Czy Gruzja chce obecności amerykańskich żołnierzy? / Does Georgia Seek U.S. Military Presence?

Czy Gruzja chce obecności amerykańskich żołnierzy? / Does Georgia Seek U.S. Military Presence?

W położonej na Kaukazie Gruzji rozgorzała debata nt. potencjalnej obecności amerykańskich żołnierzy na terytorium kraju. Całą dyskusję sprowokował przy tym wywiad, jakiego Voice of America udzieliła gruzińska prezydent Salome Zurabiszwili. Głowa państwa stwierdziła w nim bowiem, że ewentualne utworzenie bazy wojskowej USA w Gruzji nie byłoby wskazanym, gdyż zostałoby to wrogo odebrane przez Rosjan. Wypowiedź ta wzbudziła u wielu oburzenie, zaś partia rządząca jednoznacznie odcięła się od rzeczonego stanowiska prezydent kraju. Jak więc rozumieć tę sytuację i jaki jest tak naprawdę geopolityczny kurs Tbilisi?

W przedsionku NATO

Na wstępie należy podkreślić, że rządzące Gruzją od 2013 roku Gruzińskie Marzenie zachowało uprzednie priorytety polityki zagranicznej, sformułowane za prezydentury Micheila Saakaszwilego, utrzymując prozachodnią orientację kraju. Jest to istotne, ponieważ w momencie dojścia do władzy ugrupowania Bidziny Iwaniszwilego (założyciel Gruzińskiego Marzenia, najbogatszy człowiek w kraju, w przeszłości budujący swe imperium biznesowe w Rosji) zastanawiano się, czy nie dojdzie do większej rewizji kursu Gruzji na arenie międzynarodowej. Finalnie nowa ekipa istotnie doprowadziła do poprawy w relacjach z Moskwą (przede wszystkim w wymiarze gospodarczym), co jednak – powtórzmy – nie wpłynęło na euroatlantyckie aspiracje Tbilisi oraz perspektywy dalszej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i Sojuszem Północnoatlantyckim.
Podstawowym punktem odniesienia w kwestii gruzińskiej polityki zagranicznej niezmiennie pozostaje więc rok 2008 i mające wówczas miejsce nieprzyznanie Gruzji Membership Action Plan przez państwa NATO (kwiecień) oraz tzw. wojna pięciodniowa pomiędzy Rosją a Gruzją (sierpień). Począwszy od tego czasu, pomimo wciąż wprowadzanych nowych mechanizmów współpracy, de facto doszło do zamrożenia kwestii gruzińskiej akcesji do Sojuszu ze względu na chęć uniknięcia poważniejszej konfrontacji z Federacją Rosyjską. W efekcie, choć minęło 11 lat od deklaracji, że Gruzja zostanie członkiem NATO, to nadal brak jest jasnych perspektyw dla członkostwa tego kraju w Pakcie Północnoatlantyckim. Nawet pomimo tego, że Gruzini robią dosłownie wszystko, co tylko mogą, by akcesja w szeregu Sojuszu rzeczywiście stała się kiedyś faktem. Przykładem niech będzie chociażby, że to właśnie Gruzja zapewnia czwarty (sic!) największy kontyngent spośród wszystkich państw biorących udział w misji Resolute Support w Afganistanie.

