Freeasy

Ameryka od zawsze kojarzyła się z wolnością oraz prostotą. Wolność buchała z większości amerykańskich filmów, a prostoty uczyłem się na przykładzie Amerykańskiej Konstytucji. Jestem free, a wszystko jest easy. Dzisiaj jednak mogę powiedzieć, że jestem easy, a wszystko dookoła mnie stało się free.

Free to słowo, które zdobyło sobie popularność nie tylko wśród tych, co szukają wolności. Free stało się bowiem słowem-reklamą, które przyciąga jak magnes.

Początkowo free było sposobem na zareklamowanie spożywczego produktu, który jest wolny od wszystkiego, co wchodzi w jego skład (np. tłuszczu, białka itp. itd). Z czasem jednak free zaczęło znaczyć coś więcej. Stało się standardem w biznesie, bez którego ciężko zarobić pieniądze. Dorobiliśmy się więc free WiFi, free apps, free updates, free sample. Słowem, jesteśmy rozpieszczani na każdym kroku. Gdzie się nie ruszysz, znajdziesz coś, co jest free. Aż się miło na sercu robi. „Buy one, get one free”– dlaczego nie.

Free stało się więc miłym prezentem w krwiożerczym rynku konkurencji. Jakby tego było mało, to free stało się też gwarancją bezpieczeństwa. Zatroskane matki wybierając zabawki dla swoich małych pociech, dużą uwagę zwracają na to, co było użyte do ich produkcji. Plastik jest obecnie bardzo nie w modzie. Plastic free jest więc jak najbardziej na czasie.

Easy z kolei to słowo, które przez lata budowało Amerykę. Drogi, miasta, samochody, to wszystko miało być zbudowane prosto, bo tylko w taki sposób będzie funkcjonować. Prostota przetrwała do dziś. Kupując przedmioty różnorakiego użytku ważne jest, żeby były one proste w obsłudze. Prościej oznacza mniej problemów i mniej spędzonego nad instrukcją obsługi czasu. Zaoszczędzony czas = zaoszczędzone pieniądze. A Ameryka kocha oszczędzać.

W dzisiejszym świecie easy ma jednak jeszcze jedno znaczenie – styl życia. Płeć ma tu wiele do powiedzenia. Mężczyzna, który jest easy to ktoś, kto nie robi nikomu problemów, chodzi sobie po świecie i ma wszystko w d***e. Kobieta, która jest easy to również ktoś, kto nie robi nikomu problemów, również chodzi po świecie i również czasami ma coś w d***e. W przypdaku pań easy ma także nie co negatywne znaczenie, ale nie o nim tu mowa.

Easy stało się więc sposobem wyrażania siebie. I dobrze. Życzę każdemu, żeby był jak najbardziej easy, a wszystko dookoła niego było jak najbardziej free. Jednocześnie przykro mi bardzo, że nie jesteśmy już free i nic dookoła nas nie jest już easy. 

Rafał Muskała

Rafał Muskała, absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od kilku lat w USA. Młodym, zawodowym okiem patrzy na Amerykę, która stała się jego domem. Swoje spostrzeżenia emigracyjne i związane z nimi emocje, bez Photoshopa, przelewa na klawiaturę. Tu wszystkie chwyty są dozwolone, bo na tym polega wolnoamerykanka

Categories: Wolnoamerykanka

Comments

  1. Katarzyna
    Katarzyna 24 kwietnia, 2012, 17:02

    Właściwie to ńiewiem o co chodzi-nic nowego,każdy to wie,wiec poco pisać o rzeczach które są oczywiste?

    Reply this comment
  2. kicia
    kicia 24 kwietnia, 2012, 17:22

    z tym kochaniem oszczedzania przez Ameryke, to chyba przesadziles… 🙂

    Reply this comment
  3. Katarzyna
    Katarzyna 24 kwietnia, 2012, 18:13

    Kicia zgadzamnsie z tobą,Amerykanie i oszczędzanie -dobre !!

