Litwacy 2015

Litwacy 2015

Wszystko, co w opanowanych przez PO mediach dzieje się w związku z bliskowschodnimi „uchodźcami” szturmującymi Europę, oparte jest na fałszach. Fałszem jest już samo określenie „uchodźcy”, bo mamy do czynienia z exodusem młodych, zdrowych mężczyzn, przeważnie spoza terenów objętych walkami, którzy za przerzut do Europy zapłacili grube pieniądze mafijnym pośrednikom. Ich celem jest osiąść w Niemczech (mniejsza część wybiera się do Anglii i Francji), zdobyć tam zasiłek i ściągnąć rodziny. Runęli na Europę ludzie, którzy u siebie nie widzą szansy spełnienia życiowych aspiracji – a oglądają przecież tę samą telewizję co my i też chcą tak żyć – więc szukają nowych krajów do zasiedlenia, spokojniejszych i bogatszych. Napuszone przemowy o chrześcijańskim miłosierdziu nie mają tu więc nic do rzeczy, a zważywszy, że najgorliwszymi chrześcijanami stali się nagle zajadli antyklerykałowie, są one po prostu groteskowe.

Co najważniejsze – w Polsce żadnych dobijających się azylu uchodźców nie ma, ani się oni do Polski nie wybierają. Jakoś nikt nie zadał tego pytania wzmożonym moralnie entuzjastom przyjmowania „uchodźców”: widzicie tu jakichś przybyszów proszących o owo „miłosierdzie”, które wam z ust nie schodzi? Nie. Jak dotąd przybyło do Polski z Syrii 160 rodzin prawdziwych uchodźców, którym – staraniem prywatnych fundacji i Kościoła – udzieliliśmy tu schronienia i zapewniliśmy opiekę. Większość z nich od razu pojechała dalej, do Niemiec. I ci szturmujący coraz bardziej brutalnie węgierską granice, z użyciem – zwyczajem dżihadystów – dzieci i kobiet jako żywych tarcz też bynajmniej nie wypytują o drogę do Polski.

W sprawie nie chodzi, wbrew temu, co sądzić by można z tokowania tzw. autorytetów, o gotowość Polaków do przyjmowania „uchodźców”, czy nawet imigrantów szukających, jako się rzekło, nowego, dostatniejszego życia. Chodzi o gotowość poddania się dyktatowi Unii – a co tu owijać w bawełnę, tak naprawdę Niemiec, które używają organów wspólnotowych jako narzędzi swojej polityki – w kwestii podwójnie przymusowego przyjmowania „gości”. Podwójnie przymusowego, bo także ci „goście” wcale do nas nie chcą. Co zresztą jest w tej całej sytuacji jedynym dla Polski szczęściem.

Sprawa imigrantów nie dotyczy więc tak naprawdę imigrantów, tylko polskiej suwerenności. Dlatego podchwyciło ją z entuzjazmem królujące w mediach i tzw. elitach „stronnictwo modernizacji”, by użyć moralistycznych frazesów jako propagandowej pałki przeciwko „stronnictwu tradycji”. Wszystko zgodnie z postkolonialnymi koleinami wojny polsko-polskiej.

W tym wywijaniu propagandową pałą najbardziej zirytowało mnie wynajdywanie idiotycznych analogii historycznych. Otóż dowiadujemy się od eurokratów i naszych „pożytecznych idiotów”, że Polska ma dług za II wojnę, że też jesteśmy narodem uchodźców, znaleziono nawet analogię do przyjęcia armii Andersa w Iranie. To nonsensy.

Ale jedno wielkie podobieństwo historyczne faktycznie istnieje. Otóż w wieku XIX carska Rosja postanowiła pozbyć się ze swych terenów „nadmiaru” Żydów. I administracyjnym ukazem przesiedliła ich na okupowane ziemie polskie. Tak w granicach II RP znalazły się miliony tzw. litwaków, ludzi obcych kulturowo, żyjących w gettach, nieasymilujących się, często wrogich państwu (czego dowiedli po 17.09.1939). Był to straszliwy kłopot, na który ówcześnie nikt – nawet dzisiejszy idol lewicy, Giedroyć – nie znajdował innej rady, niż zmusić te miliony Żydów do emigracji. To, co chcą zrobić Niemcy, przysyłając nam na osiedlenie „nadmiar” swoich napływowych muzułmanów, jest dokładnym powtórzeniem dawnego carskiego ukazu. I jeśli – nie daj Boże – Polska się zgodzi, przyniesie równie fatalne skutki.

