Czcij ojca, matkę i… IRS

Istnieją na świecie rzeczy, których głębsza analiza może się skończyć bardzo tragicznie. Egipskich sarkofagów nie należy otwierać, a ci którzy się o to pokusili, patrzą na nas teraz z bardzo daleka. W USA również mamy coś, czemu nie należy się bliżej przyglądać, a jedynie oddawać cześć i należną ofiarę – nieomylny IRS.

IRS to organizacja, która zawsze wzbudzała postrach wśród Amerykanów. Strach jest na tyle duży, że wszystkie operacje wykonujemy z nimi na odległość – listownie bądź emailowo. O tych, którzy spotkali się z przedstawicielami tej agencji krążą jedynie legendy. Jedną z nich jest historia pewnego czarnoskórego aktora, który kilka lat temu naraził się ludziom z IRS, ponieważ nie chciał złożyć corocznej ofiary z pieniędzy. Był zbyt zajęty ratowaniem świata przed wampirami. Pewnego dnia ślad po nim zaginął. Staliśmy się więc z czasem bezbronni wobec wampirów, które poczuły świeżą krew i opanowały amerykański przemysł filmowy. Dziś już nikt nie jest w stanie stawić im czoła, a my zostaliśmy skazani na katusze oglądając Twilight. Gdzie jesteś wybawco ?!

Jak widać więc, nie warto igrać z IRS. Nie warto się też zagłębiać w logikę i strukturę tej agencji. Obowiązkiem każdego jest jednak znajomość zakresu jej działalności. Naczelnym produktem IRS jest bowiem podatek. Dla tych, którzy mają wątpliwości co do prawdziwego znaczenia tego słowa, spieszę tłumaczyć, że podatek to fundusz inwestycyjny na rzecz państwa, który ma pozwolić na jego rozwój (lub pisząc językiem XXI wieku – na wyjście z długu).

Znakomita kampania reklamowa doprowadziła do tego, że podatek to produkt, który opanował całe Stany Zjednoczone. Dziś można go spotkać praktycznie wszędzie – w sklepie, na ulicy, w domu czy w pracy. Jedynym miejscem, który wciąż broni się (a przynajmniej próbuje) przed działalnością marketingową IRS jest kościół. Uważa on, że podatek nie bardzo pasuje do jego wizerunku.

Podatek stał się więc nieodłącznym towarzyszem naszego dnia codziennego. Jak wszędzie, tak i w tym przypadku zdarzają się też osoby, które chcą na podatku zarobić. Wysyłają one co roku do IRS zażalenie, w którym tłumaczą, że zapłaciły więcej podatku niż powinni. Wiele z tych wniosków zostaje pozytywnie rozpatrzonych i takim osobom zostaje wysłane zadośćuczynienie w postaci pieniężnego zwrotu.

Nie wszystkim dane jest jednak napisanie takiego zażalenia. Zdecydowana większość osób z przykulonym ogonem płaci należny haracz i modli się o to, żeby była to kwota wystarczająca. Dziś jest na to ostatni dzień. Idź więc Drogi Czytelniku i wyspowiadaj się przed IRS ze wszystkich swoich wydatków. Zostaniesz rozgrzeszony na następny rok i dane Ci będzie spokojne życie. A jeżeli w tym czasie umrzesz, to nie martw się, od tego też w przyszłym roku będziesz musiał zapłacić podatek.

Rafał Muskała

 

Rafał Muskała, absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od kilku lat w USA. Młodym, zawodowym okiem patrzy na Amerykę, która stała się jego domem. Swoje spostrzeżenia emigracyjne i związane z nimi emocje, bez Photoshopa, przelewa na klawiaturę. Tu wszystkie chwyty są dozwolone, bo na tym polega wolnoamerykanka

Categories: Wolnoamerykanka
Tags: IRS, podatki

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*