Połykanie. Wielka miłość Ameryki

Branża opieki zdrowotnej w USA w ostatnich latach rozwija się w zawrotnym tempie. Kierunki medyczne na uczelniach są oblegane niczym granica między USA a Meksykiem. Wszyscy chcą być pielęgniarzami, pielęgniarkami, pomocą medyczną lub czymkolwiek co kojarzy się ze służbą zdrowia – wszak wszyscy chorujemy więc ktoś musi nas leczyć. Niektórym jednak nie prędko do szpitala, który każe sobie słono płacić za swoje usługi. Wolą się leczyć samemu lub dmuchać na zimne i zapobiegać wszelkiemu złu, przenoszonemu drogą kropelkową.

fot. Amerykanie uwielbiają zażywać wszelkiego rodzaju wiatimy, suplementy i ekstrakty...

Zapobieganie chorobom na własną rękę wiążę się z wizytą sklepie zwanym dalej wielobranżowym. Dział z lekami w takim wielobranżowym to prawdziwa biblioteka. Wielkością nierzadko przypomina dział z alkoholem. Podobieństw jak się okazuje jest znacznie więcej. Podobnie jak przy półkach z procentami tak i przy medykamentach ludzie przyjmują tą samą postawę – myślą. Analizują. Zastanawiają się, co by tu dzisiaj wybrać. Co będzie działać najlepiej.

Wybór jest naprawdę spory. Czego dusza zapragnie. Witamin jest przecież prawie tyle co liter w alfabecie. Do tego minerały, suplementy, odżywki, ekstrakty – w różnych smakach, kolorach, sposobie aplikacji itp. itd. etc. Cel jednak wszystkich preparatów jest na ogół spójny – pomagać lub zapobiegać.

Ameryka kocha więc pigułki, a pigułki kochają Amerykę. Według statystyk, Amerykanie są największym światowym konsumentem leków przeciwbólowych. Ponadto 60% wszytskich leków psychotropowych połyka się właśnie w USA. Przyczyną tego fenomenu jest ludzka wyobraźnia. Nie ujmując nikomu wiem i potwierdzam, że za tymi liczbami kryje się wiele ludzkich tragedii, ale wiem również, jak wiele z nich jest czymś, czego nie ma. A na to czego nie ma, wymyślono już cały zestaw tabletek.

Jak więc przerwać tą wielką miłość do medykamentów, które mogą symbolizować problem społeczny? Można pójść z duchem czasu i zastosować metodę obecną już w paru krajach oraz w paru stanach USA. Otóż jak powszechnie wiadomo wszędzie na świecie panuje obecnie moda na bycie eko. Eko znaczy Toyota Prius w garażu, n aktórego dachu zamontowane są panele słoneczne. Eko znaczy recykling. Eko znaczy ratujmy naszą drogocenną planetę, bądźmy bardziej zieloni. Może i w medycynie też przydałoby się trochę zieleni.

Rafał Muskała

Rafał Muskała, absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od kilku lat w USA. Młodym, zawodowym okiem patrzy na Amerykę, która stała się jego domem. Swoje spostrzeżenia emigracyjne i związane z nimi emocje, bez Photoshopa, przelewa na klawiaturę. Tu wszystkie chwyty są dozwolone, bo na tym polega wolnoamerykanka.

 

 

 


Categories: Wolnoamerykanka

Comments

  1. hmm
    hmm 6 marca, 2012, 20:30

    ” …na to czego nie ma, wymyslono…” Dziwne te sformulowanie, niemalze jak „Boso” Cejrowskiego….Akwedukty sa tak dawno, a w wielu miejscach nie wymyslono, ze ich tam nie ma …

    Reply this comment
  2. Mariano_Italiano
    Mariano_Italiano 6 marca, 2012, 21:33

    100%. zwykle przeziebienie i na polce mamy aspiryne na noc, na dzien , cuda na kiju , gdyby amerykanie poznali stare babcine spoosby to te firmy farmaceutyczne z torbami by poszly. juz nie mowie ze dostaliby zawalu na widok osoby stawiajacej tzw „banki”

    Reply this comment
  3. Katarzyna
    Katarzyna 6 marca, 2012, 21:43

    Dziwne porownanie,tabletek do alkoholu,

    Reply this comment
  4. klim z chicago
    klim z chicago 6 marca, 2012, 22:10

    a ja jak slucham w radio 1080 po 8:35 jak Bratko wychwala rozne leki, to dochodze do wniosku, ze tylko to lykac i nic nie jesc, a bedziesz mogl zyc na wieki

    Reply this comment
  5. maxi
    maxi 7 marca, 2012, 14:38

    to ja chyba jestem niereformowalna 🙂 bo nadal wole swieze banany i jablka

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*