Rafał A. Ziemkiewicz 

fot.Zoltan Gergeley/EPA

Categories: ziemkiewicz

Comments

  1. oli
    oli 24 September, 2015, 15:08

    Dziwię się że w portalu czy gazecie dla emigrantów publikuje się anty emigracyjne teksty. Ciekawe jest, że kraje zachodnie które doświadczając plusów i minusów emigracji nie wpadaj w histerie jak my czy nasi zaściankowi sąsiedzi. Dodatkowo autor przekonuje, że wspólna polityka Unii w tym temacie jest jak zsyłka carskiej Rosji. Przypominam że nie tylko przesiedlano na siłę Litwaków na tereny Królestwa Polskiego ale również Polaków wysyłano na Sybir. Wg mnie mega nadużycie i chamska manipulacja.

    Reply this comment
  2. Novic
    Novic 30 September, 2015, 03:28

    Akurat kwestia Polaków wysyłanych na Sybir ma niewiele wspólnego z tematem. Polacy u siebie byli dla Rosji carskiej groźni (bo nie wysyłano tam przecież prostego chłopa z podkrakowskiej wsi) a Syberia miała to do siebie, że była słabo zaludniona i wtedy jeszcze raczej nie tak znana ze swoich bogactw naturalnych (poza bezkresnymi lasami i futrami). Być może porównanie jest na wyrost i przejaskrawia, ale autor ma to do siebie, że lubi barwne i dość mocne porównania, przez co tekst zyskuje na kontrowersyjności i na atrakcyjności zarazem.
    Natomiast co do meritum: moim zdaniem słusznie zostało zaznaczone (już nie po raz pierwszy), że do tematu imigrantów/uchodźców Unia podchodzi zupełnie nie od tej strony, od której powinna. A już zupełnym kuriozum jest zachowanie Niemców: najpierw Herzlich Willkommen i narracja o biednych i uciśnionych oraz kreowanie się na pierwszych europejskich Samarytan a następnie kwoty, rozdzielanie ludzi i zamykanie granic. I nie uważam, że wpadamy w histerię. Przyjęcie kilkunastu tysiecy ludzi to nie jest problem. Ale nie o to tu chodzi. Chodzi tu o swobodne kreowanie polityki migracyjnej, tak jak robią to np. Kanada, Nowa Zelandia czy Australia. Tam istnieją programy dla imigrantów ekonomicznych, zapraszani są Ci, któych dany kraj potrzebuje. Czy naprawdę jest tak, ze Polska potrzebuje więcej ludzi na zasiłkach? Oczywiście, że ludzkim odruchem jest pomagać. Pomagajmy uchodźcom i prześladowanym – przecież Polska przyjęła znaczną ilość, idącą w dziesiątki tysięcy, osób z Czeczenii i Afganistanu. Ale do tej pory nie wypracowaliśmy programu – jakich imigrantów chcemy przyjąc, dla jakich znajdzie się praca, a swoją drogą – brakuje też programu wsparcia powrotu Polaków ze Wschodu, którym państwo Polskie jest coś winne.
    A teraz mamy tak naprawdę żyrować brak decyzyjności i pomysłu przede wszystkim Niemiec i unijnej administracji. Dopiero niedawno zaczęto przyjmować argumenty np. Węgier, które na bieżąco muszą reagować na problem, a które w zasadzie sprowadzają się do trzech punktów: 1. uszczelnienie granic i lepsza weryfikacja (i tu moim zdaniem jest miejsce na solidarność europejską) 2. większa pomoc w obozach na Bliskim Wschodzie i w Libii 3. Bardziej aktywna polityka w sprawie zakończenia kofliktów w obu tych regionach.

    Reply this comment
  3. Kozmur
    Kozmur 1 October, 2015, 17:49

    To Niemcy są europejskimi specjalistami i miłośnikami przewożenia ludzi z kraju do kraju wbrew ich woli (drzewiej w bydlęcych wagonach), nie dajmy się sprowadzić do roli wspólników tego procederu.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*