Polityka Don Kichota

fot.Leszek Szymański/EPA

fot.Leszek Szymański/EPA

Zakrawa to na paradoks, ale największe sukcesy odnosi PiS tam, gdzie się tego najmniej spodziewano – w gospodarce. Jeden z banków podniósł ostatnio prognozę tegorocznego wzrostu PKB do 4 proc., bezrobocie pozostaje najniższe w całych dziejach III RP – 8,5 proc. – i tak samo po raz pierwszy od 27 lat udało się osiągnąć dodatnie saldo bieżące w handlu zagranicznym. Szczególną dumą PiS stał się jednak stan budżetu – wpływy z podatków wzrosły tak bardzo, że po raz pierwszy od bardzo dawna, jeśli nie i w tym wypadku po raz pierwszy w ogóle, w bieżących obrotach budżetu zanotowano nadwyżkę.

Ten ostatni fakt stanowi szczególny fenomen – znaczący wzrost dochodów budżetu nastąpił bowiem bez żadnej reformy podatków, bez ich podwyższenia ani nawet bez ożywienia, które dopiero ma nastąpić. Ba, w ubiegłym roku tempo wzrostu nawet zmalało, co „totalna opozycja” przedstawiała jako dowód rujnowania przez PiS gospodarki, a wicepremier Morawiecki tłumaczył zmianą metodologii pomiaru na uczciwą, oskarżając zarazem, że za rządów PO-PSL świadomie PKB dla celów propagandowych zawyżano. W tej sytuacji wzrost ściągalności podatków trudno wytłumaczyć inaczej niż wyraźnym spadkiem oszustw podatkowych – szczególnie dotyczy to podatku VAT, najchętniej z racji skomplikowanych procedur wykorzystywanego przez aferzystów (Robert Gwiazdowski z Centrum Adama Smitha mówił wręcz, że ustawa wprowadzająca VAT była dla zorganizowanej przestępczości w Polsce tym samym czym dla Ala Capone prohibicja). Zdaje się to potwierdzać rozpoznanie, z jakim PiS szedł do władzy, odrzucane wtedy w dużym stopniu nawet przez tych, którzy z różnych innych względów zdecydowani byli na tę partię głosować: że pieniądze na rozmaite programy społeczne w rodzaju 500+ są, ale wskutek iście latynoskiej patologizacji państwa znikają rozkradane na przeróżne sposoby przez przenikające się z państwem sitwy, układy i mafie.

Niewątpliwy sukces PiS w gospodarce, o którym oczywiście media krajowe w większości milczą (choć łatwo sobie wyobrazić, jakie peany piałyby, gdyby podobnymi wskaźnikami mógł się pochwalić gabinet PO-PSL), zdumiewa tym bardziej, że poza prostymi sposobami „uszczelnienia” poboru podatków i ogólnym „postraszeniem” partia rządząca nie musiała tu robić niczego więcej. Tam, gdzie próbowała zrobić więcej, niestety skutków nie widać. Ustawa o ochronie polskiej ziemi przed wykupem jest prawnym bublem, spektakularną klapą okazały się próby opodatkowania hipermarketów i banków, przeciwdziałania wyprowadzaniu z kraju zysków przez wielkie koncerny, a także zapewnienia stałego finansowania mediom publicznym – w każdym z tych wypadków ludzie postawieni przez PiS na odpowiedzialnych stanowiskach okazali się niezdolni do napisania ustawy zgodnej z prawem Unii Europejskiej i krajowymi regulacjami.

Przykro patrzeć, ale zamiast dyskontować swe realne osiągnięcia, PiS idzie właśnie na kolejną z góry przegraną wojnę, zapowiadając „repolonizację mediów”. Oczywiście, jak zwykle w takich razach, PiS ma szereg argumentów, że repolonizacja jest całkowicie słuszna i że w ogóle własne, a nienależące do zagranicznych koncernów media należą się Polakom jak przysłowiowemu psu buda.

Rzecz jest jednak podwójnie chybiona. Po pierwsze, nie ma żadnej korelacji między własnością medium a jego bezstronnością – pisywałem i pisuję do mediów należących do zagranicznych koncernów i jak najbardziej uczciwych, podczas gdy na przykład „Agora” czy „Polityka” to przecież kapitał czysto krajowy. A po drugie, swoboda kapitału we wszystkich krajach Unii to podstawa prawa wspólnotowego, więc „repolonizacji” pogodzić z nim nie sposób.

