„Dirty talk” salonu

Państwo tam w Ameryce macie Harveya Weinsteina, a my w kraju też mamy seksaferę. Na krajową skalę – czyli w stosunku do molestowania w szpanerskim światku Hollywoodu ma się ona jak syrenka do pontiaca. Ale zawsze jest o czym poplotkować. Polskim Weinsteinem stał się niejaki Janusz Rudnicki, postać, o której Państwo zapewne nie słyszeli, ale w światku „Gazety Wyborczej”, „Krytyki Politycznej” i innych lewicowych salonów jest dość popularna.

Pan Rudnicki jest literatem, niezwykle tam zachwalanym. Popularność zawdzięcza jednak nie książkom, a wywiadom, do szpiku politycznie poprawnym i eksponującym modną w tzw. elitach pogardę dla „polskiego ciemnogrodu”. PiS to faszyści, dewoci i hołota, Polacy, którzy na nich głosują, też hołota i ciemnota, w ogóle wszyscy Polacy to hołota i ciemnota straszna, Polska śmierdzi, on się tu dusi i tak dalej. Nic, czego by nie było w wywiadach z innymi „autorytetami” salonów, panią Holland, Olbrychskim czy Stuhrem, ale Rudnicki używa mocniejszych od nich obelg, gdzieś nawet powiedział, że mamy jako naród „świńskie mordy”, na które jako wrażliwy literat patrzeć nie może.

Istotnym wątkiem wystąpień pana Rudnickiego była też zawsze obrona „praw kobiet”. Tuptał na „czarne marsze”, opowiadał, jak to kobiety w Polsce są źle traktowane, protestował przeciwko ograniczaniu „praw reprodukcyjnych” i „kulturze gwałtu”.

Ale zdarzyło się, że dziennikarka „Wysokich Obcasów”, rozzuchwalona widać celebrycką akcją „#MeToo”, wyznała, że kiedyś „sławny pisarz” zupełnie bez powodu, właściwie jej nie znając, nazwał ją przy koledze „k…ą”. Pan Rudnicki ujawnił, że chodzi o niego, zamieszczając coś niby-przeprosiny w pogardliwym tonie: „te, lala, się na żartach nie znasz?”.

Wtedy cały zastęp gwiazd polskiego feminizmu i lewackiego celebryctwa rzucił się bronić Rudnickiego przed oskarżeniami owej dziennikarki. Najpierw Magda Żakowska, też z „Wysokich Obcasów”, prywatnie żona Jacka Żakowskiego, opisała, że Janusz po prostu ma taki fajny styl bycia, że ją też tak nazywał, proponował, że jak mu da d…, to pozwoli jej dopić po sobie piwo, omawiał publicznie, jak brać ją „na dwa baty”, względnie opowiadał, że jest na niego strasznie napalona, ale taka brzydka, że jemu przy niej nie staje. Ją z kolei wkręcił, przedstawiając jakąś obcą dziewczynę jako prostytutkę, i to „bardzo tanią, za 50 złotych”. Zakończyła te wspominki – w jej przekonaniu pokazujące, jaki Januszek jest fajny kolo – wyznaniem „kocham cię, ch…u, foreva and eva” i emotikonkowym serduszkiem.

Pani Kazimiera Szczuka zbluzgała donosicielkę od najgorszych i wyjaśniła, że Janusz jest swój, fajny, i nie można go porównywać z Ziemkiewiczem (w tych kręgach uchodzę za symbol „seksizmu”, ale o tym może kiedy indziej), bo nie dominował intelektualnie nad dziennikarką (tak!) i jak jej się nie podobało, mogła mu odpyskować.

Długo by wyliczać. Literata chamusia wzięła w obronę była minister kultury Małgorzata Omilanowska – kiedy ją pierwszy raz spotkał, przedstawiał znajomym jako swoją starą kochankę, i to było dla niej urocze. Warto też dostrzec w tłumie zachwyconych poczuciem humoru swawolnego Januszka pań reżyser Joannę Kos-Krauze, która niedawno ze szczególną pasją gromiła najdrobniejsze przejawy „seksistowskiego” zachowania, grzmiąc, że „słowa mogą zabijać” i szczególnie zajadła neofitkę feminizmu Elizę Michalik.

Doborowe grono, naprawdę, i szczególnie zasłużone we wciskaniu Polakom lewackiego kitu, jaki to w Polsce panuje „maczyzm” i „kultura gwałtu”. Cóż, przypomina się Janusz Palikot, który o jednej z ikon feminizmu powiedział kiedyś publicznie, że „lubi być gwałcona”, o co zresztą też się feministki jakoś na niego nie były w stanie obrazić.

Powiem szczerze, nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będę musiał komuś takiemu w jakiejkolwiek sprawie przyznać rację.

Rafał A. Ziemkiewicz

ziemkiewicz

(ur. 1964), rodem ze wsi, żyje w mieście, inteligent w 2. pokoleniu – absolwent polonistyki UW, pisarz, publicysta i współpracownik mediów elektronicznych. Autor ponad 20 książek – powieści (m.in. Walc Stulecia, Ciało Obce, Żywina, Zgred), zbiorów opowiadań (Coś Mocniejszego), felietonów (Viagra Mać, Uwarzałem Że) oraz esejów (Polactwo, Myśli Nowoczesnego Endeka, Jakie Piękne Samobójstwo). Negatywnie ustosunkowany do rzeczywistości i klasy panującej III RP. Jest jednym ze współprowadzących satyryczne podsumowanie dnia >>W tyle Wizji<<  w TVP Info.

twitter.com/R_A_Ziemkiewicz
www.facebook.com/rziemkiewicz

Categories: ziemkiewicz

Comments

  1. Siedemjajek
    Siedemjajek 13 listopada, 2017, 08:07

    Czym różni się „prawica” od „lewicy”? Tak najkrócej! Konsekwencją. „Lewica” może dowolnie naginać swoją narrację w zależności od potrzeb. Gdy trzeba to nawet seksista, faszysta czy alimenciarz może być spoko ziomkiem. Widać to na przykładzie Rudnickiego a wcześniej np Giertycha, Wałęsy czy Kijowskiego. Prawica jest konsekwentna w narracji.

