Polska kuźnia myśli w Waszyngtonie

Czym zajmują się think-tanki, kto korzysta z ich usług i w jaki sposób polska kuźnia idei działająca w Waszyngtonie może wpłynąć na politykę transatlantycką oraz polityczną pozycję Polonii. Rozmowa z Izabelą Wojtyczką, wiceprezes Fundacji Warsaw Institute, pierwszego polskiego think-tanku działającego w Stanach Zjednoczonych.

Grzegorz Dziedzic: – Mówi się, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie, a każdy Polak uważa się za specjalistę od polityki. Czy to uprawnione stwierdzenia?

Izabela Wojtyczka
fot.arch. Izabeli Wojtyczka

Izabela Wojtyczka: – W Warsaw Institute, czyli organizacji działającej na prawach think-tanku, chcemy działać i usprawniać procesy decyzyjne i pomagać zrozumieć procesy, które zachodzą w polityce międzynarodowej. To co dzieje się w stosunkach pomiędzy państwami. Chcemy to wyjaśniać i przybliżać, dostarczać tej wiedzy każdemu obywatelowi. Naszą misją jest dzielenie się wiedzą pochodzącą od najwyższej klasy ekspertów i praktyków. Różnice w poglądach są natomiast rzeczą naturalną i występują we wszystkich cywilizowanych społeczeństwach.

Zacznijmy od tego, co to takiego jest think-tank? Czym takie instytucje się zajmują?

– Think-tank to inaczej kuźnia myśli. Organizacje takie zajmują się analizą i szerzeniem informacji na temat ogólnie pojętych spraw publicznych. Warsaw Institute, jako think-tank geopolityczny zajmuje się opracowywaniem analiz i raportów dotyczących polityki zagranicznej, państwa, historii i kultury oraz wniosków płynących z analizy tych zagadnień. Naszym zadaniem jest sporządzanie takich analiz i dostarczanie płynącej z nich wiedzy do decydentów politycznych, instytucji oraz obywateli.

Kto zamawia tego typu analizy i raporty od Warsaw Institute?

– W Warsaw Institute skupiamy się na analizie sytuacji bieżącej. Obserwujemy ważne wydarzenia w polityce międzynarodowej, mające wpływ na Polskę i cały region Europy Środkowo Wschodniej. Zasadniczo jesteśmy pomysłodawcami treści powstających analiz i raportów. Nasi eksperci piszą analizy na dany temat, badają zachodzące zjawiska na arenie międzynarodowej, ponieważ uważamy, że są one istotne dla szerzenia wiedzy, wspierania polskiej racji stanu i relacji z naszymi sojusznikami.

W Polsce think-tanków jest kilkadziesiąt i zajmują się rozmaitymi zagadnieniami. Zdarza się, że tego instytucje służą partykularnym interesom jakiejś partii czy grupy wpływu. Na przykład w Stanach Zjednoczonych istnieją think-tanki wspierające republikańską, konserwatywną myśl, a także think-tanki progresywne, będące zapleczem ideowym demokratów. Gdzie światopoglądowo znajduje się Warsaw Institute?

– Każdy think-tank posiada określony profil i w mniejszym lub większym stopniu opowiada się za jakąś konkretną wizją rzeczywistości. Warsaw Institute jest think-tankiem konserwatywnym, natomiast jest to organizacja niezależna, to znaczy nie związana z żadną partią polityczną Oczywiście istnieją think-tanki, które są finansowane również bezpośrednio z państwowych funduszy i podlegają agendom rządowym.

Jakie są główne cele Warsaw Institute?

– Celów i działań, jakie podejmujemy, można wymienić sporo, ale głównym jest umacnianie pozycji i dobrego wizerunku Polski na arenie międzynarodowej poprzez publikowane przez nas raporty, analizy i organizowane przedsięwzięcia. Chcemy trafić z naszymi treściami przede wszystkim do anglojęzycznego odbiorcy. Naszym celem jest propagowanie polskiego punktu widzenia na sprawy międzynarodowe oraz naszej kultury i rodzimej historii. Chcemy także wspierać polski rozwój gospodarczy. Zajmujemy się całym spektrum zagadnień, takich jak bezpieczeństwo energetyczne, przemysł zbrojeniowy, polityka historyczna, kwestie dezinformacji. Wspieramy stosunki transatlantyckie, inicjatywę Trójmorza czy projekty takie jak Fort Trump. Na bieżąco prowadzimy cztery programy analityczne dotyczące Rosji, Ukrainy, Rumunii i krajów bałtyckich. Publikujemy analizy dotyczące tych regionów, a także raporty specjalne, traktujące o najbardziej istotnych z naszego punktu widzenia wydarzeniach na świecie. Naszym flagowym produktem jest anglojęzyczny kwartalnik pt. „The Warsaw Institute Review”, który trafia do ekspertów, środowisk akademickich, i przedstawicieli mediów na całym świecie. Kwartalnik zawiera opracowania i analizy dotyczące stosunków międzynarodowych widzianych oczami polskich strategicznych interesów i Europy Środkowo-Wschodniej. Wydajemy także książki prezentujące istotne dla Polski postaci i wydarzenia historyczne czy też poświęcone polskiej historii bądź kulturze.

