Prowokacja policji?

Chicago (Inf. własna) – W czwartek, 17 maja, policja chicagowska aresztowała pod zarzutem planowania ataku w czasie manifestacji przeciw obradom NATO Polaka, Sebastiana Senakiewicza. Ponieważ informacje podawane w mediach zarówno amerykańskich jak i polonijnych są pełne nieścisłości i mijają się z prawdą na temat Sebastiana, Dziennik Związkowy dotarł do źródła danych.

 

Sebastian urodził się w Polsce i jako dziecko został zabrany do Stanów. Wychowywany w duchu „Solidarności” i sprawiedliwości społecznej interesował się żywo sprawami tutejszymi. Poszukiwał przede wszystkim autorytetów. Czy znalazł je w grupie „Black Blocs”, której tymczasowa główna kwatera mieści się na ulicy Milwaukee w Chicago? Sądząc po jego wpisach na Facebooku, raczej tak. To grupa najbardziej anarchistyczna ze wszystkich, działających w całych Stanach Zjednoczonych ugrupowań Occupy. Jeszcze przed rozpoczętym w niedzielę szczytem NATO „Black Blocs” urządzili marsz protestacyjny, który przebiegał pokojowo i nikt nie został aresztowany.

 

Prawdopodobnie wtedy policja zwróciła uwagę na niektórych maszerujących, tych najbardziej aktywnych. Znamy i pamiętamy metody inwigilacji policyjnej, prowokacji i szantażowania aktywnych działaczy z Polski, z czasów działania „Solidarności”. Czy te metody również stosuje policja chicagowska, dowiemy się wkrótce. Prawdopodobnie inwigiluje i analizuje wpisy na Facebooku, co koliduje z pierwszą poprawką do Konstytucji.

 

Sebastian Senakiewicz na pewno sympatyzował z grupą, bywał na Milwaukee Ave. i pomagał umieszczać informacje na stronach internetowych. Czy był członkiem grupy? Dowiemy się po przesłuchaniach przewodniczącego grupy, który został aresztowany w niedzielę. Oby do nich doszło!

 

Sebastian nie jest w pełni dojrzałym młodym człowiekiem. W wieku 24 lat nie posiada rodziny, narzeczonej czy żony, ma tylko fejsbukowych przyjaciół. Czyta „Harry Pottera”! Jego mama osiadła w 2009 roku na Florydzie z ojczymem i wpływ rodzinny musiał się ograniczyć do kontaktów telefonicznych. Dlatego pomoc Davida Griffithsa, przyjaciela ojczyma, była w pewnym momencie niezastąpiona. Dał młodemu miejsce zamieszkania i próbował znaleźć zatrudnienie. Jak wiemy, z pracą w dobie kryzysu nie jest łatwo, ale Sebastian imał się różnych dorywczych zajęć. Jego największym marzeniem była praca przy nagłośnianiu koncertów grup muzycznych, występujących w Chicago. Przez pewien czas współpracował zarówno z polonijnymi inżynierami dźwięku, jak i z amerykańskimi impresariami.

 

Czy młody człowiek, żyjący w mało realnej sferze marzeń może być terrorystą? Jak najbardziej! Znamy to z historii al-Kaidy. Ale czy naprawdę Sebastian Senakiewicz, u którego nie znaleziono żadnych dowodów na jego opowieści dla zaimponowania kolegom, może być sądzony jako terrorysta? To zależy, czy policja chicagowska za wszelką cenę chce mieć rację oraz zrobić sprawę „pokazową”. To zależy także od prawdziwej a nie udawanej demokracji amerykańskiej. Od przestrzegania praw Konstytucji oraz od poziomu profesjonalności ludzi egzekwujących te prawa. A jeśli to tylko prowokacja policyjna, jakich wiele w tych czasach, to pierwszym na linii obrony powinien znaleźć się konsulat RP w Chicago. Nie zapominajmy, że Sebastian to przede wszystkim Polak!

 

Bożena Jankowska

 

Napisz komentarz


2 × = cztery