    Reply this comment
  2. Normals
    Normals 19 listopada, 2017, 20:16

    Swietny tekst o Ziemkiewiczu, nic dodac nic ujac …..
    „W tym krzykliwym poszukiwaniu uwagi medialnej, akceptacji i miłości w życiu, niektórzy bywają agresywni i nachalni.
    Problem z przypadłością wynikającą z kompleksów, jest taki, że cierpi nie tylko sam chory, ale przede wszystkim spora część zdrowego społeczeństwa, które zmuszone jest na chorego patrzeć. A nie zawsze widok jest przyjemny.
    Reklama

    Można mieć zdrowe parcie na ekran i mieć talent, ale można też mieć parcie dewiacyjne i być chamem pozbawionym talentu.

    Najgorzej jest, gdy Ci bez talentu, cyniczni i aroganccy wyskakują ludziom z telewizora, komputera, lodówki, pralki i wreszcie z klozetu i to oni kreują rzeczywistość.
    Zaśmiecają agresywnymi wynurzeniami przestrzeń, która z zasady i dla dobra ogółu powinna być przyjazna i czysta.
    Diabeł zaciera wtedy ręce, bo będzie miał czym wyściełać swoje diabelskie łoże.

    Niedziela, piękne słoneczne popołudnie. Zabieram się za prasówkę. Nagle na ekranie komputera wyskakuje zdjęcie.
    Ktoś zestawił twarz Rafała Ziemkiewicza z kobietą.
    Ona piękna, utalentowana, mądra i zasłużona. On wprost przeciwnie.
    Zdumiony pomyślałem, któż wpadł na tak idiotyczny pomysł, żeby takie skrajności ze sobą zestawiać? Otwieram link, wszystko jasne.

    Poświęcanie czasu medialnego takim osobom jak Ziemkiewicz, jest oczywiście błędnym posunięciem, bo w ten sam sposób media wypromowały małżeństwo Terlikowskich, księdza (niestety jeszcze księdza) Oko, całkiem przystojną twarz polskiego faszyzmu, na szczęście byłego już wielebnego zadymiarza Jacka i jego kolegę posła od narodowców Krzysztofa. Swoją drogą byliby idealną parą. Media wypromowały niestety jeszcze posłankę Krystynę Pawłowicz.

    Gdy się nie ma zupełnie nic ciekawego do zaoferowania obywatelom, wystarczy być chamem.
    Komuś uwłaczać, kogoś obrazić, kimś pogardzić, na kogoś nakrzyczeć, umoralniać i wreszcie kogoś zniszczyć. Jest fejm, są pieniądze. Zawsze znajdzie się jakiś wydawca, który pozwoli publikować takim „osobistościom”, albo organizator, który zapłaci za pogadankę na scenie.

    Człowiek ma w naturze dobro i zło. Niebezpiecznie zaczyna się robić wtedy, gdy Ci źli mają zbyt duży wpływ na rzeczywistość.

    Grunt jest dzisiaj podatny. W Polsce odradza się faszyzm.

    Gdy próbowano zniszczyć Andrzeja Wajdę, Daniela Olbrychskiego, Krzysztofa Kowalewskiego, Wojciecha Młynarskiego, profesora Bartoszewskiego i wielu innych zasłużonych i wybitnych postaci, miałem poczucie zażenowania, wstydu i potworny smutek w sobie.
    Dzisiaj, gdy taki Ziemkiewicz atakuje publicznie Krystynę Jandę, kobietę, wybitną aktorkę, patriotkę i robi to w tak obrzydliwej, nieakceptowalnej formie, czuję, że należy powiedzieć, „zagalopowałeś się Pan.”

    Nie można bez przerwy zalewać ludzi hektolitrami jadu, budować na tym własnej popularności.

    To co robi Ziemkiewicz jest nieetyczne. Brzydzę się tym. Boleję również nad tym, że tak okrutni ludzie istnieją na świecie, ale tak, jak Krystyna Janda, mają prawo do życia, własnej przestrzeni, szacunku i funkcjonowania w spokoju. Jeżeli przekraczają granice przyzwoitości, należy walczyć o to, aby nie mogli ich publicznie przekraczać, aby nie mogli obrażać i niszczyć ludzi.
    Nie powinno się ich zapraszać do telewizji. Nie powinni mieć prawa do czasu antenowego.
    Nie zgadzam się na chamstwo, bezprawie i kłamstwo w mediach. Nienawiść rozprzestrzenia się jak pleśń na ścianach w zawilgoconej piwnicy. Chcę żyć w suchym i ciepłym pomieszczeniu. Tacy ludzie, jak Ziemkiewicz rozsiewają zarodniki zła, bo złem jest w taki sposób napisać o Krystynie Jandzie.
    Damian Maliszewski „

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*