Kryzys uczelni państwowych

Kryzys ekonomiczny w Stanach Zjednoczonych dał się we znaki już wielu instytucjom. Kolejną ofiarą  są publiczne uniwersytety. Finansowo cierpią nie tylko uczelnie – coraz trudniej jest także studentom.

fot. wiki commons/ Uczelnie przerzucają koszta na studentów.

Zmagające się ze skutkami recesji poszczególne stany są zmuszone przeznaczać coraz mniej środków na utrzymanie uniwersytetów. Budżet uczelni takich jak Ohio State , Penn State czy University of Michigan jest finansowany zaledwie w 7 procentach ze środków stanowych. Ta liczba bywa niekiedy jeszcze mniejsza – w ubiegłym roku budżet University of Michigan został zasilony z kasy stanowej w 4,5 procentach.

Ze względu na ograniczone dofinansowanie, amerykańskie szkoły wyższe ograniczają prowadzone badania, podnoszą czesne i przyjmują więcej studentów spoza stanu, bowiem ci wedle przepisów płacą wyższe stawki za naukę. Powoduje to dużo większą konkurencję podczas procesu rekrutacji. To jednak nie jedyne przykre konsekwencje. Mniejsze środki w budżecie szkoły zmusza administrację do znacznej redukcji pensji pracowników i tworzenia większych grup zajęciowych.

W 2011 roku dotacje na oświatę wyższą spadły do najniższego od 25 lat poziomu. Teraz stany wydają średnio 6,30 dolara na jednego studenta podczas gdy w 1986 roku było to 8 dolarów. Uniwersytet w New Hampshire w roku akademickim 2011/2012 otrzymywał wsparcie o połowię mniejsze niż w latach poprzednich. 20 lat temu ze środków publicznych finansowane było 32 proc.  budżetu uczelni podczas gdy teraz jest to zaledwie 7 procent.

Wspomniane zmiany są sporym wyzwaniem dla studentów.  Niektórzy z nich wprost zarzucają władzom stanowym, że nie obchodzi ich wykształcenie następnych pokoleń. W ostatniej dekadzie czesne w uczelniach publicznych wzrosło o ponad 70 procent. Nawet z dodatkową pomocą finansową ze strony szkół studenci zdobywają wykształcenie ze sporym długiem na koncie szacowanym średnio na ok. 28,7 tys. dolarów.

Szkoły szukają pieniędzy niemal wszędzie. Najnowsze rozwiązanie to otwarcie się na studentów zagranicznych skłonnych płacić za naukę więcej niż ci rodzimi. Na University of Missouri zaobserwowano 45-procentowy wzrost przychodu dzięki opłatom wnoszonym przez studentów.

Pracownicy sektora oświaty publicznej komentują obecną sytuację krótko: „To po prostu znak naszych czasów.”

MG

Categories: Wydarzenia

Comments

  1. Niezalezny
    Niezalezny 20 lipca, 2012, 20:19

    Uczelnie panstwowe (rzadowe) utrzymywane sa z naszych podatkow, tak jak kazda inna biurokracja. Rzad musi komus ZABRAC (czytaj: ukrasc) zeby drugiemu DAC. To jest istne zlodziejstwo. Jakby to robil czlowiek prywatny to by juz dawno siedzial w wiezieniu. Rzad natomiast nie wsadzi sam siebie to wiezienia, tylko bedzie jeszcze wiecej kradl zeby ta biurokracje i samego siebie utrzymac. Dlatego jest w kryzysie bo podatnicy nie maja juz pieniedzy, ktore mozna „ukrasc”.
    http://www.ronpaul2012.com
    http://www.ronpaul.pl

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*