Zawód: naczelnik

Zawód: naczelnik

W najnowszym sondażu Kantar dla ”Gazety Wyborczej” chęć udziału w wyborach parlamentarnych w Polsce zadeklarowało 75 proc. ankietowanych. Wysoka frekwencja generalnie sprzyja partii Jarosława Kaczyńskiego. Doskonale udowodniły to niedawne eurowybory. Prognostyk ten oznacza zatem korzystny jesienny wiatr dla miłościwie nam panujących. To samo badanie wskazało dużą przewagę partii władzy nad opozycją. Prawo i Sprawiedliwość poparło aż 43 proc. respondentów, drugie miejsce zajęła Koalicja Europejska, na którą chęć oddania głosu zadeklarowało zaledwie 30 proc. badanych. Kaczyński może już zatem mrozić szampana. W obecnej sytuacji jego porażka jest scenariuszem absolutnie nierealnym, w który tutaj nad Wisłą nie wierzy żaden rozsądny polityk, komentator czy dziennikarz. Relatywnie dobry wynik, jak na dotychczasową tragiczną sytuację tych ugrupowań, uzyskała także lewicowa koalicja SLD, Wiosny i Razem, która otrzymałaby 11 proc. głosów. Tym samym lewica, po kilku latach sejmowej absencji, stałaby się trzecią siłą polskiego parlamentu.
Rzutem na taśmę na wprowadzenie swoich przedstawicieli do Sejmu załapałaby się również Konfederacja, czyli fuzja prorosyjskich wolnościowców gospodarczych z narodowcami. Środowiska te przez wiele lat uchodziły w Polsce jedynie za folklor polityczny – teraz stają przed wielką szansą na pierwszy samodzielny sukces parlamentarny. Na ten z kolei nie mogą liczyć Władysław Kosiniak-Kamysz i Paweł Kukiz. W badaniu Kantar PSL-Koalicja Polska, czyli połączenie ludowców z ruchem Kukiz’15, otrzymała zaledwie 4 proc. głosów. I to jest najgorsza wiadomość płynąca z tego sondażu. Nie pałam specjalną sympatią do PSL, jednak uważam wiele postulatów Kukiza za kwestie niezwykle istotne dla sprawiedliwej i dobrze funkcjonującej demokracji. Chciałbym zatem, żeby te idee miały jakąkolwiek reprezentację pośród poselskich ław. Ktoś wszak musi podejść do mównicy i wykrzyczeć systemowi i zwolennikom partiokracji, jak niewiele mają oni wspólnego z wolnością obywatelską i realną władzą narodu. W istocie tworzona przez nich demokracja to fikcja. Jedyny polityk wskazywany przez społeczeństwo w powszechnych i wolnych wyborach – prezydent RP – nie ma w naszym kraju zbyt wiele do powiedzenia. Jego funkcja jest niemal wyłącznie honorowa i reprezentatywna, a władza dosyć mocno iluzoryczna.
Realną władzę w Polsce ma natomiast premier rządu. Problem jednak jest taki, że nie jest on wybierany przez naród, a jedynie wskazywany przez sejmową większość i desygnowany przez prezydenta. To ostatnie jest oczywiście czystą formalnością. Stop! Wróć! Jego władza coraz częściej również nie do końca suwerenna. Kto zatem realnie rządzi w kraju nad Wisłą? Jeden wyjątkowy poseł – raz może nim być Kaczyński, innym razem Schetyna. Chodzi o prezesa partii rządzącej – to on rozkłada bowiem karty i wpisuje na listy wyborcze, a więc de facto decyduje o tym kto ma szansę dostać poselski mandat, a kto nie. To on – boss partyjny – wybiera kandydata na premiera i to on będzie mógł później wywierać na niego naciski i w dowolnej chwili odwołać ze stanowiska. Wszak jako partyjny wódz kontroluje sejmową większość, a tym samym odpowiada za wotum zaufania dla rządu. Zawód: naczelnik państwa. Tu właśnie spoczywa realna władza w polskim systemie politycznym. Rządzi zatem on – zwykły szeregowy poseł. No właśnie nie taki zwykły, bo oto nasza obecna i jakże ułomna Konstytucja na taki stan rzeczy po prostu pozwala. Z szefa partii, który w teorii jest zwykłym posłem, tworzy naczelnika państwa, który może dosłownie sterować całym krajem, nie biorąc za to żadnej politycznej odpowiedzialności. Nie da się go np. postawić przed Trybunałem Stanu. Przecież oficjalnie jest tylko szeregowym posłem. Gwoli ścisłości odnosi się to do każdego szefa partii, a nie tylko Jarosława Kaczyńskiego. Konstytucja do zmiany! Opozycja przez całą kadencję PiS-u budowała, skądinąd słuszną narrację, że to lider partii powinien być premierem. Inaczej mamy tutaj do czynienia z fikcją władzy i premierem, którego łatwo oskarżyć o bycie polityczną marionetką. Jakież było zatem moje zdziwienie, kiedy Grzegorz Schetyna – szef PO – sam ogłosił, że kandydatką jego partii na urząd premiera będzie Małgorzata Kidawa-Błońska. Jak sam twierdzi, by zwiększyć szanse na zwycięstwo PO i odsunięcie PiS-u od władzy. Ja jednak tej narracji absolutnie kupować nie zamierzam – nie jestem naiwniakiem. Grzegorz Schetyna po prostu sam już nie wierzy w zwycięstwo, zdaje sobie sprawę z nieuchronnie zbliżającej się sromotnej porażki i po prostu nie chce być jej twarzą.