Amerykański interes

Współpraca amerykańsko-gruzińska odbywa się dziś w ramach poszczególnych programów NATO, ale także na poziomie bilateralnym. Gruzja tradycyjnie jest bowiem znaczącym odbiorcą pomocy rozwojowej i militarnej ze strony USA: przykładowo w roku budżetowym 2019 Kongres wydzielił w tym zakresie około 125 milionów USD. Warto też zaznaczyć, że od 2 lat, decyzją administracji Donalda Trumpa, Gruzja uzyskała również dostęp do amerykańskich dostaw broni śmiercionośnej (wyrzutnie Javelin), czego nie czyniono za prezydentury Baracka Obamy. Działania te można tłumaczyć chęcią zapewnienia stabilności w Gruzji i za jej pośrednictwem – w całym regionie. Wydaje się jednak, że z kolei w kwestii ewentualnych baz wojskowych, w grę wchodziłyby jeszcze szerzej rozumiane interesy.
Choć brak w tym zakresie oficjalnych deklaracji, Stany Zjednoczone mogłyby być dziś dodatkowo zainteresowane stałą obecnością militarną w Gruzji ze względu na szereg tendencji. Do tego typu czynników należy zaliczyć przede wszystkim postępującą militaryzację Morza Czarnego przez Rosję, ale także komplikującą się współpracę Zachodu z Turcją oraz sytuację w pobliskim Iranie. Co przy tym zaś kluczowe – w obecnych uwarunkowaniach geopolitycznych to właśnie Gruzja spośród wszystkich państw Kaukazu wydawałaby się najbardziej logicznym wyborem dla ewentualnej lokalizacji nowej bazy wojskowej USA. Armenia pozostaje bowiem wielowymiarowo uzależniona od Federacji Rosyjskiej, zaś sąsiedni Azerbejdżan, również muszący liczyć się z Rosją ze względu na konflikt o Górski Karabach, nie mógłby np. udostępnić Stanom Zjednoczonym żadnego ze swoich portów, ze względu na zobowiązania przyjęte w podpisanej w zeszłym roku Konwencji o statusie prawnomiędzynarodowym Morza Kaspijskiego.

Czy Tbilisi zgodziłoby się na amerykańską bazę?

Niezależnie od wszystkiego, osobną kwestią jest to, czy dyskusja o ewentualnej amerykańskiej bazie w Gruzji ma w ogóle rację bytu. Faktem jest bowiem, że żadna ze stron oficjalnie nie informuje, by taki scenariusz dziś faktycznie był dyskutowany: przyczynkiem do całej debaty stała się wyłącznie wypowiedź Salome Zurabiszwili w czasie rzeczonego wywiadu.
Choć słowa gruzińskiej prezydent zostały uznane przez część Gruzinów jako oburzające (padły nawet hasła potrzeby impeachmentu Zurabiszwili), to istotnie – ewentualna dyslokacja amerykańskich żołnierzy na Kaukazie Południowym musiałaby spotkać się z reakcją strony rosyjskiej, postrzegającej region jako strefę swoich własnych wpływów. Można więc sobie zakładać, że w odpowiedzi Rosjanie z jednej strony mogliby na przykład dodatkowo wzmocnić swoją obecność wojskową w Abchazji i/lub Osetii Południowej, z drugiej zaś: podejmować również inne działania wymierzone w gruzińskie interesy (np. gospodarcze). Biorąc z kolei pod uwagę dotychczasową politykę obecnych władz w Tbilisi, niekoniecznie musiałyby one być skłonne do dodatkowej konfrontacji z Moskwą. Tego jednak z pewnością nikt z ramienia gruzińskiego rządu publicznie nie przyzna – zwłaszcza w perspektywie szeregu innych problemów na krajowej scenie politycznej.

Mateusz Kubiak

absolwent Studiów Wschodnich i Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Pracuje jako analityk sektora energetycznego, zajmuje się również zawodowo regionem Kaukazu i Azji Centralnej.

The Warsaw Institute Foundation to pierwszy polski geopolityczny think tank w Stanach Zjednoczonych. Strategicznym celem tej organizacji jest wzmocnienie polskich interesów w USA przy jednoczesnym wspieraniu unikalnego sojuszu między dwoma narodami. Jej działalność koncentruje się na takich zagadnieniach jak geopolityka, porządek międzynarodowy, polityka historyczna, energetyka i bezpieczeństwo militarne. The Warsaw Institute Foundation została założona w 2018 roku i jest niezależną organizacją non-profit, inspirowaną bliźniaczą organizacją działającą w Polsce – Warsaw Institute.

The Warsaw Institute Foundation is Poland’s first geopolitical think tank in the United States. The strategic goal of this organisation is to bolster Polish interests in the U.S. while supporting the unique alliance between the two nations. Its activity focuses on such issues as geopolitics, international order, historical policy, energy, and military security. Established in 2018, The Warsaw Institute Foundation is an independent, non-profit organization inspired the twin Poland-based Warsaw Institute.

Does Georgia Seek U.S. Military Presence?

