Leonard Cohen okradziony i zastraszany przez byłą menedżerkę. Grozi jej 5 lat

Ława przysięgłych w Los Angeles w czwartek uznała winną byłą menedżer legendarnego artysty Leonarda Cohena. Kelley Lynch za zastraszanie i nękanie wokalisty może spędzić w więzieniu nawet 5 lat.

fot.oficjalna strona artysty/ Leonard Cohen

Cohen zwolnił menedżerkę w 2004 roku po trwającej 17 lat współpracy, która miała także epizod krótkiego romansu. Kobieta zaczęła od tego czasu wysyłać do artysty listy elektroniczne (w liczbie 20-30 dziennie), a także nagrywać wiadomości głosowe z pogróżkami.

Leonard Cohen zeznał w sądzie, że od tego czasu żył w poczuciu zagrożenia.

„Zacząłem uważnie obserwować moje otoczenie. Za każdym razem, gdy widzę zwalniający samochód, zaczynam się bać” – powiedział ławnikom w minionym tygodniu pieśniarz.

Była dyrektor biznesowa, zdaniem artysty, wystawiała także jego dobre imię na próbę, fałszywie oskarżając go o uzależnienie od narkotyków i informując o tym osoby trzecie. Zarzucała mu także przestępstwa podatkowe. Wielokrotnie na długich, bo nawet 10-minutowych nagraniach mówiła mu, że „należałoby zająć się nim i zastrzelić”.

Kelley Lynch wielokrotnie złamała także wcześniejszą decyzję sądu o zakazie kontaktowania się z Cohenem. Kobiecie grozi nawet do 5 lat więzienia.

77-letni kanadyjski muzyk w osobnym procesie w 2005 roku zarzucił swojej byłej kochance i menedżerce, że ukradła z jego konta ponad 5 mln dol. w czasie, gdy ten zawiesił karierę i skoncentrował się na rozwoju duchowym i filozofii zen.

Po wyroku nakazującym Lynch zwrócenie ponad 9 mln dol. ta rozpoczęła wysyłanie listów elektornicznych i zostawianie długich wiadomości głosowych z oszczerstwami pod adresem muzyka.

55-letnia Kelley Lynch nie przyznaje się do winy: ani do nękania, ani kradzieży. Wyrok w sprawie spodziewany jest w nadchodzącym tygodniu.

mb

 

 

Napisz komentarz


4 + siedem =