Word Wars

Szklany ekran zalała wojna. Wojna o widza. Wojna na widza. Wojna z widzem. Wojna to słowo, które w tytule programów pojawia się najczęściej, coś jak dziewczyny bez pierwszej miesiączki na koncertach Justina Biebera.

Na stacji A&E rekordy popularności bije program Storage Wars. Konwencja opiera się na wzajemnym przekrzykiwaniu grupy osób, która walczy  o magazyny pełne niewiadomych. Od kilku tygodni program dostępny jest również w języku dla teksańczyków. Ta sama stacja jest autorem programu Parking Wars, który trzyma się na antenie już od kilku lat. Tam z kolei dzielni mundurowi prowadzą wojnę nakładając mandaty, lub odholowując samochody.

Z kolei inna stacja telewizyjna, dla której planetą są zwierzęta wyświetla Whale Wars. Niestrudzeni obrońcy waleni, walą na łeb, na szyję, żeby ochronić te wymierające ssaki. Jakby tego było mało, to ktoś wymyślił Cupcake Wars, który gości na kanale pełnym jedzenia. Fabuła programu opiera się na tym, że upieczone babeczki oceniane są przez babeczkę.

Wojna zbiera swe żniwo również na wielkim ekranie. Do kin weszło niedawno najnowsze dzieło Stevena Spielberga, w którym prowadzi on wojnę z koniem. O matko, co to się porobiło, wszędzie wojna, uchowaj boże…

Wszystkiemu winien jest George Lucas, który trochę lat temu zrobił film – nie zgadniecie jaki. Podpowiem tylko, że jeden z bohaterów ma wieczną astmę. Potem były kolejne części sagi i wielomilionowe sumy leciały na konto Pana Grzegorza Łukasza. No ale nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie robił z tego wielkiej awantury. Ja nie robiłem z tego wielkiej awantury.

Dzisiaj nic nie może już być bez wojny. Wojna na górze, wojna na dole, wojna myśli i wojna o cukierka. Wojna weszła nam do domów. Ale nie jest to już próba sił. To chwyt marketingowy, który ma sugerować, że będzie się działo. O tak, dzieje się i to dużo. Szczególnie w programie Cupcake Wars. Na końcu każdego epizodu wszystkie babeczki rozbierają swoje babeczki i walczą wzajemnie obrzucając się kremem. Polecam mężczyznom lubiącym samotne noce przed komputerem z chusteczką w dłoni.

Ekranowe wojny weszły w świat absurdu. Próbując zatrzymać widza przed telewizorem, producenci schodzą do poziomu niższego niż Eurowizja. Jedynie Storage Wars jest dla mnie klasą samą w sobie. Pozostałe wojny to tylko partyzantka. Sugeruje więc, żeby ludzie odpowiedzialni za ramówkę, przełączyli kanał i zobaczyli, że wojna tak naprawdę nie jest już w modzie. Wiedzą o tym przecież wszyscy ci, którzy wrócili z Iraku.

Rafał Muskała

Rafał Muskała, absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od kilku lat w USA. Młodym, zawodowym okiem patrzy na Amerykę, która stała się jego domem. Swoje spostrzeżenia emigracyjne i związane z nimi emocje, bez Photoshopa, przelewa na klawiaturę. Tu wszystkie chwyty są dozwolone, bo na tym polega wolnoamerykanka.

 

 

Categories: Wolnoamerykanka

Comments

  1. Andrzej
    Andrzej 4 stycznia, 2012, 01:44

    Znam kilka osob ktore takze interpretuja George jako Grzegorz ale to jest Jerzy.

    Reply this comment
  2. NATIVE
    NATIVE 4 stycznia, 2012, 09:26

    krotkie pytanie do wypranej mozgownicy – rafala:
    po co tu przyjechales ?
    rodzice nie mieli gdzie indziej znajomosci ?
    w polsce nie miales na co narzekac ?
    Jak zablokowac twoje wypociny, aby ich nie spotkac ?

    Reply this comment
    • Mariano_Italiano
      Mariano_Italiano 4 stycznia, 2012, 21:45

      native, znasz kogos o pieknym nicku „rysio”? jakbys go kiedys spotkal to go pozdrow i powiedz zeby sie nie bal- niech wpada tu czasami

      Reply this comment
  3. chris
    chris 4 stycznia, 2012, 12:23

    Do Native.Zrob sobie masaz hemoroidow.Ten zabieg uwolni cie od zlych emocji.Polecam bo jestem masazysta-dobrym

    Reply this comment
  4. sergiush
    sergiush 4 stycznia, 2012, 14:37

    Dlaczego pomstujesz na tekst Rafała? Napisz co jest nie prawdziwe, co cie razi a nie czego nie lubisz, bo nie to jest wazne u popieranych adeptów dziennikarstwa z kraju.
    Tak teraz pisza. Czytałeś „Wojne polsko-ruska pod flagą…” ? Albo blogi roznych samotnych wieczorem przy compach? Nie? To poczytaj.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*