Uzależnieni od technologii. Sprawdź czy jesteś jednym z nich

W Ameryce mieszkają ludzie, którzy nie mogą spać w pomieszczeniu z własnym telefonem. Tuż przed snem muszą zamykać w szufladzie, szafie lub sejfie swoją komórkę, laptopa, tablet i wszelkie nowości techniczne, ponieważ są one w stanie nie tylko ułatwić, ale także utrudnić życie ich właścicielom.

Współczesna medycyna zna już uzależnienia od niemal wszystkich dostępnych produktów. Jak dotąd sklasyfikowano nawet jednostkę chorobową zwaną „tanoreksją”. Cierpiące na nią osoby są uzależnione od opalania się. W najgorszym stadium choroby dobrowolnie doprowadzają się do stanu poparzenia skóry ciała, utraty wzroku, a nawet raka skóry.

Jednym z coraz bardziej palących kwestii w amerykańskim społeczeństwie staje się uzależnienie od smartfonów. Śmierć jednego z wizjonerów świata gadżetów elektronicznych, Steve’a Jobsa, uświadomiła nam jeszcze bardziej, jak bardzo nasze codzienne życie związane jest z tabletami, komputerami czy telefonami.

Bolączką Amerykanów jest nieustanne sprawdzanie. Sprawdzanie ekranów – dużych lub małych, ale na pewno elektronicznych.

Jak prawidłowo określić granicę między tym, co użyteczne, a tym co uzależniające? Pierwszym niepokojącym sygnałem w uzależnieniu od gadżetów elektronicznych jest moment pojawienia się objawów odstawiennych. Osoba uzależniona pozbawiona źródła swego nałogu na zbyt długo reaguje agresją, stanami lękowymi, niepokojem, trudnością w koncentracji, bezsennością i ogólnie złym nastrojem.

Daniel Sieberg, były korespondent CNN , autor książki „The Digital Diet” twierdzi, że klasyczne przykłady nadużywania gadżetów elektronicznych są następujące:

– sprawdzanie telefonu w trakcie interesującej rozmowy ze znajomym

– pisanie smsów podczas gdy nasze dziecko opowiada o swoich problemach (i zapominanie o szczegółach problemu potomstwa)

– uczucie wyizolowania jeśli jesteśmy w trybie offline

– wspólny wieczór rodziny w tym samym pomieszczeniu i brak jakiejkolwiek rozmowy, ponieważ wszyscy gapią się na ekrany swoich komputerów

Daniel Sieberg twierdzi, że istnieją nawet ludzie, którzy będąc w trybie offline tworzą w głowie treść statusów na Twitterze lub Facebooku. To także zły objaw. „Jakbyśmy już nie potrafili cieszyć się i przeżywać danego momentu dopóki nie zostanie on ogłoszony w świecie cyfrowym”.

AS

Categories: Wydarzenia, Zdrowie

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*