Noc wilków

Dożyliśmy czasów, w których musieliśmy się nauczyć oszczędzać. Wszyscy, którzy myślą inaczej, zostali już dokładnie zweryfikowani przez system i w najgorszym wypadku wydaleni. Oszczędzanie jest również głęboko zapisane w amerykańskiej kulturze. Umiejętności to przekazywana z pokolenia na pokolenia, pasuje jak ulał do obecnej rzeczywistości.

Oszczędzanie nie koniecznie jednak w tym kraju wiąże się ze słowem oszczędności. Kilka kart kredytowych w portfelu, które są powszechnym widokiem, jest jednocześnie oznaką, że skarbonka w takim domu byłaby jedynie ozdobą.

Oszczędzanie kojarzy mi się raczej z czymś zupełnie innym. To książeczki z kuponami, które dostajesz do skrzynki, a które są czytane skrupulatnie przez miliony ludzi. To umiejętność zjedzenia tylko połowy posiłku w restauracji, dokładnej połowy, która została na talerzu, rozdzielona jak morze czerwone przez Mojżesza. Resztę w ramach oszczędności bierze się z dumą do domu. Przez cały rok wszyscy są jak wiewiórki przed zimą, magazynują każdy zebrany orzeszek .

Raz w roku przychodzi jednak ten piątek, Czarny Piątek. Pogoń za wyprzedażą jest tego dnia jak polowanie na wielką zdobycz, w porównaniu z padliną, którą są całoroczne kupony. W tę noc nie ma recesji i biadolenia nad nią. Ludzie zamieniają się w drapieżniki. Tysiące zwierząt w długich kolejkach czeka pod sklepowymi drzwiami. Kiedy wreszcie wybija godzina zero, wielkie stada rzucają się na polowanie. Samce wielkimi paszczami starają się przestraszyć wszystkich dookoła, samice natomiast wbijają swe pazury w każdego, kto stanie na ich drodze. Kiedy najszybszy ze stada wreszcie dopadnie swą zdobycz, odciąga ją na bok, żeby inni jej nie dostrzegli. Wycofuje się powoli z pola walki, patrząc jak inni wciąż biegną do zwierzyny…

Jesteśmy zwierzętami. Wszyscy, bez wyjątku, bez podziału na narodowości. Darwin upierał się, że pochodzimy od małpy, mnie się jednak wydaje, że bliżej nam do wilka/piranii/mrówki (bo niejeden telewizor waży więcej niż my sami). Ubieramy się jednak codziennie dla niepozoru, żeby zakryć futro. Malujemy usta, żeby nasze zęby nie wyglądały tak groźnie. Instynktu drapieżnika jednak nie zabijesz. Chowany przez cały rok, w środku niewinnej wiewiórki, w tę jedną noc wychodzi, przemieniając nas w zachłannego, pazernego, chciwego i dzikiego wilka, który o północy w trakcie wycia do księżyca, rzuca się całą watahą na polowanie, pryskając wszystkich dookoła gazem pieprzowym.

Rafa Muskała

 

Rafał Muskała, absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od kilku lat w USA. Młodym, zawodowym okiem patrzy na Amerykę, która stała się jego domem. Swoje spostrzeżenia emigracyjne i związane z nimi emocje, bez Photoshopa, przelewa na klawiaturę. Tu wszystkie chwyty są dozwolone, bo na tym polega wolnoamerykanka.

 

 

 

 

 

 

Categories: Wolnoamerykanka

Comments

  1. betty
    betty 29 listopada, 2011, 19:03

    Dobrze ze jednak mamy wybor czy chcesz byc tym wilkiem czy nie
    Swoje wcielenie wilczycy mam juz za soba kiedy trzeba bylo w ten sposob walczyc w Polsce o przetrwanie. Wole teraz obyc sie bez nowego telewizora

    Reply this comment
  2. ah
    ah 29 listopada, 2011, 19:22

    Dla wielu jest to wyprawa jak na mecz…cos innego niz codzienna rutyna…Wystarczaj jeden czarny charakter w spokojnej klasie i wagarowiczow pod dostatkiem… 🙂 Dziwne czemu teraz wagary nie sa problemem tak sie zapytam, ?

    Reply this comment
  3. gumis
    gumis 30 listopada, 2011, 19:35

    na swieta bedzie jeszcze taniej .

    Reply this comment
  4. ah
    ah 30 listopada, 2011, 22:23

    najtaniej to w sylwestra i zaraz po 🙂 Dobrze kupic trzy dni przed i potem z paragonem pojsc w przeciagu 10dni do sklepu, podac do sprawdzenia, czy cos obnizke mialo i jesli tak to te roznice wrzuci sklep na Twoja karte…:)a jesli obnizki nie bylo, a cosik za drogie to miesiac masz by to zwrocic…

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*