Warsaw Institute to pierwszy polski think-tank, który wychodzi poza rynek polski i rozpoczyna działalność w Stanach Zjednoczonych. Skąd decyzja o stworzeniu oddziału w Waszyngtonie?

– Od początku naszej działalności zamierzaliśmy wyjść z naszym przekazem poza granice Polski i trafiać do odbiorcy zagranicznego. Dlatego zdecydowaliśmy na publikowanie naszych analiz i periodyków w języku angielskim, co na rynku polskich think-tanków jest absolutną nowością, ponieważ większość treści w Polsce jest kierowana do rodzimego odbiorcy. Warsaw Institute, jak już wspomniałam, wspiera stosunki transatlantyckie. Uważamy, że Stany Zjednoczone są dla Polski ważnym partnerem. Ten partner powinien nas dobrze rozumieć, a żeby tak się stało musimy być obecni na miejscu. Stąd decyzja o utworzeniu w Waszyngtonie bliźniaczej instytucji, czyli The Warsaw Institute Foundation. Chcemy pokazać, że jesteśmy, think-tankiem, którego celem jest dbanie o interesy Polski, a także nawiązywanie i rozwijanie stosunków z amerykańskimi decydentami politycznymi i tutejszymi think-tankami. Chcemy, żeby Polskę i Polaków lepiej rozumiano w USA. Działamy w szeroko rozumianym interesie Polski. Chcemy rozwijać nasz sojusz, dlatego zamierzamy organizować w Stanach Zjednoczonych panele, konferencje i debaty z udziałem amerykańskich oraz polskich ekspertów i polityków, na tematy, które dotyczą wzajemnych stosunków, a także całe spektrum innych celów.

Jeden z waszych programów analitycznych dotyczy Rosji i polityki zagranicznej Kremla. Czy macie ambicje, by wzorem Zbigniewa Brzeńskiego doradzać amerykańskiej administracji, jako ludzie, którzy lepiej rozumieją rosyjską mentalność? Wasze analizy dotyczące Rosji mogą być bardzo pomocne dla Amerykanów.

– Analiza rosyjska to tylko jeden z naszych programów, zajmuje się nim dotychczas przede wszystkim oddział warszawski. Z pewnością nasze rozumienie rosyjskiej polityki pozwoli z odpowiednią wrażliwością reagować na bieżącą sytuację. W Waszyngtonie stawiamy sobie także inne cele. Oprócz dbania o dobre imię Polski w USA i rozwijania wzajemnych stosunków chcemy wzmacniać wśród Amerykanów wiedzę o Polsce, promować polskie tradycje i wkład, jaki w rozwój światowej kultury i nauki wnieśli Polacy. Chcemy zadbać o to, żeby Polska miała w Stanach Zjednoczonych swojego sprzymierzeńca, a wśród Amerykanów – pozytywny wizerunek. Ważne są dla nas kwestie związane z polskim bezpieczeństwem militarnym oraz energetycznym i w tej sferze dostrzegamy mocne powiązania i wspólne dążenia Polski i USA, jak choćby sprawa Nord Stream 2. Wydaje się, że oba kraje postrzegają tę kwestię podobnie, czyli jako projekt polityczny, a nie – jak twierdzą np. Rosjanie czy Niemcy – służący realizacji celów ekonomicznych. Tutaj zresztą ścierają się interesy Waszyngtonu i Kremla w Europie, które my z racji naszego położenia na kontynencie, a dodatkowo analizując bieżące działania Rosji, możemy badać i tym samym być bezpośrednim partnerem dla Amerykanów. Innym przykładem wspólnych interesów jest utworzenie w Polsce amerykańskiej bazy wojskowej Fort Trump, której koncepcję również wspieramy.

Od kilku dni gości Pani w Chicago. Czemu zawdzięczamy tę wizytę?