Ale PiS ma tę dziwną cechę, że lubi iść na pewne przegrane. To bardzo romantyczne i piękne. Ale to się musi źle skończyć.

Rafał A. Ziemkiewicz

(ur. 1964), rodem ze wsi, żyje w mieście, inteligent w 2. pokoleniu – absolwent polonistyki UW, pisarz, publicysta i współpracownik mediów elektronicznych. Autor ponad 20 książek – powieści (m.in. Walc Stulecia, Ciało Obce, Żywina, Zgred), zbiorów opowiadań (Coś Mocniejszego), felietonów (Viagra Mać, Uwarzałem Że) oraz esejów (Polactwo, Myśli Nowoczesnego Endeka, Jakie Piękne Samobójstwo). Negatywnie ustosunkowany do aktualnej rzeczywistości i klasy panującej. Obecnie w tygodniku „Do Rzeczy” i Telewizji Republika w czwartkowe wieczory prowadzi autorski program w Radiu Plus. Spełniony mąż i ojciec.

twitter.com/R_A_Ziemkiewicz
www.facebook.com/rziemkiewicz

Categories: ziemkiewicz

Comments

  1. Normals
    Normals 28 marca, 2017, 18:27

    Jesli dalej ktos uwaza Ziemkiewicza za osobe normalna i zrownowazona to po tych pochwalach cudu gospodarczego znad Wisly, ktory jest wedlug Ziemkiewicza efektem ciezkiej pracy fachowcow ” dobrej zmiany ” tu jest wypowiedz z wczoraj, gdzie jego gorace uczucie do towarzyszy z jedynej slusznej parti Kaczystowskiej jakby mocno oslablo a i cierpliwosci w slowach Ziemkiewicza jakby i duzo mniej. Widac jego humor i sympatie polityczne zmieniaja sie w zaleznosci od pory pisania tekstu jak i stanu psychiki i trzezwosci. Przypomina mi to zwierzenia skruszonego pijaczka, ktory kiedy sie napije to rozrabia i ubliza wszystkim zeby potem na kacu kajac sie i przepraszac za wczesniejsze slowa. Tak samo u Ziemkiewicza raz PIS jest dobry, a nastepnego dnia juz glupi i zly.

    „Podzieliłem się na twitterze drobną obserwacją: „Taksówkarze zaczynają nadawać na PiS. Pół roku temu nie do pomyślenia”. Natychmiast pojawiło sie mnóstwo kpin, że co tam taksówkarze i co tam ja, że z takimi tekstami to do IBRISu etc.

    Pewnie, moje obserwacje wcale nie muszą być reprezentatywne. Choć pochlebiam sobie, że wychylając nos za rogatki Warszawy znacznie częściej niż to jest normą w światku komentatorów, mam też dużo większy kontakt z, jak to ujął poeta, „człowiekiem prostym”. Więc jeśli zauważam jakąś zmianę nastrojów, to nie na podstawie jednej czy dwóch rozmów.

    Po raz pierwszy odkąd rządzi, PiS zaczął irytować normalnych ludzi. Pajacowania KOD-u i celebrytów nie mają na to żadnego wpływu, to akurat normalsi nadal mają głęboko w de, wcale nie dlatego, że wolności i demokracji sobie nie cenią, tylko dlatego, że widzą doskonale, iż to kwik różnych odpędzanych od koryta „nadzwyczajnych kast”, tracących przywileje, obrywy i innego rodzaju ciepełko.

    Natomiast o nadwerężeniu dotychczasowej więzi emocjonalnej z władzą decydują dwie sprawy. Pierwsza to Misiewicz, druga – próba zablokowania przedłużenia kadencji Tuska.

    Pierwszą ludzie odbierają prosto: pan minister ma ulubieńca, ulubieniec nie ma studiów, jest, relata refero, zwykłym gówniarzem, któremu odbija, każe sobie salutować, rozbija sie służbowym wozem po knajpach, a minister go usadza na różnych synekurach, nawet łamiąc prawo – i nie ma ani na gówniarza, ani na ministra siły. Ergo – jak się pisowcy dorwali, to okazują się niewiele lepsi niż kolesie od ośmiorniczek.