    Reply this comment
  4. betty
    betty 24 kwietnia, 2012, 21:14

    Hej .Nigdy nie wycinalyscie kuponow z gazet?
    Ja znam nawet bogatych Amerykanow ktorzy w ten sposob oszczedzaja.

    Reply this comment
  5. ojciec dyrektor
    ojciec dyrektor 24 kwietnia, 2012, 22:30

    Moze i bogaci Amerykanie wycinają kupony z gazet,ale w ich bogatych domach światło świeci sie 24h na dobe…

    Reply this comment
  6. betty
    betty 24 kwietnia, 2012, 22:46

    Ale wiekszosc z nich uzywa tylko energooszczednych zarowek 🙂

    Reply this comment
  7. Mariano_Italiano
    Mariano_Italiano 24 kwietnia, 2012, 23:07

    swieci sie bo oni w tym czasie te kupony wycinaja….

    Reply this comment
    • yur
      yur 25 kwietnia, 2012, 02:44

      Stany Zjednoczone, sa najbardziej kosmopolitycznym panstwem na swiecie, narodem obcokrajowcow. Nie tylko wycinają kupony przecież to kwestia kilku min. Żyją jak chcą. Jak mozna powiedziec cos o ludziach gdy sie ich nie zna wszystkich. To zalezy w jakim kregu ludzi sie obracamy, nie mozna ocenic wszystkich na podstawie jednego przypadku. Wszystko to zalezy z kim mamy kontakt.(Proszę nie brać pod uwagę tych internetowych).
      Ludzie! Luzik. Precz ze stereotypami!!

      Reply this comment
      • ewa
        ewa 25 kwietnia, 2012, 11:39

        Yur – piszesz bardzo rzecowe komantarze i bardzo mdre masz spostrzezenia . nie tylko na tym poscie ale na innych tak samo, twoje wypowiedz czyta sie bardzo przyjemnie i nie ma w nich jadu jak w przypadku Mariano,

        Reply this comment
        • Mariano_Italiano
          Mariano_Italiano 25 kwietnia, 2012, 11:59

          jest i Janinka vel anonymous vel adam 🙂
          nie tylko tobie podobaja sie komentarze jureczka , ja jestem jego fanem od dawna, troche tylko geriatria traca ale to mi przywoluje wspomnienie mojego dziadka

          Reply this comment
          • Bruno_Rumuno
            Bruno_Rumuno 25 kwietnia, 2012, 15:54

            sam jestes dziadkiem zostaw tamtego w spokoju i wytnij cos

  8. klamotsky
    klamotsky 25 kwietnia, 2012, 08:18

    zgadzam sie z kicia .

    Reply this comment
  9. Dragon
    Dragon 25 kwietnia, 2012, 10:18

    Nic nie jest takie easy and free jak mowia. kto tu mieszka ten sie przekonal, A oszczedzanie to dobra rada tylko takie moze z poczatku troche wstydliwe a sam sie przekonalem, kiedy po przyjezdie poszlismy z rodzina do wloskiej restauracji i zostalo duzo jedzenia i kiedy kelner puta sie czy zapakowac do domu to nam, bylo wstyd powiedziec ze tak, a okazalo sie ze wszyscy biora, Bo to taki honor
    Odnoscnie wycinania kuponow, faktycznie duzo ludzi wycina i ten bogatszy jescze wiecej i o kazdego centa bedzie sie upominal

    Reply this comment
    • klim z chicago
      klim z chicago 25 kwietnia, 2012, 16:19

      z tego co wiem, kiedys byla afera, ze to co klienci w restauracji zostawia nie idzie do kosza tylko z powrotem do garow i potem na stol nastepnemu klientowi, dlatego nie chodze do restauracji.

      Reply this comment
  10. NeoQubit
    NeoQubit 25 kwietnia, 2012, 13:29

    Zamówiłeś, zapłaciłeś, nie zjadłeś, to sobie zabierz „odpadki” do domu, bo dlaczego ktoś miałby ponosić koszt odbioru Twoich pozostawionych odpadków?

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*