– Przyjechałam tu reprezentując zarówno warszawski, jak i waszyngtoński oddział naszego think-tanku. Żeby móc działać w Stanach Zjednoczonych i realizować założone cele, musimy współpracować z Polakami mieszkającymi na stałe w USA, którzy rozumieją realia tego kraju, znają tutejszą kulturę, mentalność Amerykanów i wiedzą, w jaki sposób z nimi rozmawiać. Jednocześnie pozostają polskimi patriotami, zdają sobie sprawę, że wszyscy mamy obowiązki wynikające z bycia obywatelami naszego kraju i chcemy służyć Polsce. Jestem w Chicago, by poznać takie osoby i także zaprosić je do współpracy.

Obiegowa opinia w Polsce na temat Polonii chicagowskiej jest, mówiąc delikatnie, mało pochlebna. Tymczasem Pani przyjeżdża tutaj w poszukiwaniu osób, które będą współpracować z think-tankiem geopolitycznym.

– Do tworzenia z nami think tanku lub analiz geopolitycznych zapraszamy osoby, które będą identyfikować się z naszą działalnością. Polacy, których spotkałam w Chicago zdają sobie sprawę z tego, że polskie interesy należy reprezentować w Stanach Zjednoczonych w sposób poważny. Chcemy być platformą otwartą dla Polaków w Stanach Zjednoczonych. Działamy w Waszyngtonie, ale chcemy współpracować z Polakami rozsianymi po całych Stanach Zjednoczonych, a Chicago jako bardzo ważny Polonijny ośrodek jest dla nas tym bardziej istotne. Chcemy być tutaj obecni, współpracować z tutejszymi Polakami i w przyszłości być może także tutaj zorganizować spotkania i konferencje poświęcone geopolityce. Waszyngton jest dla nas ważny, ponieważ to centrum amerykańskiego życia politycznego, eksperckiego i debaty publicznej, ale otwieramy się na współpracę z Polonią w innych miastach, jak Nowy Jork i Chicago.

Współczesna Polonia, jeśli chodzi o jej wpływy i znaczenie w amerykańskiej polityce jest niestety cieniem Polonii sprzed lat. Czy istnieje sposób, aby przywrócić Polonii jej polityczne znaczenie?

– Przede wszystkim należy działać z poczuciem wspólnego dobra i wspólnego interesu. Nie szukać podziałów, które i tak zawsze wynikną, bo Polonię tworzą ludzie o różnych poglądach. Wyobrażam sobie Polonię jako grupę, która pomimo różnic światopoglądowych stawia sobie wspólne cele, ważniejsze niż różnice, które ją dzielą. Wokół tych celów należy się jednoczyć, a potencjał Polaków w Stanach Zjednoczonych i tego, co Polacy mogą osiągnąć, jest ogromny.

Polonia potrafi się świetnie zjednoczyć w obliczu walki ze wspólnym wrogiem. Dała temu wyraz wielokrotnie, wspierając Polskie dążenia niepodległościowe, a następnie wspierając rodaków w walce z niemieckim okupantem, a jeszcze potem z komunistycznym reżimem. Teraz, kiedy wroga brak, zamiast mówić jednym głosem, skupiamy się na wewnętrznych konfliktach.

– Być może nadszedł czas, aby przestać jednoczyć się wokół dramatycznych wydarzeń i w obliczu zagrożenia. Ufamy, że demokracja w Polsce będzie systemem trwałym, że nie czeka nas kolejne zagrożenie konfliktem zbrojnym. Możemy współpracować ponad podziałami, ale trudno jest jednoznacznie oceniać sytuację wewnątrz Polonii. Obserwuję ją raczej z pozycji Warszawy. I jestem przekonana, że do osiągnięcia wspólnych celów można dążyć małymi krokami. Takich celów jest przecież sporo.

Dla mnie symptomatyczne jest, że Polonia nie ma swojego reprezentanta w Kongresie. Czy myśli Pani, że istnieje szansa na wyłonienie takiego reprezentanta i lidera? Na jakiegoś nowego Rostenkowskiego?

– Polonia głównie jednoczy się na płaszczyźnie kulturowej, podtrzymując polskie tradycje i zwyczaje. Natomiast naszym zadaniem, jako instytucji będącej blisko amerykańskiej administracji, jest identyfikować, analizować i przedstawiać żywotne interesy Polski amerykańskim decydentom. Dotychczas zorganizowaliśmy w Waszyngtonie cztery eventy, w tym wspólną konferencję z Heritage Foundation, czyli jednym z najbardziej renomowanych amerykańskich think-tanków czy konferencję zorganizowaną z Jamestown, poświęconą Trójmorzu. W USA mamy wiele do zrobienia. Ambicją jest również oczywiście polonijny przedstawiciel w Kongresie. Zdajemy sobie jednak sprawę, że aby osiągnąć te cele, potrzeba ciężkiej i wytrwałej pracy.