    Z kolei w sprawie Tuska rząd kompletnie nie potrafił swojego postępowania ludziom racjonalnie wytłumaczyć. Nie twierdze zresztą, że takie wytłumaczenie w ogóle jest – ja go prawdę mówiąc nie widzę. W każdym razie narracja „pokazaliśmy, że umiemy sie postawić, że UE jest niesprawiedliwa, Niemcy nie liczą się z głosem mniejszych państw” byłaby może do sprzedania, gdyby rząd postawił się w jakiejkolwiek innej sprawie. Wciskania nam „uchodźców” (to najlepiej), limitów CO2, czegokolwiek zrozumiałego.

    Natomiast szarżę na Tuska odbierają normalsi prosto: Kaczyński nienawidzi Tuska – i to jest sprawa między nimi, Tusk jego też, prosze bardzo. Ale Kaczyński wyniósł to na forum międzynarodowe i dla swojej prywatnej wojenki nastrzelał obciachu nam wszystkim. A to już ludzi wkurza.

    W emocjonalnym rachunku „winien i ma” z normalsem PiS otworzył drugą stronę. I wszystko wskazuje, że politycy tej formacji, skomunikowani tylko ze swoim zdeklarowanym elektoratem, na tyle utracili kontakt z milczącą większością, że sobie z tego nie zdają sprawy. Jeśli min. Waszczykowski naprawdę naopowiadał dziś, że wybór Tuska był sfałszowany, to albo jest idiota, o co go nie podejrzewam, albo interesuje go (a to by znaczyło, że nie tylko jego) wyłącznie jeden słuchacz, i wyłącznie to, aby w oczach tego Jedynego zademonstrować, że Tuskowi nie odpuści – a jak to odbierają tzw. masy nieważne, wybory dopiero w przyszłym roku. W obu wypadkach wróży to rządzącej formacji fatalnie.

    Powtarzam – nie w tym sprawa, że pojawia sie rozczarowanie PiSem tam, gdzie nie powinien on niezadowolenia lekceważyć, bo to u władzy nieuniknione (choć zwykle rozczarowanie zaczynało się później). Problem, że PiS ścignął je na siebie z własnej głupoty. Ja po dobroci ostrzegam – chce ktoś, to niech mi wierzy, nie chce, jego sprawa. Perspektywa szybszego niż się spodziewałem objęcia władzy przez endecję i inne siły antysystemowe bynajmniej mnie nie martwi” – napisał na swoim profilu na Facebooku, Rafał Ziemkiewicz.

    Reply this comment
    • tttw
      tttw 29 marca, 2017, 04:46

      TL;TR w pierwszym zdaniu atakujesz personalnie RAZ.
      #słabo

      Reply this comment
    • Abgan
      Abgan 29 marca, 2017, 07:17

      Gdzie widzisz sprzeczność między postem na FB a artykułem? RAZ przytacza pozytywne wskaźniki gospodarcze i podkreśla, że PiS nie napracował się nad nimi, tj. nie przygotował jakichś nowatorskich super-ustaw, żeby osiągnąć wzrost dochodów budżetowych i dobrą prognozę wzrostu PKB. Dalej RAZ pisze wprost, że każda super-ustawa, jaką PiS próbuje sklecić jest bublem i z tego RAZ wnioskuje, że zapowiadana „repolonizacja mediów” też takim bublem będzie. A na FB RAZ informuje, że obserwuje spadek poparcia dla PiS wśród „prostego ludu” – co ma sens, bo prosty lud też widzi te buble, które PiS z taką pompą zapowiada. Gdzie tu sprzeczność?

      Reply this comment
      • Normals
        Normals 30 marca, 2017, 17:05

        Ziemkiewicz nie dostrzega problemu z wycinka drzew, z rozbrajaniem polskiej armii, nie dostrzega problemu ograniczania swobod obywatelskich, nie widzi problemu z wprowadzaniem calkowitego zakazu aborcji, upodmiotowianiu kobiet, nie widzi problemu z upolitycznieniem mediow publicznych natomiast widzi sukces gospodarczy PIS. Tak zwane spojrzenie wybiorcze, widzi sie tylko to co chce sie dostrzec.

