A więc wojna

fot.Wikipedia

W gorących dniach parlamentarnej kampanii wyborczej 2015 Donald Tusk apelował do wyborców o poparcie PO używając argumentu, że jeśli wygra PiS, to znowu, tak jak w 1939 roku, dzieci nie pójdą pierwszego września do szkoły. No i okazało się, że coś było na rzeczy: w tym roku rzeczywiście pierwszego nie poszły. Poszły czwartego. Nie dlatego, żeby PiS, jak to sugerował przewodniczący Rady Europy, doprowadził znowu, jak kiedyś Sanacja, do wojny z Niemcami, ale dlatego, że pierwszy wypadł akurat w piątek.

Trochę więc jak w dowcipach z cyklu „Radio Erewań”. Bo oczywiście emfatyczne wypowiedzi Tuska z kampanii wyborczej były mocno przesadzone, ale coś na kształt wojny, którą wtedy straszył, mamy. Na razie prowadzą ją harcownicy. Media zachodnie, zwłaszcza niemieckie, pełne są kąśliwych uwag o Polsce jako kraju niewdzięcznym, krnąbrnym i na dodatek zacofanym, odrzucającym wysokie, zachodnie standardy demokracji. W Polsce każdy taki atak na Polskę podchwytywany jest przez „opozycję totalną”, która liczy na to, że zła opinia na Zachodzie wstrząśnie wyborcami i skłoni ich do głosowania „żeby znowu było jak było”. Te nadzieje skłaniają polityków PO, a także Nowoczesnej, do intensywnego lobbowania w Unii i w samych Niemczech na rzecz silniejszego atakowania naszego kraju – ostatnio były minister sprawiedliwości Borys Budka wzywał w wywiadzie dla niemieckiej gazety wprost do nałożenia na Polskę sankcji. Jest tajemnicą poliszynela, że znaczna część, a być może i większość antypolskich materiałów w zachodnich gazetach inspirowana jest z Polski, oparta na dostarczanych przez antypisowskie środowiska argumentach, a często wręcz pisana przez współpracowników „Gazety Wyborczej” czy „Krytyki Politycznej”.

Ale z drugiej strony – nie pozostaje to bez reakcji. Rząd umiejętnie połączył ataki na Polskę za rzekome „naruszanie praworządności” z naciskiem na przyjęcie przymusowo relokowanych imigrantów. To nie jest odległe od prawdy, choć w sprawie imigrantów tak naprawdę chodzi nie o jakiekolwiek ulżenie Zachodowi w problemie, który sam sobie ściągnął na głowę, ale o złamanie oporu krajów „nowej unii” przed podporządkowaniem się dyktatowi unijnych potęg, ubranemu dla niepoznaki w pozory „ponadnarodowego” rządu „europejskiego”. A ponieważ Polacy dobrze wiedzą, co się dzieje z powodu zalewu imigrantów na Zachodzie i z każdym miesiącem coraz bardziej ich sobie w Polsce nie życzą, wbrew rachubom opozycji zdecydowana większość społeczeństwa opowiada się po stronie PiS i straszenie „wyprowadzaniem nas z Europy” zupełnie nie działa.

Na rzecz rządu działa także podniesienie faktu, iż Polska, kraj który został najbardziej zniszczony przez hitlerowskie Niemcy podczas wojny światowej i stracił najwięcej obywateli, nigdy nie zobaczyła ani grosza z reperacji wojennych, przyznanych jej podczas konferencji w Poczdamie. Wyszydzanie tej sprawy przez samych Niemców (jak to zrobił w wywiadzie dla polskiego radia Klaus Bachmann, oddając narrację „opozycji totalnej”) czy straszenie, że przypominając o tym narażamy się na odebranie przez Niemcy ziem zachodnich (twierdzenie, że to one były odszkodowaniem za wojnę to oczywiste kłamstwo, ale usilnie powtarzane) jest przeciwskuteczne.

Mówiąc krótko, na rynku wewnętrznym rząd Polski wychodzi na tej wojence dobrze. Niestety, niemiecki na swoim rynku wewnętrznym – również. Zrobienie z Polski chłopca do bicia odwraca uwagę od problemów Europy, nie tylko tych z imigrantami, których „niewdzięczna” Polska nie chce przyjmować; pozwala wskazać winnego problemów gospodarczych, czym zajął się – jak niedawno opisywałem – nowy prezydent Francji.

Dzieci oczywiście zamknięcia szkół obawiać się nie muszą, ale medialno-dyplomatyczna wojenka będzie się więc rozwijać i na pewno potrwa długo.

Rafał A. Ziemkiewicz

ziemkiewicz

(ur. 1964), rodem ze wsi, żyje w mieście, inteligent w 2. pokoleniu – absolwent polonistyki UW, pisarz, publicysta i współpracownik mediów elektronicznych. Autor ponad 20 książek – powieści (m.in. Walc Stulecia, Ciało Obce, Żywina, Zgred), zbiorów opowiadań (Coś Mocniejszego), felietonów (Viagra Mać, Uwarzałem Że) oraz esejów (Polactwo, Myśli Nowoczesnego Endeka, Jakie Piękne Samobójstwo). Negatywnie ustosunkowany do rzeczywistości i klasy panującej III RP. Jest jednym ze współprowadzących satyryczne podsumowanie dnia >>W tyle Wizji<<  w TVP Info.

twitter.com/R_A_Ziemkiewicz
www.facebook.com/rziemkiewicz

Categories: ziemkiewicz

Comments

  1. Nickname
    Nickname 20 września, 2017, 10:27

    Tak się składa, że 1 września 1939 też wypadał w piątek i też tego dnia dzieci nie miały iść do szkoły, tylko 4 września w poniedziałek. Więcej dbałości o szczegóły pane Havranek.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*