędu. Jego inne oświadczenia w sprawach międzynarodowych również budzą poważne wątpliwości. To dla obozu Hillary Clinton jeden z głównych argumentów świadczących o tym, że miliarder nie będzie zdolny do pokierowania dyplomacją Stanów Zjednoczonych.

[blockquote style=”4″]“Wyobraźcie sobie Donalda siedzącego w pokoju sytuacyjnym, ale zamiast dostępu do Twittera, mającego pod ręką kody atomowe. Czy chcielibyście, aby trzymał palec w pobliżu guzików?” – pytała Hillary Clinton w San Diego swoich zwolenników. Odpowiedzią było gromkie: “Nie”. Nikt nie zapytał jednak, jak ona sama zachowałaby się w podobnej sytuacji. [/blockquote]

Kto kocha dyktatorów?

Kontrowersyjny miliarder dość szybko i często w sposób nie do końca przemyślany reaguje na toczące się wydarzenia. Trump potrafił np. napisać na Twitterze, że niedawne zniknięcie samolotu EgyptAir było efektem zamachu terrorystycznego, nie posiadając ku temu żadnych dowodów.

Niedawno w San Diego mówiąc o swoim przeciwniku per “Donald” bez przytaczania nazwiska Hillary Clinton głośno mówiła, że to psychiatrzy powinni wyjaśniać przyczyny szczególnego afektu żywionego przez Trumpa do takich dyktatorów jak przywódcy Korei Płn., czy Rosji. “Wychwala takich ludzi jak Władimir Putin i jednocześnie stawia nas w konfliktowej sytuacji w stosunku do przyjaciół” – atakowała Clinton, przypominając wypowiedzi o meksykańskich imigrantach gwałcicielach i propozycji wprowadzenia zakazu wjazdu dla wszystkich muzułmanów.

On uważa, że ma doświadczenie w dziedzinie polityki zagranicznej ponieważ organizował konkurs Miss Universe w Rosji” – nie kryła swojego sarkazmu. Ostrzegała, że Trump jest niebezpiecznie niekonsekwentny, a jego pomysły grożą wręcz kryzysem ekonomicznym. Wytoczyła też najcięższe działa przypominając, że zwycięzca wyborów będzie miał w ręku kody pozwalające na użycie broni nuklearnej. “Wyobraźcie sobie Donalda siedzącego w pokoju sytuacyjnym, ale zamiast dostępu do Twittera, mającego pod ręką kody atomowe. Czy chcielibyście, aby trzymał palec w pobliżu guzików?” – pytała w San Diego przychylny jej tłum. Odpowiedzią było gromkie: “Nie”.

Nikt nie zapytał jednak, jak ona sama zachowałaby się w podobnej sytuacji.

Trump lubi Reagana

Trump nie pozostaje jej dłużny mówiąc, że Hillary nie ma prezydenckiego wyglądu i jako sekretarz stanu prowadziła politykę, która w efekcie osłabiła USA zamiast wzmocnić. Jako przykład podawał “arogancką i bezsensowną” politykę administracji na Bliskim Wschodzie. W jednym ze swoich przemówień wyraźnie nawiązał do koncepcji Ronalda Reagana, aby wypracować pokój poprzez wzmocnienie siły Ameryki. Jednocześnie jednak opowiadał się za przeniesienie części kosztów zbrojeń na sojuszników z NATO.

Niekonwencjonalne poglądy Trumpa na politykę zagraniczną budzą jednak obawy nie tylko polityków. Według Reutersa przedstawiciele służb wywiadowczych już wyrażają obawy przed przekazywaniem Trumpowi poufnych informacji. Prawo do rutynowych briefingów przysługiwać zacznie już w przyszłym miesiącu kandydatom posiadającym formalne nominacje dwóch głównych partii. Wszystko wskazuje na to, że wśród republikanów otrzyma ją właśnie miliarder znany z tego, że nie zawsze kontroluje to, co mówi. I to właśnie wzbudziło niepokój ośmiu zastrzegających sobie anonimowość osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych. Zapewnili jednak dziennikarzy Reutersa, że mimo obaw nie zmienią formatu informowania poszczególnych kandydatów, aby nie narazić się na posądzenie o stronniczość.