Located in the Caucasus, Georgia has witnessed a debate over a likely U.S. military presence on its soil. The discussion ensued in the aftermath of a recent interview that Georgian President Salome Zourabishvili gave for Voice of America, stating that setting a possible U.S. military base in the country would not be advisable as such a move could be perceived as hostile by Russia. Her comment has arisen indignation while Georgia’s governing party openly dissented from the president’s words. How to understand the situation and what Tbilisi’s real geopolitical course is?

In NATO’s waiting room

It should first be noted that the Georgian Dream party, which has governed Georgia since 2013, has retained prior foreign policy priorities formulated back when Mikheil Saakashvili was president while sustaining the country’s pro-Western orientation. Importantly, shortly after the party launched by Bidzina Ivanishvili, Georgia’s richest man who had back in time built his business empire in Russia, many wondered whether Georgia would to a greater extent review its international course. The new team in power eventually cemented economic ties with Russia, which, however, did not exert any influence on Tbilisi’s Euro-Atlantic ambitions or its prospects for further cooperation with the United States or the North Atlantic Alliance.

As for Georgian foreign policy, its fundamental point of reference can be traced back to the landmark events of 2008 when NATO allies refused to grant Georgia the Membership Action Plan status in April, followed by the June five-day war with Russia. Since that time and despite developing a comprehensive set of mechanisms for mutual cooperation, Georgia’s NATO accession was actually frozen as the Alliance sought to avoid an outright confrontation with the Russian Federation. Although 11 years have passed since NATO’s official declaration that Georgia will become its member, there are still no bright prospects for Tbilisi’s membership, with Georgia’s utmost attempts made to make their accession a fact. Stationed on Afghan soil, the Georgian contingent is the fourth largest group (!) of all countries taking part in the NATO-led Resolute Support Mission.

U.S. interest

The present-day partnership between Washington and Tbilisi takes place both within the framework of particular NATO program and at the bilateral level. Georgia has traditionally emerged as a significant beneficiary of U.S. developmental and military aid, with an amount of $125 million allocated by the U.S. Congress for the 2019 budget year. Two years ago, under a decision by the Trump administration, Georgia received U.S.-made lethal weapons, including Javelin missile systems, which was not the case during Obama’s term in office. Tbilisi’s attempts might be explained by its urge to ensure stability both in the country and across the region. And yet, it seems that potential military bases will also entail some broader interests.

Though no official declaration has yet been made, the United States would become interested in installing its military barracks on Georgian soil due to several tendencies, among which are Russia’s ongoing militarization in the Black Sea region along with complicated cooperation between the West and Turkey regarding the situation in Iran. Most importantly, given the current geopolitical setting, Georgia has naturally emerged as the most logical location to establish U.S. military barracks of all the countries of the Caucasus. As for the remaining states of the region, Armenia still rely on Russia in multiple dimensions while neighboring Azerbaijan, which needs to take into account Moscow’s policy due to the Nagorno-Karabakh conflict, would not be able to provide the United States with access to any of its naval ports under the provisions of last year’s Convention on the legal status of the Caspian Sea.

Will Tbilisi give the green light for the U.S. barracks?

Regardless of all the issues as mentioned above, a separate issue is whether there is a point in considering a potential U.S. military base in Georgia. In fact, none of the parties has so far confirmed that a discussion over such a scenario has actually taken place while a recent debate was encouraged in the aftermath of what Georgian President said in an interview.

Though a group of Georgian citizens referred to her words as outrageous, while some even called for impeachment proceedings against Zourabishvili, dislocating U.S. troops in the Southern Caucasus would indeed meet with a reaction from Russia as the latter sees the region as its own sphere of influence. In consequence, Moscow could, on the one hand, seek to further boost its military presence in Abkhazia and/or South Ossetia while, on the other, undertaking other activities targeted against Georgian interests, including economic ones. Due to their current policy, the authorities in Tbilisi would be by no means prone to expose themselves to an additional confrontation with Moscow. None of the members of the Georgian government will, however, admit it publicly, especially that the country is currently grappling with a number of domestic policy problems.

Mateusz Kubiak

 

 

Na zdjęciu: Salome Zurabiszwili fot.Radek Pietruszka/EPA-EFE/Shutterstock

Categories: warsaw institute

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*