Gdzie widzi Pani Warsaw Institute Foundation za pięć lat?

– Chcemy się rozwijać i chcemy być dostrzegani. Chcemy, aby nas czytano, a nasi eksperci współtworzyli ważne międzynarodowe konferencje. Jako jednostka ekspercka chcemy, aby nasze analizy były wykorzystywane przy podejmowaniu kluczowych międzynarodowych decyzji. W tym kontekście warto wspomnieć o naszej publikacji, która została wykorzystana w analizie Kongresu USA, pt. „Putin’s Asymmetric Assault on Democracy in Russia and Europe: Implications for U.S. National Security”. Mamy ambicję, aby nasze ekspertyzy trafiały do decydentów politycznych w Stanach Zjednoczonych i stanowiły merytoryczne podłoże analiz ośrodków akademickich, naukowych i politycznych na całym świecie.

Jednym z głównych celów waszego think-tanku jest obrona dobrego imienia Polski. Jak to skutecznie robić?

– Najważniejszy jest pozytywny przekaz, czyli mówienie dobrze o naszym państwie. Ważne jest też wspieranie polskich interesów. Chcemy pokazywać światu ludzi, którzy byli pozytywnymi bohaterami naszego kraju, ale wnieśli też duży wkład w budowę światowego dziedzictwa, w tym budowę niepodległości Stanów Zjednoczonych. Istnienie polskiego think-tanku w Waszyngtonie pomaga budować ten wizerunek. Wydajemy kwartalnik po angielsku, jesteśmy obecni na konferencjach, w codziennym życiu publicznym i politycznym Waszyngtonu. Dobre imię państwa trzeba wypracowywać latami, to długi proces. Po to działamy i tworzymy nasze produkty, aby wpływać na percepcję odbiorców i opierając się na prawdzie historycznej i bieżąco oraz wytrwale budować pozytywny przekaz. Mam nadzieję, że tych odbiorców będzie coraz więcej, a nasz przekaz wyraźniejszy i coraz lepiej słyszalny.

„Dziennik Związkowy”, jako jedyna codzienna gazeta wydawana w Stanach Zjednoczonych w języku polskim postanowił pomóc w tym niełatwym zadaniu. Już wkrótce Warsaw Institute i Warsaw Institute Foundation będą publikować na naszych łamach swoje artykuły i opracowania.

– Niezmiernie się z tego cieszymy. Zapraszamy gorąco do czytania „Dziennika Związkowego” i naszych artykułów. Zapraszamy też na naszą stronę internetową, gdzie znajdziecie Państwo wiele raportów, artykułów i opracowań. Cyklicznie ukazująca się kolumna w „Dzienniku Związkowym” będzie poświęcona bieżącym wydarzeniom, dotyczącym przede wszystkim stosunkom transatlantyckim. Jestem przekonana, że umożliwi ona Polonii zapoznanie się z naszymi opiniami. Liczymy na Państwa wsparcie i podpowiedzi, co w kontekście stosunków polsko-amerykańskich jest dla Polonii ważne z perspektywy Warszawy, o czym należy pisać i jakie zjawiska są szczególnie interesujące.

Dziękuję za rozmowę.

gdziedzic@zwiazkowy.com

Izabela Wojtyczka

Wiceprezes Fundacji Warsaw Institute

Absolwentka i stypendystka Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Ekonomii w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, odbyła także półroczne stypendium na Pázmány Péter Catholic University w Budapeszcie.

Do jej zainteresowań badawczych należą zagadnienia regionu Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Grupy Wyszehradzkiej, polityki energetycznej, procesów decyzyjnych UE i negocjacji.

 

fot.arch. Izabeli Wojtyczka

Categories: Wywiad, Wywiady

Comments

  1. Edward Dusza
    Edward Dusza 13 lutego, 2019, 22:58

    Wydaje mi się, że mamy więcej pism codziennych w języku polskim w USA, przecież jest jeszcze wschodnie wybrzeże, jest „Nowy Dziennik”, „Polska Gazeta”…. Takiego błędu nie powinno być w artykule dziennikarza polonijnego z Chicago…

    Reply this comment
    • ao
      ao 15 lutego, 2019, 19:36

      To nie są gazety codzienne, przestały być codziennymi „daily”. To są teraz tygodniki. Wszystko się zmienia. Ciężkie czasy nastały dla gazet na papierze.

      Reply this comment

Write a Comment

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*