Urszula Dudziak: kolęda na trzy głosy

fot.kayax.com/pixabay.com

fot.kayax.com/pixabay.com

Wokalistka jazzowa i kompozytorka, w 1973 r. wyjechała do Nowego Jorku. Występowała solo niemal w całej Ameryce i Kanadzie.

Wspominając swoje pierwsze święta na amerykańskiej ziemi, piosenkarka przyznaje, że nie ma świąt Bożego Narodzenia bez choinki. – Pierwsze Święta w Nowym Jorku spędziliśmy z moim byłym mężem Michałem Urbaniakiem u kochanych przyjaciół, z którymi się przyjaźnimy do dziś, u Rysiów czyli Ani Bogusz i Rysia Horowitza. Mieszkaliśmy wtedy w skromnym hotelu Le Marquis i tam też stała choinka, skromna, ale pachniała lasem. To był rok 1973. Natomiast co mnie wtedy zdziwiło to fakt, że Amerykanie ten piękny symbol świąt wyrzucają na chodnik kilka dni przed Nowym Rokiem. U mnie choinka zawsze stoi prawie do ostatniej igły, czyli do początku lutego.

Artystka dobrze zapamiętała swój pierwszy amerykański prezent. – Dostałam kilka płyt winylowych mojej ukochanej guru wokalistyki jazzowej Elli Fitzgerald. Mam je do dzisiaj. Kilka miesięcy po przyjeździe do Nowego Jorku, wynajęliśmy mieszkanie na 58. Ulicy przy 6. Alei. To był już inny świat. Świetna dzielnica, elegancki apartament i piękna pod sam sufit choinka. Jak porodziły się dzieci (Kasia 1978, Mika 1980) to święta nabrały zupełnie innego charakteru. Wigilia z polskimi potrawami, z polskimi kolędami i amerykańskimi prezentami, które kupowaliśmy dzieciom w olbrzymim, przepięknym sklepie, królestwie zabawek FAO Schwarz przy 5 Alei i 58. Ulicy.

Urszula Dudziak szczególnie pamięta jedną amerykańską wigilię, na którą zaprosili wraz z mężem polsko-amerykańskich przyjaciół. Wiązała się z nią bowiem kulinarna przygodę. – Otóż ugotowałam pyszny barszczyk z buraczków. Goście siedzieli przy stole, a ja zestresowana, chcąc podać szybko czysty barszcz, przecedziłam go do zlewu, w sitku zostały mi same buraki.

Mimo iż Urszula Dudziak mieszka obecnie w Polsce wraz z urodzonymi w USA córkami przyświątecznym stole śpiewa i polskie, i amerykąnskie kolędy. – Świąteczny utwór „Let It Snow” śpiewamy nawet na trzy głosy. Musi też być świąteczny indyk z farszem i słodkie ziemniaki. U nas w Polsce dłużej się celebruje święta niż w Ameryce i większą wagę przywiązuje do symbolu świąt, czyli do świątecznego drzewka, choinki. W Warszawie już też mamy szał zakupów podobnie jak w Nowym Jorku i pod choinką czekają stosy prezentów, z których najbardziej się cieszą dzieci.

Rozmawiał Andrzej Kazimierczak

Categories: XMAS 2015

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*