Wirtualne znęcanie się. Do czego jeszcze doprowadzi Facebook?

Będące rajem dla pracowników marketingu portale społecznościowe coraz częściej stają się także zabawką „hakerów”. Prawie co trzeci młody człowiek posiadający konto na jednym z serwisów takich jak Facebook, Twitter czy MySpace padł atakiem internetowego przestępcy, którym okazuje się często… kolega lub koleżanka ze szkoły – wynika z najnowszego sondażu Associated Press i MTV.

fot. Coraz więcej młodych ludzi spotyka się ze zjawiskiem znęcania się w internecie poprzez portale społecznościowe - główne ze strony znajomych...

Cyberprzestępcy, często znajomi poszkodowanych, albo podszywają się pod osoby, do których kont się włamują, albo je szpiegują. Liczba włamań do kont użytkowników portali społecznościowych wzrosła od 2009 roku dwukrotnie – 72 proc. dotyczyło szpiegowania, 65 proc. wykradania danych.

Dla części nastolatków to zwykła zabawa, gdy uda się pod nieobecność współlokatora opublikować na jego koncie treści, których sam właściciel nigdy by tam nie umieścił.

Jednak choć większość internetowych „dowcipnisiów” robi to dla żartu, ofiarom już do śmiechu nie jest, gdy okazuje się, że nagle nie mogą już bezpiecznie korzystać z własnego konta poczty elektronicznej lub opublikowane przez hakera treści są nie tyle denerwujące, co bardzo przykre.

Czytaj: Facebook przyczyną depresji u nastolatków

Badania wykazały, że ataki wywołują przygnębienie u 46 proc. młodych ludzi. Podobnie było z 15-letnią Courtney Eisenbraun z Saint Francis, w Minnesocie, na której koncie na Facebooku pojawiły się nieznane jej treści. Dziewczyna twierdzi, że z nikim nie dzieli się hasłem, ale nowa zawartość wskazywała, że na jej konto włamał się ktoś ze znajomych. Teraz regularnie zmienia hasło.

Z sondażu AP-MTV wynika, że tak samo postępuje 2/3 osób, których dane wykradziono. Niemal połowa z nich (46 proc.) zmieniła adresy e-mailowe i numery telefonów komórkowych, a 25 proc. zupełnie zlikwidowało profil na portalu społecznościowym.

Zobacz: Facebook, czyli machina do szpiegowania?

Czy można liczyć na odpowiedzialność w internecie? Za wirtualne znęcanie się kodeks karny nie przewiduje żadnych kar. Problem w tym, że wykrzyczane w barze na kolegę krzywdzące słowa usłyszy garstka zgromadzonych wokół osób. A te same (a nawet dużo ostrzejsze słowa, bo łatwiej ranić na odległość) opublikowane w internecie trafią do setek (jeśli nie tysięcy) na Facebooku. Raz odciśnięty w sieci ślad, pozostanie w nim na zawsze – każdy pozostaje wobec tego faktu tak samo bezbronny i tym bardziej powinien zdawać sobie z tego sprawę.

Sondaż stanowi jedną z części kampanii MTV „A Thin Line” (Cienka linia), której celem jest powstrzymanie rozprzestrzeniania się „wirtualnego znęcania się” (z ang. digital abuse). Badanie przeprowadzono wśród 1,355 młodych osób w wieku 14-24 lata.

Czytaj też: Facebook narusza prywatność swoich użytkowników

as

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*