Polityczna opera mydlana

Polityczna opera mydlana

Dla ludzi normalnych rozrywka jest tylko rozrywką. Ci w stanie ciągłego „wzmożenia” nawet zwykłe umpa umpa muszą przyszeregować do którejś ze stron podziału na politycznych Hutu i Tutsi. Okres świąteczno-sylwestrowy przyniósł kolejne przykłady tego szaleństwa, choć też, powiem od razu, pokazał, że na szczęście ogranicza się ono do stosunkowo wąskiego kręgu.

Politycznym szaleństwem zapachniał na odległość między innymi odbiór pierwszych odcinków serialu „Korona królów”, urodzonego z wielkim trudem i po wielu hucznych zapowiedziach przez telewizję państwową. Serial nazwany został „telenowelą historyczną” (jeden z niezliczonych kretynizmów w polszczyźnie wynikających z dosłownego kalkowania zwrotów angielskich – z pogardą dla faktu, że po polsku nowela to nie długaśna powieść, tylko, właśnie przeciwnie, krótka historyjka z pointą), ale proszę nie sądzić, żeby miał cokolwiek wspólnego ze „Wspaniałym stuleciem”, którym Turcja zrobiła sobie przed kilku laty fantastyczny PR na całym świecie. To znaczy, może u zarania projektu komuś się tak marzyło, ale wyszło jak zwykle – paździerz sypiący się z dekoracji, bieda ziejąca z każdego kadru i ze scenariusza, marne dialogi i aktorstwo jeden-do-jednego, bo zmieścić się w harmonogramie można tylko lecąc scena po scenie na złamanie karku bez prób i dubli. Słowem, niskobudżetowa „soap opera”, jakich tysiące. Z historią mająca tyle samo wspólnego, ile dziejące się współcześnie produkcje typu „M jak miłość” czy „Na dobre i na złe” mają wspólnego z bieżącą polską rzeczywistością. Faktycznie, był kiedyś król, który się nazywał Łokietek, miał syna Kazimierza i synową Aldonę – cała reszta to jednak bajęda.

Ale tylko idiota może mieć pretensje do McDonalda, że serwuje hamburgery, a nie szatobriandy. Produkuje się to, co się sprzedaje – pierwsze odcinki historycznej „superprodukcji” obejrzało kilka milionów widzów, czym TVP nie omieszkała się pochwalić we wszystkich dziennikach. A skoro „pisowska”, „reżimowa” telewizja się pochwaliła – to wrogowie PiS za punkt honoru wzięli rzucić się na „telenowelę” i z pogardą orzec, że „Gra o tron” to to nie jest, ale, bynajmniej, wstyd przed całym światem, dno, wiocha, a bodaj czy nie naruszenie zasady trójpodziału władzy. Z kolei aktywiści prorządowego agitpropu rozkręcili z punktu w najwyższym diapazonie obronę serialu przed antypolskimi „rechociarzami”, którzy nienawidzą naszej wspaniałej, dumnej historii i starają się zniszczyć i opluć dzieło Telewizji Polskiej pod dyktando swych targowickich mocodawców z Berlina i Moskwy.

Paranoja? Jak cholera. Ale w krajowych mediach to norma. Kto ciekaw, polecam odgłosy telewizyjnych programów sylwestrowych – „pisowskiego”, czyli zrobionego przez TVP z udziałem gwiazdorów disco polo w Zakopanem, i „antypisowskiego”, z gwiazdami TVN-u. Pod względem „popularki” oczywiście disco polo plus „Despacito” Fonsiego pobiło konkurencję na łeb, co ta zrekompensowała sobie wylewem „inteligenckiej” pogardy dla złego gustu „hołoty kupionej za pięćset plus”. Jakby przez osiem lat rządów PO znakiem firmowym jej i jej telewizji nie były „młode kabarety”, których poziom, delikatnie mówiąc, tekstów Zenka Martyniuka czy Sławomira bynajmniej nie dystansuje.

