Witajcie w epoce mHealth. Urządzenia mobilne na ratunek służbie zdrowia

Witajcie w epoce mHealth. Urządzenia mobilne na ratunek służbie zdrowia

Obsługują nas online sklepy i banki – może przyszła kolej na lekarzy? Choć usługi te dopiero przebijają się do świadomości pacjentów (i personelu medycznego), badania pilotażowe przynoszą obiecujące wyniki. Konsultacje na odległość sprzężone z monitorowaniem pacjentów za pomocą aplikacji na telefony przekładają się nie tylko na stałą opiekę, i co może nawet ważniejsze, samoopiekę, ale też przyczyniają się do ograniczenia kosztów leczenia. Witajcie w epoce mHealth.

fot.Facebook

fot.Facebook

Aplikacje w roli sprzętu medycznego

Choć bolącego miejsca nie ostukają, aplikacje na urządzenia przenośne mają duże szanse, by stać się lekarzem pierwszego kontaktu. Już teraz badają poziom nawodnienia organizmu i doradzają, kiedy sięgnąć po kubek wody czy, na podstawie analizy faz snu (EEG), budzą w momencie, w którym organizm jest wypoczęty. Cukrzykom pomagają zapomnieć o nakłuwaniu palca i mierzą poziom glukozy w ślinie. Monitorują tętno i EKG, mierzą ciśnienie i temperaturę, a w razie wykrycia zbliżającej się niewydolności organizmu – szybko powiadomią o tym personel medyczny.

Lek na zdrowie publiczne

Mobile health, w skrócie mHealth promuje dostęp do informacji o stanie zdrowia i ulepszanie usług medycznych. Nic więc dziwnego, że programów rządowych działających w tej konwencji jest bez liku. Wymieńmy dla przykładu Consumer eHealth Program, który próbuje zwiększyć świadomość pacjentów, zachęcając ich do czynnego udziału w interpretowaniu danych o stanie zdrowia i w razie potrzeby podjęcia akcji samopomocy. W jego ramach oferuje się finansowe zachęty dla szpitali i lekarzy do tworzenia elektronicznych kart pacjentów, które potem poprzez serwisy takie jak Blue Button można pobrać w dowolnej chwili z Internetu (w przyjaznym formacie pdf lub txt) i sprawdzić listę przyjmowanych leków, wyniki badań czy historię choroby. Według rządowych danych Blue Button jest dostępny na stronach ponad jednej trzeciej szpitali i stronach blisko jednej trzeciej praktykujących lekarzy.

Lokalnie powstają inicjatywy instytucji pogotowia ratunkowego, które starają się rozwiązywać problemy przewlekle chorych pacjentów na odległość, zanim do kogoś, być może niepotrzebnie, wyruszy karetka. Taki program pilotażowy prowadzi m.in. Community EMS z Southfield w Michigan, którego prezes Greg Beauchemin mówił „Crain’s Detroit Business”, że co najmniej połowa wyjazdów karetek w Detroit mija się z celem.

Podobny program prowadził także University of Chicago Medical Center. Przez pół roku dzień w dzień osoby chore na cukrzycę otrzymywały przypomnienia o stosowaniu się do zaleceń lekarza i wskazówki dotyczące zdrowia, a także kilka razy kontrolne telefony od dyżurnego personelu. Poprawiły się nie tylko umiejętności nadzorowania choroby przez pacjentów, ale też wydatki służby zdrowia spadły o blisko 9 procent – jak informuje „Medscape”. Czasami niestety lekarze mogą strzępić sobie język, udzielając rad, ale dopiero, gdy systematyczne śledzenie wykresów na telefonie unaoczni nam słabe strony naszych nawyków, istnieje prawdopodobieństwo, że porady te do nas dotrą.

Według szacunków Banku Światowego USA wydają na opiekę medyczną 18 proc. PKB

Społeczeństwo fitness

Amerykanie masowo cierpią na choroby cywilizacyjne, takie jak nadciśnienie, cukrzyca i choroby serca. To właśnie one pochłaniają najwięcej wydatków służby zdrowia. Według szacunków Banku Światowego USA wydają na opiekę medyczną 18 proc. PKB, a koszty te wykazują tendencję zwyżkową.

Jednocześnie mieszkańcy USA masowo korzystają z urządzeń mobilnych i jak pokazują badania – także z aplikacji dotyczących zdrowia. Raport Pew Research z września 2012 r. ujawnił, że co piąty użytkownik smartfona korzystał z takiej aplikacji. Największą popularnością, powyżej 30 proc., cieszyły się programy do ćwiczeń i fitnessu, krokomierze i aplikacje mierzące tętno, a także pomagające w monitorowaniu diety i kalorii. Dalej na liście, już z jednocyfrowym wynikiem, znalazły się aplikacje do śledzenia wagi, cyklu menstruacyjnego, ciśnienia krwi oraz wersja na telefon serwisu medycznego WebMD. Zaledwie dwa procent użytkowników korzystało ze smartfona jako narzędzia do kontrolowania cukru we krwi lub przyjmowanych leków. Czy te ostatnie pozycje dzięki rozwojowi mobile health mają szansę poprawić swoje statystyki?

Co z bezpieczeństwem danych i pacjenta

Sprawa nie jest tak oczywista. Choć większość aplikacji jest albo bezpłatna, albo względnie tania w porównaniu ze sprzętem szpitalnym (od stu do kilkuset dolarów), niewiele jest regulowanych przez rządową Agencję Żywności i Leków (FDA). Kontroli podlegają tylko urządzenia, które w wyniku złego funkcjonowania mogą stanowić zagrożenie dla pacjenta – mówią przedstawiciele agencji. Dlatego też lekarze z dystansem odnoszą się do pomysłów ordynowania aplikacji na receptę. Nie ma pewności, że nieprzetestowany gruntownie program nie popełni błędu i nie zafałszuje wyników.

Możliwość wczesnego wykrywania niewydolności organizmu jest też okupiona utratą prywatności. Aplikacje, a de facto ich właściciele, wszystko o nas wiedzą, co w razie ataku hakerów czy kradzieży sprzętu czyni nas łatwym celem dla oszustów. To poważne zastrzeżenie wobec nowych programów, które jednak nie pozwala nam ich ignorować. Bo jak polemizować z argumentem, że zdrowie jest najważniejsze?

Anna Samoń

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*