Tomasz Winiarski

Amerykanista, dziennikarz relacjonujący wydarzenia z USA, korespondent mediów krajowych i polonijnych. Publicysta i felietonista. Miłośnik i propagator amerykańskiego stylu życia. Jego artykuły, wywiady i komentarze publikowane są w ogólnopolskiej prasie drukowanej oraz internetowej m.in. w Tygodniku Katolickim „Niedziela”, „Gazecie Polskiej”, „Dzienniku Gazecie Prawnej”, miesięczniku „Gazeta Bankowa”.

Na zdjęciu: Jarosław Kaczyński

fot.Adam Warzawa/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Categories: Winiarski

Comments

  1. Yankes
    Yankes 23 września, 2019, 12:49

    ” Grzegorz Schetyna po prostu sam już nie wierzy w zwycięstwo, zdaje sobie sprawę z nieuchronnie zbliżającej się sromotnej porażki i po prostu nie chce być jej twarzą” – ….nie do konca sie z Panem zgadzam – Grzes jako jedynka w Warszawie mogl przegrac konfrontacje z Kaczynskim i wtedy bylaby wtopa partyjna i osobista czyli wizerunkowo–katastrofa–….Kidawa- Blonska, dostanie poparcie czerwonych i oczywiscie KO,bedzie miala bardzo dobry wynik( nie bedzie kandydatem na premiera bo wybory wygra PIS)…i zostanie kandydatem na prezydenta (Biedron dostanie – kopa i cos tam na oslode)….. tak to Grzes sprytnie wymyslil….Bez wzgledu na wszystkie teorie , wazna jest frekfencja i determinacja do 13 pazdziernika , a po tym dniu ( mam nadzieje zwycieskim dala Prawicy) jeszcze wieksza detrminacja w osiagnieciu wielu zalozen gospodarczych i ekonomicznych….ja zyczylbym sobie repolonizacji mediow ….na poczatek….Pozdrawiam

    Reply this comment
  2. sailor
    sailor 24 września, 2019, 15:56

    Niestety red. Winarski ma rację. Widać, że Schetyna (PO) nie garnie się do walki z Kaczyńskim. Wystawienie na ostatnią chwilę Kidawy Błońskiej, bez przygotowania, bez programu (a były 4 lata na przygotowanie!) świadczy, że Schetyna nie zamierza nawet grać w wyborach…oddaje to walkowerem. Nikogo nie promował, brak nowych twarzy przez 4 lata i jak określił ich profesor Migalski „opasłe warchlaki przy korycie” (który teraz nota bene kandyduje z PO-sic!) to świadczy, że Schetyna nie chce rządzić. Tak bardzo nienawidzi Tuska, że woli rządy PiS i Kaczyńskiego. A PiS goni…afera za aferą, skandal za skandalem, niczym się nie różni od PO-PSL, za wyjątkiem rozdawnictwa.

    Reply this comment
  3. sailor
    sailor 24 września, 2019, 16:00

    Dodam tylko, że lewica w Polsce się skończyła, a SLD kawiorowa lewica to popłuczyny po PZPR. Bezideowa maź. Teraz kumają się ze wszystkimi, nawet z dewiantami.

    Reply this comment
  4. AMKB
    AMKB 2 października, 2019, 19:28

    Kuriozalnym jest nie dostrzeganie przez autora, że ewentualne zwycięstwo mafii o nazwie PiS utopi Polskę na wiele, wiele lat w „narodowych” barwach. Polska jest częścią Europy i miała szansę odegrać znaczącą rolę a staje się teraz post komunistycznym skansenem i świadomość, że czas udowodni, że mam rację, niestety nie da mi satysfakcji.
    Zgadzam się. Schetyna z jakiegoś powodu nie chce wygrać. Może dlatego, że nie chce ruszać tego bagna do którego wpędził nas ten karłowaty przestępca o nazwisku Kaczyński.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*