Według Davida Preissa, byłego dyrektora CIA briefingi ograniczają się do “przeglądu najważniejszych zagadnień i zagrożeń na całym świecie”. W przypadku Trumpa pytani przez media eksperci zwracają uwagę przede wszystkim na brak doświadczenia republikańskiego faworyta w dziedzinie polityki zagranicznej. Nie wzbudza również zaufania zespół doradców miliardera mający służyć opinią w kwestiach międzynarodowych. Są to po prostu ludzie zbyt mało znani, aby mieć gwarancję, że zajmą się odpowiedzialnie polityką zagraniczną USA po wygranych przez Trumpa wyborach. „Nie wiemy nawet komu w tym zespole zaufać – skarżył się Reutersowi jeden z ekspertów ds. bezpieczeństwa – Nigdy wcześniej nie byliśmy w podobnej sytuacji”.

Oczywiście briefingi dla kandydatów nie będą zawierały super ściśle tajnych informacji o tajemnicach państwa. Ani Clinton, ani Trump nie będą dowiadywać się od szefów służb np. o źródłach pozyskanych informacji, a jedynie o najważniejszych problemach dotyczących bezpieczeństwa kraju. Jednak samo poruszenie niektórych tematów w kampanii wyborczej może wyrządzić sporo szkód. Dopiero po wygranych wyborach prezydent elekt nabędzie prawo do tzw. PDB, czyli the President’s Daily Brief, takiej samej konferencji nt. bezpieczeństwa, co ciągle urzędujący gospodarz Białego Domu.

Donald Trump fot.Andrew Kelly/EPA
Donald Trump fot.Andrew Kelly/EPA

Wart pałac Paca?

Zdolność pana Trumpa do rozróżnienia tego o czym można mówić publicznie, a o czym nie, budzi poważne zastrzeżenia” – ostrzega kongresman Adam Schiff, najważniejszy rangą demokrata w Komisji Wywiadu Izby Reprezentantów. Zastrzeżenia dotyczące należytego obchodzenia się informacjami istotnymi z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa nie dotyczą wyłącznie Donalda Trumpa. W końcu to Hillary Clinton musi odpierać zarzuty dotyczące wykorzystania adresów prywatnej poczty elektronicznej do załatwiania spraw państwowych w czasie, gdy pełniła funkcję sekretarza stanu. Była pierwsza dama będzie musiała poczekać na wynik dochodzenia FBI, czy taki sposób komunikacji nie stwarzał zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego. Republikanie wykorzystują i będą wykorzystywać “aferę e-mailową” w kampanii. “Jedynym kandydatem, który okazał się niezdolny do utrzymania w tajemnicy ważnych informacji jest Hillary Clinton” – oskarża rzecznik Republican National Committee Michael Short.

Posłuchajmy i wybierzmy

Niezależnie od zajadłości i używanego w tej kampanii języka nie ulega wątpliwości, że polityka zagraniczna stała się jednym z głównych tematów kampanii. Warto wsłuchać się tu w programy kandydatów, ponieważ od tego, co robić będzie przyszły lokator Białego Domu zależeć będzie nie tylko przyszłość Stanów Zjednoczonych, ale także coraz bardziej podzielonej Europy, a w niej – Polski. A różnice w sondażach dzielące Hillary Clinton od Donalda Trumpa mieszczą się dziś w granicach błędu statystycznego. Warto też pamiętać, że na pytanie, kto z nich jest bardziej wiarygodny, 44 proc. badanych wskazuje na Trumpa, a tylko 39 na Clinton. Taką opinię mamy o politykach walczących o najwyższy urząd w najpotężniejszym państwie świata.

Jolanta Telega

j.telega@zwiazkowy.com

REKLAMA

2128840702 views

REKLAMA

REKLAMA

2128840718 views

REKLAMA

REKLAMA

2130637038 views

REKLAMA

2128840728 views

REKLAMA

2128840731 views

REKLAMA

2128840735 views