Większość Polaków szczęśliwie miała to gdzieś i po prostu się bawiła. Ale trafiła się na przykład para z Bydgoszczy, ludzie z pozoru normalni, niekarani, pracujący i zarabiający, którzy po imprezie postanowili uczcić Nowy Rok pobazgroleniem drzwi biura miejscowego posła PiS. No bo ciągle słyszą, że „trzeba bronić wolności”, więc jak sobie wypili, to poszli „coś zrobić”. Takich świrów niestety hodują krajowe media coraz więcej i prędzej czy później zamienią oni pędzle na gorsze narzędzia.

Rafał A. Ziemkiewicz

ziemkiewicz

(ur. 1964), rodem ze wsi, żyje w mieście, inteligent w 2. pokoleniu – absolwent polonistyki UW, pisarz, publicysta i współpracownik mediów elektronicznych. Autor ponad 20 książek – powieści (m.in. Walc Stulecia, Ciało Obce, Żywina, Zgred), zbiorów opowiadań (Coś Mocniejszego), felietonów (Viagra Mać, Uwarzałem Że) oraz esejów (Polactwo, Myśli Nowoczesnego Endeka, Jakie Piękne Samobójstwo). Negatywnie ustosunkowany do rzeczywistości i klasy panującej III RP. Jest jednym ze współprowadzących satyryczne podsumowanie dnia >>W tyle Wizji<<  w TVP Info.

twitter.com/R_A_Ziemkiewicz
www.facebook.com/rziemkiewicz

Na zdjęciu: kadr z filmu „Korona królów” fot.IMDB

Categories: ziemkiewicz

Comments

  1. Anonim
    Anonim 8 stycznia, 2018, 03:12

    Panie Rafale, a mógłby Pan nie mieszać w to Bydgoszczy? Zdarzenie z mazaniną po drzwiach miało miejsce w Nakle nad Notecią, a mogło mieć dokładnie wszędzie. Wstawianie tu nazwy mojego rodzinnego miasta jest nieładne i niepotrzebne. Pozdrawiam

    Reply this comment
  2. Borsa
    Borsa 8 stycznia, 2018, 13:42

    Kiepski prezes (TVP) wszystkiego się chwyta i korony i Rydzyka.

    Reply this comment
  3. V-2
    V-2 9 stycznia, 2018, 02:45

    „Telenowela” to nie zapożyczenie z angielskiego, tylko z hiszpańskiego.

    Reply this comment
    • TEO
      TEO 10 stycznia, 2018, 11:40

      To pan Rafał może się nie znać na czymś, o czym wypowiada się z właściwą sobie pewnością siebie?

      Reply this comment
  4. Piotr-edler
    Piotr-edler 11 stycznia, 2018, 02:31

    Anonim wypchaj się przygłupie z tym wstawianiem nazwy miasta. Po prostu nie pisz. Borsa, V-2 i TEO też zamknijcie jadaczki jak nic ciekawego nie macie do powiedzenia.

    Reply this comment
  5. Piotr-edler
    Piotr-edler 11 stycznia, 2018, 02:38

    „Paranoja? Jak cholera. Ale w krajowych mediach to norma. Kto ciekaw, polecam odgłosy telewizyjnych programów sylwestrowych – „pisowskiego”, czyli zrobionego przez TVP z udziałem gwiazdorów disco polo w Zakopanem, i „antypisowskiego”, z gwiazdami TVN-u. Pod względem „popularki” oczywiście disco polo plus „Despacito” Fonsiego pobiło konkurencję na łeb, co ta zrekompensowała sobie wylewem „inteligenckiej” pogardy dla złego gustu „hołoty kupionej za pięćset plus”. Jakby przez osiem lat rządów PO znakiem firmowym jej i jej telewizji nie były „młode kabarety”, których poziom, delikatnie mówiąc, tekstów Zenka Martyniuka czy Sławomira bynajmniej nie dystansuje.” -co to za bełkot? O co chodzi? Tylko bez wymądrzania się panie Rafale. Poniał? Czy też zalicza pan siebie do grona nieomylnych, co to społeczeństwo nie dorosło?

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*