Olejki eteryczne a migrena

fot.Devanath/pixabay.com

Mimo że coraz głośniej mówi się – zwłaszcza w Internecie – że olejki eteryczne leczą migrenę, tak naprawdę nie ma na to zbyt wielu dowodów empirycznych. Istnieje jedno badanie, którego autorzy wzięli pod lupę olejek z lawendy. Okazało się, że większość pacjentów, wdychających zapach lawendy w trakcie ataku migreny, zgłosiła, że ból ustał całkowicie lub częściowo.

Według American Migraine Foundation – organizacji niedochodowej, którą wspiera American Headache Society – używanie kojących zapachów, takich jak lawenda, mięta pieprzowa i mandarynka, może przynieść ulgę ludziom cierpiącym na migrenę. Co więcej, ich stosowanie jest bezpieczne dla dzieci. Fundacja rekomenduje szczególnie dwa produkty: Badger Headache Soother i Lather Clear Head Balancing Balm. Równocześnie jej przedstawiciele ostrzegają, by czystych olejków eterycznych na migrenę – za wyjątkiem lawendy – nie  używać bezpośrednio na skórę. Mogą ją podrażnić, a nawet spowodować oparzenia. Należy je wcześniej rozpuścić w jakimś oleju, np. kokosowym.

Dr Andrew Weil – niekwestionowany guru w dziedzinie medycyny holistycznej – zaleca szczególną ostrożność przy korzystaniu z innych olejków eterycznych zalecanych na migrenę, w tym eukaliptusowego, rozmarynowego i z drzewa sandałowego. Radzi, by wcześniej skonsultować się w tej sprawie z wykwalifikowanym ekspertem w dziedzinie aromaterapii. – Pamiętajmy, że migrenę mogą wywoływać niektóre zapachy, w tym perfum, produktów czyszczących lub dymu z papierosów. Jeżeli takie zapachy wyzwalają ból głowy, to ekspozycja na olejki eteryczne może ten ból tylko pogłębić – mówi dr Weil.

Terapii na migrenę jest wiele, ale lekarstwa na tę przypadłość nie ma i żadna z terapii tak naprawdę nie rozwiązuje problemu. Najbardziej efektywnym lekiem wydają się być tryptany. Nie są one jednak pozbawione środków ubocznych. Alternatywą jest zioło lepiężnik (łac. Petasites hybridus). W trakcie jednego z badań stwierdzono u przyjmujących go pacjentów obniżenie częstotliwości migren o 48 procent. U pacjentów, którym podawano placebo, częstotliwość ta zmalała o 26 procent.

Dr Weil radzi, by przyjmować – koniecznie w trakcie posiłku – wyciąg z lepiężnika pozbawiony alkaloidów pirolizydyny, które są toksyczne dla wątroby. Poza tym uczony twierdzi, że pomocne może być przyjmowanie każdego dnia 400 mg witaminy B2 (taką dawkę wydaje się wyłącznie z przepisu lekarza), trening biofeedbacku lub zastrzyki z botoksu.

Dorota Feluś

dorotafelus
Dziennikarka. W Stanach Zjednoczonych od ponad 20 lat. Rodowita krakowianka. Studiowała elektronikę na AGH. Publikowała m.in. w „Gazecie Krakowskiej”, „Tempie”, „Kobiecie i Stylu: magazynie kobiet myślących”, „A’propos”, „Chicago Forum”. Współautorka „Bożego dopingu”. Pasje: drugi człowiek, medycyna holistyczna, tenis ziemny, podróże.

Categories: Zdrowie

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*