        Reply this comment
    • ldb
      ldb 29 marca, 2017, 08:00

      ale dużo napisałeś na pewno ciekawie

      Reply this comment
    • as
      as 29 marca, 2017, 10:48

      Ja nie widzę sprzeczności. Ziemkiewicz zawsze miał krytyczne zdanie o PR PiS i nigdy nie dawał im taryfy ulgowej, kiedy robili coś głupiego. Obydwa teksty są krytyczne i jeśli tego nie dostrzegasz, to może z Twoim kojarzeniem albo trzeźwością jest coś nie halo?

      Reply this comment
      • Normals
        Normals 29 marca, 2017, 13:32

        Czyli caly tekst wychwalajacy sukces gospodarczy PIS jest wedlug Ciebie krytyka PIS tylko dlatego, ze na koniec Ziemkiewicz wspomnial o bledzie PIS w repolonizacji mediow,ustawie o ziemi czy opodatkowaniu hipermarketow ? I ja mam problemy z kojarzeniem lub trzezwoscia ? Lol. Ubawiles mnie po pachy.

        Reply this comment
  2. POprostu
    POprostu 30 marca, 2017, 05:31

    To jest laurka dla PO – stan gospodarki odzwierciedla rządy PO a w szczególności bardzo mądrą politykę oszczędności w czasie kryzysu i dużą stabilność i spokój polityczny ostatnich lat. Żeby było uczciwiej należy dodać że pisowcy też nic złego nie zrobili za poprzednich rządów, ba nawet obniżyli przecież podatki.

    Także autor sobie kpi sugerując, że pis odnosi jakiś sukces w tym zakresie. Przeciwnie – pis wprowadza gierkowe rozdawnictwo na kredyt i to się odbije na wynikach gospodarki za kilka lat.

    Reply this comment
    • Normals
      Normals 30 marca, 2017, 16:44

      Wszyscy Polacy zaplaca slony rachunek za rzady PIS, tylko nie bedzie to dzis czy jutro ale za klika lat.Zobaczymy jaka popularnoscia beda sie cieszyli wtedy prawicowi populisci.

      Reply this comment
      • Paris
        Paris 31 marca, 2017, 01:52

        Akurat oni będą zawsze cieszyc się popularnoscia, bo nawet jak w najbliższym czasie odpadną i władze przejmie opozycja to takie „geniusze” ekonomii typu obecny tutaj yankes będą ich obwiniać za kataklizm gospodarczy, do którego doprowadził PiS.

        Reply this comment
  3. Yankes
    Yankes 30 marca, 2017, 23:39

    Normals – Przez trzy lub cztery dekady pelna garscia czerpiesz z bogatego Amerykanskiego stalu i masz czelnosc straszys Polakow w Polsce ? Pelny brzuch i pusty leb – to jedyny twoj stan posiadania- dlatego plywasz jeszcze W Polsce juz dawno bylbys na dnie

    Reply this comment
    • Normals
      Normals 31 marca, 2017, 13:40

      Ty sie Yankees nie martw o moj brzuch czy leb a lepiej zacznij sie martwic o swoja wlasna dupe, bo gwarantuje Ci ze niedlugo sam bedziesz psioczyl na „ludzkich panow” z PIS.Niestety jestes zbyt ograniczony, zeby to teraz zrozumiec.Niech sie wiec sprawy dalej tocza swoim torem i zobaczymy za jakis czas jaki bedziesz szczesliwy po „dojnej zmianie” .

      Reply this comment
  4. Yankes
    Yankes 31 marca, 2017, 02:21

    W Polsce nie ma opozycji- jest banda dorobkiewiczow, kretaczy i szumowin Trzeba cudu lub paru lat czysca aby powstala opozycja ktorej ludzie zaufaja w Polsce – moj ty ojcze czy matko -Luwru i Wiezy Eiffla

    Reply this comment
  5. Yankes
    Yankes 31 marca, 2017, 15:12

    Normals -Paris – ” Racja jest jak dupa , kazdy ma swoja”

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*