O śmieciach, których nikt nie wyrzucił

Ameryka to wszystkie kolory świata. Od kilkuset lat zbierały się tu i mieszały wszystkie narodowości, które dziś tworzą jedno społeczeństwo. Mamy żółtych, brązowych i czarnych. Są też biali i czerwoni – Polacy? Nie, nie tym razem. Mowa o „białych śmieciach” i „czerwonych karkach”. 

fot. zazzle.com

Ameryka to także ogromne składowisko śmieci. Każdy mieszkaniec codziennie dorzuca swoją działkę odpadków, która rocznie daje sumę 250 mln ton. Śmieci te jednak w większości są gdzieś zakopywane bądź zrecyklingowane (tak, to polskie słowo). Innymi słowy, nie widać ich. Wyrzucamy i zapominamy. Jest jednak jeden rodzaj śmieci, które za cholerę nie można zutylizować. Nie da się ich wyrzucić, ani zrecyklingować. Są to śmieci rodzaju białego. „White trash”.

„White trash” to osoby, którym generalnie rzecz ujmując w życiu się nie powiodło. Ale nie dlatego, że coś im nie wyszło. Oni po prostu wybrali taką drogę. Są przegranymi na własne życzenie. Nie zawracają sobie głowy zdobywaniem wykształcenia czy przyzwoitej pracy. Chętnie korzystają za to z wszelkich dostępnych zapomóg i dofinansowań.

Spotkać ich można w barach, gdzie topią swoją gorycz w tanich piwach. Z czasem jednak nawet bary staja się nudne, więc „śmiecie” szukają nowych atrakcji wychodząc na ulice. „White trash” pojawił się więc w miejscach, które do tej pory były dla niego obce. Można ich spotkać w restauracjach bądź centrach handlowych. Widać ich w bankach i kinach. Próba wtopienia się w społeczeństwo zazwyczaj kończy się fiaskiem. Wciąż im bliżej do śmietnika niż do eleganckiej sklepowej wystawy.

„White trash” często mylony jest z innym przedstawicielem amerykańskiego gatunku, który spotkac można w południowych i środkowych stanach. Wielu uważa bowiem, że naturalnym wysypiskiem śmieci dla tych odpadków, jest farmerskie podwórko. To jednak błąd. Na bezkresnych stepach rządzi plemię Amerykanów ze szczepu „czerwonego karku”. „Czerwone karki” czy w języku tubylców „Rednecks” to nie „white trash”. „Rednecks” dorobili się strzelby, pick-upa i dziesiątki dzieci. Stać ich na to, żeby zaciągnąć swoją przyczepę na wyścigi NASCAR. Stać ich na wędkarską łódkę. Rednecks nie są przegranymi. Oni nie starają się wtopić w otoczenie. Rednecks to osobna grupa społeczna, dumna z tego kim jest.

Mamy więc w Stanach całą paletę kolorów. Każdy żyje obok siebie, mieszając się ze sobą. Pamiętaj jednak, że biały i czerwony to dwa różne kolory. Czerwony jest nam potrzebny, ponieważ dzięki niemu firmy produkujące przyczepy, strzelby i piwo wciąż są na rynku. Można go również mieszać. Biały w odcieniu śmietnikowym to z kolei coś co do niczego nie pasuje. Możesz próbować go mieszać z innymi, ale ostatecznie stwierdzisz, że niczego dobrego z tego nie będzie. Być może doczekam się więc kiedyś wysypiska śmieci, na które wywiozą wszystkie te odpadki. Niech tam zgniją i będą kompostem dla nowej żyznej gleby, na której urośnie coś wartościowego.

Rafał Muskała

Rafał Muskała, absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od kilku lat w USA. Młodym, zawodowym okiem patrzy na Amerykę, która stała się jego domem. Swoje spostrzeżenia emigracyjne i związane z nimi emocje, bez Photoshopa, przelewa na klawiaturę. Tu wszystkie chwyty są dozwolone, bo na tym polega wolnoamerykanka

 

 

 

 

 

Categories: Wolnoamerykanka

Comments

  1. Rysiu
    Rysiu 15 maja, 2012, 13:07

    Zgadzam sie.

    Reply this comment
  2. xoxo
    xoxo 15 maja, 2012, 20:57

    fajnie piszesz

    Reply this comment
  3. mo
    mo 16 maja, 2012, 13:09

    jeszcze zapomniales o hillbillies

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*