Bijcie brawo, obywatele

Bijcie brawo, obywatele

Wymiana premiera, muszę powtórzyć nieco innymi słowami to samo, co pisałem już w ostatnich tygodniach, pokazuje degrengoladę życia publicznego i republikanizmu w naszym kraju. Sejm stał się dla rządzących maszynką do głosowania, a dla opozycji miejscem pustych demonstracji i happeningów. W tej sytuacji rola opinii publicznej sprowadza się do wyrażania zadowolenia bądź dezaprobaty z rządów, że tak powiem, po całości, bez możliwości jakiegoś „line-item veto”. Albo jesteś za władzą, czyli za niepodległością, albo za opozycją, czyli demokracją – a raczej, albo jesteś przeciw rozkradaniu państwa przez złodziejskie warstwy wyższe i płaszczeniu się przez nie przed kolonizującymi nas potęgami, albo przeciw odbieraniu Polakom wolności i rozmontowywaniu państwa prawa. Takie są propagandowe dyskursy i w sytuacji, gdy maszynka demokracji wyraźnie się zacięła, nie ma przed nimi ucieczki.

Oczywiście, mając do wyboru dwa lata rządów PiS i osiem lat wcześniejszych rządów PO, większość Polaków wybiera te pierwsze, i kto czyta moje felietony, ten od dawna wie dlaczego. Po jednej stronie owocuje to straszną frustracją odsuwanych od wpływów i stanowisk elit, przybierającą formy tyleż groteskowe, co niebezpieczne – propaganda opozycji od dawna już oswaja jej coraz mniej licznych, ale za to coraz bardziej radykalnych wyznawców z przekonaniem, że „musi polać się krew i to krew pisowska”. Po drugiej natomiast – butą i przekonaniem, że władza spełniająca potrzeby i oczekiwania „zwykłych Polaków” z niczego im się nie musi tłumaczyć.

Nie musi się tłumaczyć także z tego, dlaczego odwołała bardzo popularną i chwaloną premier, która jeszcze w dniu zmiany rano obroniła się przed zgłoszonym przez opozycję wotum nieufności, i dlaczego nowy rząd, skoro była potrzeba zmiany, okazał się dokładnie tym samym co poprzedni, tyle że wicepremier został premierem, a premier została wicepremier, i dlaczego, skoro ten rząd „in corpore” właśnie dostał wotum zaufania, to, jak zapowiedziano, za kilka tygodni zostanie wymieniony „w jednej trzeciej” albo i w większym stopniu.

Możliwe, że większości Polaków to na razie nie obchodzi – a ci, których obchodzi, wiedzą doskonale, że przyczyną tych wszystkich dziwności są napięcia w obozie władzy i nieprzejrzysta dla wyborców gra o wpływy u Komendanta, a może o następstwo po nim. Oczywiście, nic do końca nie wiadomo, Jarosław Kaczyński nie jest taki znowu stary, ale ostatnimi czasy sprawia wrażenie schorowanego, co sprzyja plotkom, iż nominacja dla Mateusza Morawieckiego jest czymś więcej niż tylko wyznaczeniem pewnego kursu politycznego. Że jest, mianowicie, wyznaczeniem następcy, a tym samym odsunięciem od wpływów tych, którzy się najbardziej do „dokończenia rewolucji” palą, czyli Antoniego Macierewicza i Zbigniewa Ziobry.

Ale to tylko plotki, przez jednych dość uporczywie powtarzane, przez drugich dementowane. Polityka polska nie jest w tej chwili grą miedzy władzą a opozycją – najsilniejsza część opozycji wyeliminowała się z niej sama, w chwili, gdy ogłosiła się „opozycją totalną”, a ruch Kukiza, pozbawiony pieniędzy i instytucjonalizacji, a także mający kłopot z wyartykułowaniem zrozumiałej dla wyborców oferty, wciąż nie jest w stanie zająć jej miejsca. Polityka polska dzieje się więc dziś wyłącznie w obozie władzy. Niestety, nie ma żadnego mechanizmu, który wymusiłby, aby działa się w sposób jawny, przejrzysty dla Polaków. A oni sami, niestety, nie mają aż tak silnej tradycji kontrolowania władzy, aby umieć to wymusić.

A może – będą umieli, tylko wymaga to czasu? Mam taką nadzieję. Na razie jednak wygląda to tak, że dużo się mówi o suwerenie, o Polaku-obywatelu-wyborcy, w imię którego wszystko się dzieje, ale w praktyce to tylko gadanie. W praktyce suweren ma tylko bić brawo (albo, w marzeniach opozycji, gwizdać i praskać kamieniami) i pozostawać biernym.

Rafał A. Ziemkiewicz

ziemkiewicz

(ur. 1964), rodem ze wsi, żyje w mieście, inteligent w 2. pokoleniu – absolwent polonistyki UW, pisarz, publicysta i współpracownik mediów elektronicznych. Autor ponad 20 książek – powieści (m.in. Walc Stulecia, Ciało Obce, Żywina, Zgred), zbiorów opowiadań (Coś Mocniejszego), felietonów (Viagra Mać, Uwarzałem Że) oraz esejów (Polactwo, Myśli Nowoczesnego Endeka, Jakie Piękne Samobójstwo). Negatywnie ustosunkowany do rzeczywistości i klasy panującej III RP. Jest jednym ze współprowadzących satyryczne podsumowanie dnia >>W tyle Wizji<<  w TVP Info.

twitter.com/R_A_Ziemkiewicz
www.facebook.com/rziemkiewicz

 

fot.Tomasz Gzell/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Categories: ziemkiewicz

Comments

  1. Sebastian
    Sebastian 18 grudnia, 2017, 04:35

    Panie Ziemkiewicz, niestety jest pan współwinny tego stanu rzeczy. Rozliczone to nie będzie (bo w Polsce nie rozlicza się nawet polityków, co mówić o ich klakierach), ale zapomniane również nie będzie. Życzę spokojnych snów.

    Reply this comment
  2. yaroon
    yaroon 18 grudnia, 2017, 11:13

    Coś się nie chce „wbić” czyżby „defekt wolności”?

    Reply this comment
  3. why
    why 18 grudnia, 2017, 11:15
  4. Piotr
    Piotr 23 grudnia, 2017, 01:32

    Przede wszystkim Kaczyński nie ma wizji : co dalej, co dalej z tą Polską? Sprawuje władzę dla samej władzy powiększając jej obszar i co z tego?

    Reply this comment
  5. Piotr
    Piotr 4 stycznia, 2018, 05:54

    Zastanawiam się , ile można krytykować opozycję i być pisowską tubą. Wiemy, że PO-PSL to złodziejska spółka, jednak nikt poważny z tego gremium nie ucierpiał. Wassermanóna podskakiwała na komisję, aż jej majteczki w kropeczki opadały, po czym napisała książkę a forsy z afery jak nie było tak nie ma… ponad 700 milionów! Wiadomo, że za wszystko powinien zapłacić Tusk. A wrogiem nr 2 jest Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wiadomo, że żadnej konsekwencji swoich czynów nie poniosą: „ale idziemy do prawdy, prawda jest coraz bliżej” i tak do usranej śmierci kurdupel będzie tylko jątrzył. Ślepy jesteś Rafałku, czy za michę zaprzedałeś się szubrawcu?

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*