REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Ameryka Doriana wyhodowaliśmy sobie sami

Doriana wyhodowaliśmy sobie sami

-

Od lewej: huragan Juliette, burza tropikalna Fernand i huragan Dorian fot.NOAA HANDOUT/EPA-EFE/Shutterstock

150 lat temu niszczycielska siła Doriana byłaby dużo mniejsza. Huragan urósł do monstrualnej 5 kategorii w wyniku podwyższonej temperatury wód oceanicznych. Na to wpływ ma nasilenie efektu cieplarnianego.

REKLAMA

Obecnie wiemy, że cieplejsze wody oceanu napędzają huragany. Dorian przyszedł na świat nad wodami o temperaturze wyższej od przeciętnej. W miejscu, gdzie się rodził, temperatura wody podwyższona była o 1 stopień Celsjusza. Na podniesienie temperatury wód oceanicznych wpływa globalne ocieplenie spowodowane wyższą emisją dwutlenku węgla do atmosfery.

#globalwarming

Global warming. Wyszukiwarka wyrzuca ponad 447 milionów hasztagów w języku angielskim w ciągu pół sekundy. Dla porównania hasztag #love ma prawie 17 miliardów wyników, hasztag #happy ponad 9 miliardów wyników. Jak widać, globalna katastrofa ekologiczna sprzedaje się dobrze w zaciszu domowym i z wygodnej kanapy, ale nie tak dobrze jak poczucie bycia kochanym czy instagramowe szczęście. Globalne ocieplenie przegrywa też z Arianą Grande jeśli chodzi o ilość stron internetowych publikujących ploteczki na temat popularnej gwiazdy.

Według informacji podanych przez NASA naukowcy obserwują globalne ocieplenie od połowy XX wieku i łączą je ze zwiększoną eksmisja gazów, która prowadzi do tzw. efektu cieplarnianego. Polega on na tym, że atmosfera zatrzymuje ciepło promieniujące z Ziemi w przestrzeń kosmiczną. Sam efekt cieplarniany jest zjawiskiem naturalnym, który spowodował ocieplenie Ziemi oraz stworzył warunki do rozwoju życia (bez niego średnia temperatura Ziemi wynosiłaby -19 stopni C; dzięki niemu wynosi 14-15 stopni C). Nasilenie efektu cieplarnianego, spowodowane ekspansywną działalnością człowieka, doprowadziło do globalnego ocieplenia. Temperatura na powierzchni planety zwiększa się wraz ze wzrostem koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze.

Gazy cieplarniane

Naukowcy wyliczyli, że średnia temperatura na Ziemi jest obecnie o 0,85 stopnia C wyższa niż pod koniec XIX w. O ile nikt z nas nie jest w stanie pamiętać końca XIX wieku, o tyle doskonale pamiętamy mroźne zimy naszego dzieciństwa i przyjemne lata, którym konieczność używania klimatyzacji była obca. Tymczasem statystyki pokazują, że każde z trzech ostatnich dziesięcioleci było cieplejsze od poprzedniego. Specjaliści ostrzegają, że jeśli temperatura wzrośnie o więcej niż 2 stopnie C w stosunku do temperatury sprzed epoki przemysłowej, znacznie zwiększy się ryzyko katastrofalnych zmian w środowisku naturalnym.

Za globalne ocieplenie i zmiany klimatyczne odpowiedzialne są głównie gazy cieplarniane emitowane w zwiększonych ilościach do atmosfery.

Cichym i systematycznym zabójcą jest dwutlenek węgla (CO2), gaz cieplarniany najczęściej powstający w wyniku działalności człowieka. 63% udziału w globalnym ociepleniu spowodowanym aktywnością przemysłową to działanie dwutlenku węgla. Jego stężenie w atmosferze jest obecnie o około 40% wyższe niż przed rewolucją industrialną. Oprócz CO2 wyrzucamy do atmosfery inne szkodliwe gazy, które, choć emitowane w mniejszych ilościach niż dwutlenek węgla, tysiąc razy skuteczniej niż on zatrzymują ciepło. Metan (CH4), który uwalnia się z nieszczelnych rurociągów, kopalń węgla, szybów naftowych, pól ryżowych i wysypisk, a także produkowany jest w żołądkach przeżuwaczy, jak krowy, odpowiada w 19% za globalne ocieplenie spowodowane działalnością człowieka. Jedna krowa produkuje rocznie do 100 kg metanu. Emisja 100 kg metanu do atmosfery równa się spaleniu 1000 litrów benzyny. Po upływie kilkunastu lat większość obecnego w atmosferze metanu utlenia się, a produktem tej reakcji jest CO2. Trzecim gazem odpowiedzialnym za efekt cieplarniany jest podtlenek azotu (N2O) emitowany głównie przez sektor rolniczy, spalanie paliw kopalnych i biomasy. Czwartym gazem jest tzw. freon, a dokładniej grupa chloro- i fluoropochodnych węglowodorów alifatycznych, które, przez wiele lat stosowane w systemach chłodzących, przyczyniają się do redukcji warstwy ozonowej.

Temperatura wody a huragany

Choć robi się coraz cieplej, a liczne rejony świata nawiedzają susze powodujące pożary, głód i ruchy migracyjne, wody przybywa. Topiące się lodowce uwalniają jej wielkie ilości uwięzione w lodzie przez tysiące lat. Naukowcy biją na alarm, ponieważ poziom wód oceanicznych wzrósł aż o 86 milimetrów od 1993 r. Prognozy przewidują, że przed końcem XXI wieku poziom mórz i oceanów wzrośnie o 4 stopy (ponad 120 cm) i zaleje wybrzeża, zwłaszcza podczas sztormów, powodując katastrofalne zniszczenia i długofalowe skutki ekonomiczne.

