Naklejkowa wojna

Naklejkowa wojna

W Polsce zapanowała prawdziwa naklejkowa szajba. Wszystko za sprawą kontrowersyjnej akcji prorządowego tygodnika „Gazeta Polska”, który zdecydował się na dodanie do swojego periodyku niecodziennego darmowego gadżetu. Chodzi o naklejki „Strefa wolna od LGBT” z przekreśloną tęczową flagą. Taka, nazwijmy to eufemistycznie, oryginalna strategia promocyjna, rozzłościła lewicę i sprzyjające jej media, a ponieważ każda akcja rodzi reakcję i w tym przypadku na odpowiedź drugiej strony nie trzeba było długo czekać. Liberalny „Newsweek” nie chcąc pozostawać dłużny znienawidzonej konkurencji wypuścił swój numer z naklejkami „Strefa wolna od nienawiści”. Tak oto Polska zostanie ideologicznie obklejona. Ciekaw jestem, czy w tym obklejaniu będzie obowiązywał jakiś parytet, czy każdy sobie wedle uznania? O ile do tej pory polityka tryskała głównie z ekranów naszych komputerów, smartfonów i telewizorów, teraz przeniesie się również na przystanki, szyby autobusów, ławki – wszędzie tam, gdzie da się rozkleić naklejki. Do boju żołnierze ideologii! Do boju o waszą i tylko waszą prawdę – tę jedynie słuszną! Do boju, bo przecież do pracy to nikomu się nie będzie chciało, prawda? Nie wiem jak Państwo, ale ja odczuwam już ideologiczne przesilenie tematem LGBT. Oczywiście za ten stan rzeczy winię obie strony barykady. Oba obozy uczyniły bowiem z homoseksualnej tęczy swoje wyborcze paliwo.
Politycy lubią takie tematy, bo łatwiej przy ich pomocy antagonizować elektorat, rozpalać ludzkie serca i w ten sposób zbijać konkretny kapitał polityczny. Takie tematy, im bardziej kontrowersyjne, tym lepiej, są łatwe, bo nie wymagają pochylenia się na problemem. Chcąc debatować o reformie podatków trzeba trochę poczytać – pochylić się nad tematem, mieć jakąkolwiek wiedzę. Do wzięcia udziału w ideologicznej wojnie o LGBT wystarczy umieć chodzić i krzyczeć. Przeraża to, że prawdziwie istotne tematy – gospodarka, wolność jednostki, rozwój armii, polityka zagraniczna czy reforma szkolnictwa i służby zdrowia, nie grają pierwszych skrzypiec na łamach poważnych gazet i tygodników opinii. Ni widu ich w telewizjach, ni słychu o nich na radiowych antenach w takich ilościach w jakich serwuje się nam oklepany do bólu temat LGBT.
Gdyby politykom serio zależało np. na prawach osób homoseksualnych, to centrowo-liberalny rząd PO-PSL już dawno zalegalizowałby związki partnerskie. Prawda, dzisiaj środowisko Platformy ustami Grzegorza Schetyny obiecuje taki krok, tylko jaką oni mają wiarygodność? Rządzili prawie dekadę i nic w tej kwestii nie zrobili! Gdybym dzisiaj miał doradzać Prawu i Sprawiedliwości, zasugerowałbym szybką legalizację związków partnerskich. Taki krok wytrąciłby argumenty lewicowo-liberalnej opozycji i zaskoczył nieprzychylne partii Kaczyńskiego środowisko tęczowe, uciszając jego protesty, które teraz tak ochoczo próbuje spożytkować politycznie nadwiślańska lewicowa opozycja. Podobnie jak Donald Trump jest politykiem prawicowym i konserwatywnym, a zadeklarował wsparcie dla osób LGBT, tak również PiS znalazłby sposób, żeby pogodzić bycie partią prawicową i pro-chrześcijańską z tolerancją i szacunkiem dla środowiska homoseksualnego. Tego wymaga neokonserwatyzm i nowoczesna prawicowość.
Choć naklejkowa wojna mnie irytuje, śmieszy i wydaje się dla mnie groteskowa, wolę jednak konflikt na naklejki, niż realną przemoc na ulicach. Choćby taką, do której doszło w Białymstoku podczas pierwszej w tym mieście Parady Równości.
Można krytykować postulaty środowiska LGBT, sam z wieloma się nie zgadzam, można organizować kontrmanifestacje, lecz nie wolno pozbawiać tych ludzi prawa do człowieczeństwa, do godności. Nie wolno dopuszczać się jakichkolwiek aktów przemocy, siania nienawiści czy wykluczenia. Nie można zabraniać osobom homoseksualnym manifestowania swoich poglądów i wychodzenia na ulice. Oczywiście pod warunkiem, że będą to robili w zgodzie z obowiązującym prawem i przyjętymi normami kulturowymi. Niestety z tym wielokrotnie bywały problemy, bo tęczowe towarzystwo zamiast grzecznie maszerować, niejednokrotnie latało po naszych polskich miastach roznegliżowane, w odrażających, sprośnych przebraniach, z różą między pośladkami, albo półnago w skórzanym stroju udając psa na łańcuchu. Na taką deprawację i sianie zgorszenia musimy odpowiadać stanowczo – liberum veto!
Naklejkowa ofensywa „Gazety Polskiej” wydaje się być mocno kontrowersyjna i prowokacyjna, obliczona na atak, a nie obronę. Te odczucia słabną jednak, gdy zdamy sobie sprawę, że to bardziej reakcja defensywna niż akcja ofensywna. Naklejki katolicko-konserwatywnego tygodnika zostały przez środowiska postępowców okrzyknięte „faszystowskimi”, „wykluczającymi” itd. Słowem, totalna krytyka i odsądzanie tej redakcji od czci i wiary. Jednak cała ta kampania, choć jej nie popieram, była wywołana przez wcześniejsze działania części społeczności LGBT oraz antypisowskiej i antykościelnej opozycji. Profanowanie wizerunku Matki Bożej, naklejanie go na śmietniki i toalety, kpiny z procesji Bożego Ciała i Najświętszego Sakramentu, a także naklejki w stylu „Strefa wolna od PiS” (z przekreślonym logiem partii) lub plakietki w gabinetach pod tytułem: „Pisowców nie obsługujemy”, to wszystko wydarzyło się wcześniej. I co? I wówczas nie wywoływało tak silnej krytyki ze strony lewicowej opozycji i przychylnych wobec niej mediów i komentatorów. Brakowało wśród nich osób, które rzucą się do obrony konserwatystów, Katolików, czy zwolenników PiS. A przecież właśnie tych ludzi chciano wówczas wykluczyć i piętnować. Jednych wolno, drugich już nie? Skąd te podwójne standardy?
A może by tak wprowadzić strefę wolną od stref wolnych? Co Wy na to? E tam, co ja gadam, wszak to by nudy były okropne! Zero kontrowersji, zero skandalu. O co byśmy wtedy rzucali się sobie do gardeł?

Tomasz Winiarski

Amerykanista, dziennikarz relacjonujący wydarzenia z USA, korespondent mediów krajowych i polonijnych. Publicysta i felietonista. Miłośnik i propagator amerykańskiego stylu życia. Jego artykuły, wywiady i komentarze publikowane są w ogólnopolskiej prasie drukowanej oraz internetowej m.in. w Tygodniku Katolickim „Niedziela”, „Gazecie Polskiej”, „Dzienniku Gazecie Prawnej”, miesięczniku „Gazeta Bankowa”.

 

fot.Twitter

Categories: Winiarski

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*