Bill Daley: Mam nadzieję, że polska społeczność doceni moje kwalifikacje

Bill Daley: Mam nadzieję, że polska społeczność doceni moje kwalifikacje

 

Alicja Otap: Od czego rozpocznie Pan sprawowanie obowiązków burmistrza? Co Pan zrobi w pierwszej kolejności zaraz po objęciu urzędu burmistrza?

Bill Daley: – Przede wszystkim będę musiał otoczyć się odpowiednimi ludźmi, którzy pomogą mi zarządzać miastem. Będzie to grupa odzwierciedlająca miasto, grupa, której członkowie mają olbrzymią wiedzę i doświadczenie w reprezentowanych przez siebie dziedzinach. Będę musiał zadbać o to, by na czele wszystkich miejskich wydziałów i agencji stanęły odpowiednie osoby. Jeśli chodzi o najważniejsze problemy, wymagające natychmiastowego działania, to przestępczość w mieście jest problemem numerem jeden. Następne w kolejności są podatki od nieruchomości, czyli ich zamrożenie – zgodnie z moją kampanijną obietnicą – na co najmniej rok. Ale zmniejszenie przemocy w mieście jest najważniejsze i wymaga lepszego działania niż to, co zrobiono dotychczas.

Co konkretnie, co zamierza Pan zrobić, aby powstrzymać przestępczość w Chicago?

– Sporządziłem szczegółowy plan, koncentrujący się wokół trzech najważniejszych punktów wymagających natychmiastowego działania. Jeden z nich to broń palna. Musimy zaostrzyć przepisy dotyczące posiadania broni i użycia jej w celach przestępczych. W Illinois w dalszym ciągu jest tylko wykroczeniem (ang. misdemeanor) gdy przyłapiemy kogoś na posiadaniu broni bez zezwolenia na nią, co automatycznie niesie przesłanie, że nie jest to poważne przestępstwo. Będę starał się, by parlament stanowy w Springfield zmienił owe niekorzystne przepisy. Uważam też, że chicagowska policja wymaga lepszego wsparcia i wyszkolenia, i że musimy jeszcze lepiej wykorzystać nowoczesne technologie. Konieczna jest też poprawa w zakresie współpracy policji ze społeczeństwem oraz prewencja przestępczości. Utworzę stanowisko zastępcy burmistrza ds. przestępczości, który m.in. wprowadzi programy prewencyjne wzorowane na tego rodzaju skutecznych inicjatywach w innych miastach, m.in. w Nowym Jorku i Los Angeles.

Chicago, podobnie jak inne samorządy lokalne, nie poradzi sobie z problemami finansowymi dopóki nie zreformuje systemu emerytalnego pracowników administracji miasta.Jest Pan jedynym kandydatem na burmistrza, który chce wprowadzenia poprawek do konstytucji Illinois w celu likwidacji potężnych rosnących niedoborów w funduszach emerytalnych pracowników miejskich…

–To jedyne uczciwe, skuteczne i długoterminowe rozwiązanie, a nie kolejny ,,plasterek”. Prawda jest taka: każdy burmistrz, każda rada miasta, każdy gubernator, każdy legislator przez  ostatnich 25 lat unikał tej kwestii. Bez zmian w konstytucji stanu nie będzie prawdziwej reformy systemu emerytalnego. Jestem jedynym kandydatem, który szczerze i otwarcie o tym mówi.

Planuje Pan też reformę edukacji?

– Zaproponowałem połączenie chicagowskich szkół publicznych z dwuletnimi kolegiami miejskimi. Byłby to system nauczania 14-letniego, a nie jak dotąd 12-letniego. Dziecko rozpoczęłoby naukę w przedszkolu (ang. kindergarten), a po 14 latach opuściłoby system z associate degree i mogłoby dalej studiować albo podjąć pracę, lub jedno i drugie. Dałoby to więcej opcji życiowych młodzieży. Większość z niej po szkole średniej szuka pracy i drogi do lepszego życia.

Czy będzie Pan współpracować z prezydentem Donaldem Trumpem na rzecz przyznania Chicago funduszy federalnych?

– Będę pracował  na rzecz Chicago z każdym, kto  chce nam pomóc i po to, abyśmy otrzymali to, co się nam należy. Płacimy mnóstwo pieniędzy, które idą do Waszyngtonu i nie otrzymujemy z powrotem należącej się nam sprawiedliwej części. Rząd federalny i prezydent Trump dysponują ogromnymi środkami materialnymi, dlatego będę pracował z tą administracją,  żeby uzyskać dla Chicago jak najwięcej owych środków. Będę o nie energicznie zabiegał w poszczególnych agencjach i departamentach, ale równocześnie nie zrezygnuję z naszych wartości i przekonań i z tego, w co wierzymy jako miasto.

Chicago jest przyjazne imigrantom. Jest miastem sanktuarium, które chroni swoich nieudokumentowanych mieszkańców. Czy jako burmistrz utrzyma Pan ten status?

– Tak oczywiście. Historia Chicago pokazuje, że  każdy kto tutaj mieszka, albo skądś przyjechał, albo ma rodzinę, która przyjechała z jakiegoś innego kraju. To nasza historia. Jesteśmy miastem sanktuarium od początku lat 80. i myślę, że dzięki temu jesteśmy lepsi. Nigdy nie zmieniłbym tego stanu rzeczy. W Chicago praktycznie każdy rejon świata jest w jakiś sposób reprezentowany. Również polska społeczność jest tutaj obecna od bardzo długiego czasu i jej wkład w rozwój miasta i jego historię jest ogromny.

Powiedział Pan na początku naszej rozmowy, że pańska administracja  będzie odzwierciedlać różnorodność etniczną Chicago. Czy to znaczy, że reprezentant każdej chicagowskiej społeczności, również polskiej, znajdzie się w kręgu Pana bliskich współpracowników?

– Jak już wcześniej powiedziałem, polska społeczność odegrała bardzo ważną rolę w historii Chicago i nadal spełnia ważna rolę w rozwoju miasta, choć we władzach lokalnych nie ma, tak jak kiedyś, wielu swoich przedstawicieli. Mam nadzieję, że to się zmieni, gdy zostanę burmistrzem. Zadbam o to, aby miała swoją reprezentację w mojej administracji. Mam nadzieję, że polonijna społeczność doceni moje kwalifikacje na urząd burmistrza. Będę zaszczycony  i wdzięczny, jeśli odda na mnie swoje głosy.

Dziękuję za rozmowę

a.otap@zwiazkowy.com

fot.Grzegorz Dziedzic

Categories: wybory 2019, Wywiad, Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*