Analiza skrupulatnie gromadzonych danych pokazuje,że cyklony tropikalne nad Atlantykiem od 30 lat stają się coraz silniejsze i bardziej niszczycielskie, co jest związane ze wzrostem temperatury wód oceanicznych. Cieplejsza woda oznacza większą siłę wiatru. Naukowcy wyliczyli, że zwiększenie temperatury wody o jeden stopień Celsjusza powoduje wzrost prędkości wiatru o 7 %. Nie wydaje się to dużo, ale przekładając to na skalę zniszczeń powodowanych przez cyklony i huragany, wzrasta ona aż o 23%. Cieplejsze wody prowokują gwałtowną intensyfikację wiatru i w ciągu kilku dni huragan wzrasta o 2-3 kategorie, jak w przypadku Doriana.

Im cieplejsze powietrze, tym więcej wilgoci może utrzymać. Przekłada się to następnie na gwałtowne, tropikalne deszcze zalewające ląd, które towarzyszą cyklonom i huraganom.

Kiedy w wyniku topienia lodowców poziom wód wzrasta, huragan tej skali, co Dorian, lądując na powierzchni ziemi, pcha więcej wody w głąb lądu, powodując monstrualne zniszczenia nawet w miejscach znacznie oddalonych od wybrzeża.

Woda zabija więcej ludzi niż wiatr. W przypadku Doriana najwięcej zniszczeń powodowała wysoka na 20 stóp fala pchana przez silny wiatr w głąb lądu. Wdzierająca się woda zabierała po drodze wszystko, zmieniając się w gigantyczny mikser mielący każdą napotkaną po drodze przeszkodę. Niewielkie szanse na przeżycie ma osoba, która znajdzie się w podobnym kotle z kawałkami blachy, szkła, drzew, desek z gwoździami i wszystkiego, z czego zbudowany jest nasz kruchy świat.

Modele stworzone przez amerykańskich naukowców dla kontynentalnych Stanów Zjednoczonych przewidują wzrost występowania huraganów kategorii 4 i 5, a więc tych najbardziej niszczycielskich i śmiercionośnych, aż o 45-87%.

Powołując się na wieloletnie badania meteorolodzy wysuwają wnioski, że efekt cieplarniany będzie powodował, iż huragany w kolejnych latach i dziesięcioleciach obecnego wieku będą bardziej intensywne, z jeszcze większą ilością opadów, niż obserwuje się obecnie.

Fale Oceanu Atlantyckiego zalewają brzeg w Rodanthe w Północnej Karolinie. Na okolicę nadciąga huragan Dorian fot.JIM LO SCALZO/EPA-EFE/Shutterstock

Polityka a środowisko

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oszacowała, że wzrasta liczba zgonów spowodowana zmianami klimatycznymi i do roku 2050 wyniesie 250 tys. rocznie. Dodatkowo całe populacje narażone będą na poważne infekcje i epidemie groźnych wirusów i chorób będących następstwem zmian klimatycznych. Na rozprzestrzenianie się chorób będą miały wpływ wielkie ruchy migracyjne spowodowane suszą i katastrofami naturalnymi, powiązanymi ze zmianami klimatycznymi i globalnym ociepleniem.

Podpisane w 2015 roku przez 197 krajów tzw. porozumienia paryskie zakładały m.in. utrzymanie wzrostu temperatury poniżej 2 stopni C i redukcję emisji CO2. Jednak w 2017 roku administracja prezydenta Trumpa wystąpiła z porozumień paryskich i zastąpiła przyjętą przez Obamę w 2015 roku politykę Clear Power Plan znacznie mniej restrykcyjną zasadą Affordable Clean Energy, która dużo łagodniej podchodzi do ograniczeń emisji dwutlenku węgla przez przemysł energetyczny. Ekolodzy i aktywiści biją na alarm, że odrzucenie porozumień paryskich i Clean Power Plan spowoduje nie tylko zwiększenie emisji gazów cieplarnianych, ale też negatywnie wpłynie na zdrowie i zwiększy ryzyko śmiertelnych powikłań u milionów Amerykanów.

Decyzja administracji Trumpa wywołała natychmiastową reakcję w szeregach demokratów. Kongresman 6. dystryktu Illinos, Sean Casten, uczynił walkę ze zmianami klimatycznymi swym priorytetem. Wsparł program Climate Action Now Act, który ma być odpowiedzią na politykę klimatyczną Trumpa i działać przeciwko uczynieniu z USA jedynego kraju na świecie, który nie partycypuje w porozumieniach paryskich. Climate Action NOW wymaga od prezydenta opracowania planu dotyczącego realizacji założeń redukcji emisji gazów cieplarnianych w skali całego kraju.

To nie jest film

Pożary dżungli amazońskiej, topniejące lodowce, huragany o monstrualnej sile, powodzie przywodzące na myśl biblijne potopy, gwałtowne deszcze powodujące błotne lawiny zmiatające z powierzchni ziemi całe wsie, w końcu wielkie ruchy migracyjne porównywane do wędrówki ludów, która pomiędzy IV a VI wiekiem naszej ery ukształtowała nową, barbarzyńską jeszcze Europę na ruinach imperium. To nie scenariusz filmu katastroficznego, ale rzeczywistość, która od kilku dekad realizuje się na naszych oczach. A będzie jeszcze gorzej i cieplej.

Anna Rosa
a.rosa@zwiazkowy.com

Na zdjęciu głównym: Wyspa Great Abaco na Bahamach po przejściu huraganu Dorian
fot.LPhot Paul Halliwell/BRITISH MINISTRY OF DEFENCE/HANDOUT/EPA-EFE/Shutterstock

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications.    Ok No thanks