Krwawy biznes amerykańskich ubojni

W Stanach Zjednoczonych przetwórstwo mięsne stanowi najbardziej opłacalną gałąź amerykańskiego rolnictwa. Obliczono, że na sprzedaży mięsa w USA przedsiębiorcy zarabiają ok. 155 miliardów dol. rocznie, a zatrudnienie w tym sektorze znajduje ponad 6 mln ludzi. Takich liczb nie można lekceważyć. Zwłaszcza jeśli  w dużej mierze odpowiedzialni są za nie nielegalni imigranci.

fot. wiki commons/ Codzienna praca w jednej z ubojni

Praca w tuczarniach i ubojniach gigantów branży mięsnej, takich jak Tyson Foods, Cargill Meat Solutions czy chicagowskiej Armour and Company, do lekkich nie należy.  Pracownicy ubojni spędzają w fabrykach po kilkanaście godzin dziennie. Na oddzielenie mięsa od kości u jednej krowy dostają najwyżej 2 minuty. Najwolniejsi są zwalniani.

Zagłębie amerykańskich ubojni znajduje się w Kansas. To tam w każdej z fabryk gigantów branży mięsnej zabija się średnio od 5 do 6 tys. zwierząt dziennie. Takie statystyki wymagają od przetwórców dobrej i dużej siły roboczej.

Czytaj: Branży rolniczej grozi katastrofa. Zabraknie rąk do pracy

Chętnych Amerykanów do pracy w ubojniach jest mało – nikt nie chce nabawić się reumatyzmu w wieku 42 lat, stracić paznokci czy palcy u rąk, ani całej nocy ostrzyć noży. Odstrasza także raport pozarządowej organizacji Human Rights Watch, która zaklasyfikowała etat w ubojni jako „najbardziej niebezpieczną pracę w amerykańskich fabrykach”.

fot. wiki commons/ Tak to się odbywa w Chinach

Stąd też ogromny napływ nielegalnych imigrantów, którzy jak zwykle decydują się podjąć najcięższą pracę. Na przedmieściach Garden City w Kansas znajdują się całe osiedla zbudowane z przyczep, w których mieszkają nielegalni pracujący dla Tyson Foods. Wielu z nich przybyło do Kansas z Meksyku. Najpierw szli na piechotę, potem przewoził ich przemytnik.

Czytaj: Strategia, której nie ma. Co z meksykańską granicą?

Nielegalni pracownicy spędzają na taśmie w fabryce średnio 12 godzin dziennie, 6 dni w tygodniu. Francisco i Raymundo, którzy pracują w jednej z fabryk w hrabstwie Jefferson, w stanie Colorado zapewniają, że gdyby zgodził się na to właściciel fabryki, to pracowaliby nawet codziennie.

Paradoksalnie nawet mali przetwórcy na farmach mlecznych wolą zatrudniać Latynosów. Anne, właścicielka przedsiębiorstwa w hrabstwie Jefferson tłumaczy, że „Latynosi są solidniejsi, stawiają się codziennie rano do pracy i zadowalają się mniejszą pensją”.

Problem stanowią jednak skandaliczne warunki pracy. Twarde zasady gospodarki dają przewagę zadowalającym się niższym wynagrodzeniem imigrantom, jednak nie ratują ich zdrowia i nierzadko prowadzą wręcz do niewolniczej pracy.

AS

Tekst powstał w oparciu o artykuł Tomasza Zalewskiego „Grzęzawisko na prerii”, Polityka nr 41

 

Categories: Wydarzenia

Comments

  1. Katarzyna
    Katarzyna 10 października, 2011, 11:31

    No tak, najgorsza robota to nielegalni!,ciekawe dlaczego teraz nikomu nieprzyszkadza,ze NIELEGALNI pracuja,boja sie ich zwolnic,Bo amerykanie by w zyciu niepracowali w takich warunkach!!

    Reply this comment
  2. Decybel
    Decybel 11 października, 2011, 18:22

    pewnie juz sie przenosza ,ameryka to wielka gabka ktora wchlonie wszystkich. Alabama bedzie jeszcze plakac za nimi i niedlugo zmieniac to glupie prawo.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*