Wielka Symfonia Niecodziennej Pomocy

Miniony tydzień w Ameryce upłynął pod znakiem pomocy bliźniemu. Cały naród ruszył do sklepów i z własnej kieszeni wydał kilka dolarów na pomoc charytatywną dla osoby X. Nikt nie musiał nikogo prosić, nikt smutny na skrzyżowaniu nie chodził z napisem na kartonie. Każdy kto chciał i każdy kto mógł z własnej woli sięgnął do portfela po symbolicznego dolara.

Wielka dobroczynność Ameryki była na tyle duża, że los postanowił pomóc nie tylko jednej osobie, ale trzem. Szczęśliwa trójka, która na razie wciąż pozostaje anonimowa będzie miała wystarczająco dużo pieniędzy aby kupić kilkunasto-sypialniowy dach nad głową, ale również kupić jedzenie przez trzy następne pokolenia. O wielka Ameryko, dziękujemy Ci za Twoje złote serce.

Wielka narodowa zbiórka pieniędzy zwana w skrócie Mega Millions, to najlepszy dowód na to, że istnieją jeszcze dobrzy ludzie, którzy pomagają bliźnim. Jesteśmy na tyle uczynni, że staramy się pomóc również targanemu długami państwu. Taki skromny podarunek od poddanego narodu: 25 proc. zawrotnej kwoty półtora miliarda dolarów, jaką naród wydał na losy Mega Millions. Przynajmniej w taki sposób – nie licząc płaconych podatków – możemy  odwdzięczyć się za trud, jaki państwo wkłada w  troskę o nasze dobro i bezpieczeństwo, w tym m.in. za „pieszczoty” otrzymywane na lotniskach od agentów TSA. Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że nie jest to kwota, która zaspokoi potrzeby wszystkich urzędników jednak ich uśmiech jest dla nas czymś bezcennym.

Chciałbym więc w imieniu wszystkich, serdecznie podziękować. W zeszłym tygodniu udowodniliśmy, że wielkim sercem można zdziałać naprawdę wiele i kosztem jednego dolara możemy sprawić, że ktoś, gdzieś dostanie od losu drugą szansę. Pamiętajmy, że pieniądz jest wartością materialną, a uśmiech urzędników czy zwykłych obywateli to coś, czego nie można kupić za żadne pieniądze. Chciałbym, żeby takie akcje były organizowane częściej. Chciałbym, żeby „Wielka Symfonia Niecodziennej Pomocy”, była w każdym stanie. Niech wszyscy mają okazję pokazać dobre serce. A kto wie, być może następnym razem to właśnie Ty dostaniesz od losu drugą szansę.

Rafał Muskała

 

Rafał Muskała, absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od kilku lat w USA. Młodym, zawodowym okiem patrzy na Amerykę, która stała się jego domem. Swoje spostrzeżenia emigracyjne i związane z nimi emocje, bez Photoshopa, przelewa na klawiaturę. Tu wszystkie chwyty są dozwolone, bo na tym polega wolnoamerykanka.

Categories: Wolnoamerykanka

Comments

  1. kicia
    kicia 4 kwietnia, 2012, 08:42

    Rafal-ku, ale o co ci chodzi? Czy to podtekst do WOSP?No i wg mnie niezbyt udal ci sie ten artykul, sorry. 🙁

    Reply this comment
    • Bruno_Rumuno
      Bruno_Rumuno 6 kwietnia, 2012, 07:08

      Bardzo dobry art. dot. hazardu i tz. ‚amerykanskiego snu’ o potedze, wielkosci dolara i nie tylko oraz glupoty i naiwnosci ludzkiej wciagnietej w wir ‚wielkiej wygranej’pedzacej w owczym pedzie po ‚los szczescia’.
      A kici moze marianek artykul wytlumaczy gdy sie spotkaja na obiedzie za dolara spelniajac swoje marzenie kicia przyniesie kilka mordek a marianek bluzgi schowa pod serce i beda ucztowac uczta milosci do bliznich, niebedzie tam burakow i baranow, cwokow i innych dan tylko czysta ambrozja 🙂

      Reply this comment
  2. yur
    yur 6 kwietnia, 2012, 00:29

    Rafał, dziękuj za siebie nie po pijaku.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*