Ekspert: IS ma strategię wobec Europy, a Europa nie wie, jak je zwalczać (ZOBACZ WIDEO)

Screen Shot 2015-05-08 at 9.49.07 AM

Państwo Islamskie (IS) ma długoterminową strategię terrorystyczną wobec Europy, tymczasem Zachód już jest spóźniony, by się z tym wrogiem uporać – mówi w rozmowie z PAP wybitny znawca świata muzułmańskiego, arabista i historyk, prof. Jean-Pierre Filiu.

„Daesh (Daesz), czyli arabski akronim dla tak zwanego Państwa Islamskiego, to organizacja terrorystyczna stosująca totalitarne praktyki i mająca totalitarne plany. Priorytetem numer jeden jest zawsze służba bezpieczeństwa i inwigilowanie lokalnej ludności” – charakteryzuje pokrótce w rozmowie z PAP ekspert, wykładowca w Instytucie Nauk Politycznych (Science Po) w Paryżu.

IS w czerwcu ub.r. ustanowiła na części terytorium Iraku i Syrii kalifat. Według prof. Filiu „nic tam dobrze nie działa poza represjami”. „Edukacja została całkowicie przeorganizowana tak, żeby szerzyć propagandę. Pomoc społeczna generalnie jest sposobem nagradzania za lojalność wobec totalitarnego aparatu. Policja jest wszechobecna, często pochodzący z Europy dżihadyści denuncjują, biją, a czasami torturują i zabijają lokalną ludność” – opisuje ekspert. Zwraca przy tym uwagę, że problemem jest nierównowaga, jeśli chodzi o stan wiedzy IS i Zachodu na temat strony przeciwnej. Dżihadyści w swoich nagraniach w internecie często na bieżąco odnoszą się do toczonych na Zachodzie debat na tematy polityczne i społeczne.

Filiu podkreśla, że dżihadyści wiedzą o nas bardzo dużo, a my o nich niewiele.

Liczbę bojowników IS w Syrii i Iraku szacuje się na 30-40 tysięcy, z czego 5-6 tysięcy to osoby z europejskimi paszportami. „Ci (ostatni) ludzie są coraz ważniejsi, dlatego IS rekrutuje ich do utrzymywania porządku, pilnowania lokalnej ludności, która generalnie sprzeciwia się tej totalitarnej organizacji” – mówi arabista.

Wiadomo także, że terrorystyczny program IS został przyjęty jako kierunek działań przez dwa główne dżihadystowskie ugrupowania: na Synaju – przez tak zwanych Zwolenników Świętego Domu (Ansar Bait al-Maqdis; inaczej Zwolenników Jerozolimy – Ansar Jerusalem), oraz ostatnio w Nigerii – przez islamistyczne ugrupowanie Boko Haram.

W kontekście ostatnich konfliktów na Bliskim Wschodzie prof. Filiu, jeden z najlepszych francuskich znawców świata muzułmańskiego, zastanawia się jednak nie nad tym, „co jest nie tak z islamem, ale co jest nie tak z Europą; jak może być tak ślepa”. Jest przekonany, że „potrzebny jest większy udział Europy w odstraszaniu, albo pokonaniu tego bezprecedensowego zagrożenia”, jakim jest IS. „Zamiast tego – zastrzega – widzimy, że Europa, każdy europejski kraj coraz bardziej skupia się na swych własnych wewnętrznych sprawach i priorytetach”. „W niewystarczający sposób wymieniamy się wiedzą i zasobami, żeby zaplanować wspólną wizję, która z europejskiego punktu widzenia powstrzymywałaby coraz większy napływ dżihadystów” – dodaje.

Rozmówca PAP wskazuje, że koordynator UE ds. zwalczania terroryzmu Gilles de Kerchove wykonuje „imponującą pracę”, ale walka z IS to „nie tylko kwestia zwalczania terroryzmu”. „Mówimy tu o potrzebie deradykalizacji, a co ważniejsze – wspólnej strategii wobec Syrii, gdzie leży klucz do rozwiązania problemu. Od 2011 r. trwa tam wojna domowa przeciwko reżimowi Baszara el-Asada” – podkreśla arabista. „Asad i Daesh to dwie strony tego samego medalu i nie da się walczyć z jednym, bez walki z drugim” – dodaje.

„Daesh to wróg i nie ma strategii, żeby go zwalczać” – uważa wykładowca Sciences Po. Według niego Zachód już jest spóźniony, by się z tym wrogiem uporać.

Ekspert jest za to przekonany, że IS ma długoterminową strategię terrorystyczną wobec Europy. „Podczas gdy Daesh powoli rozwija strategię, rekrutuje ludzi w środku Europy, albo wysyła dżihadystów z powrotem (do Europy) z Bliskiego Wschodu, to my czekamy na ich następny atak” – zauważa Filiu.

Wzywa on do prowadzenia polityki, która mogłaby – jak to ujmuje – „zneutralizować podstawową przyczynę zagrożenia” ze strony IS. Jak tłumaczy, główne przyczyny nie leżą ani w Europie, ani w naszych społeczeństwach, ani w naszych więzieniach. „Są w Syrii, gdzie ten +potwór Daesh+ się rozwinął. Do tej pory operacja sił amerykańskich z powietrza nie uderzyła znacząco w Daesh. W naszym wspólnym europejskim interesie jest zwalczanie tej kwestii u samych korzeni” – dodaje.

Na pytanie o skalę przygotowań dżihadystów do przeprowadzenia ataku w Europie, Filiu odpowiada, że „są oni nie tylko przygotowani, lecz rozmawiają wyłącznie o tym”. „Niestety mam bezpośredni dostęp do ich propagandy w internecie, znam więc ich oryginalne teksty. I tak np. jedna z ostatnich wiadomości głosiła, że będą sprzedawać francuskie kobiety i dzieci na targach niewolników. A więc chcą zaatakować” w Europie – konstatuje ekspert i zaznacza, że od ponad roku przestrzega przed groźbą 11 września w Europie.

Styczniowy atak na francuski tygodnik satyryczny „Charlie Hebdo” i sklep koszerny w Paryżu, w którym to zginęło 12 osób, był opisywany w mediach właśnie jako francuski 11 września. „Obawiam się, że na kontynencie europejskim możemy mieć w przyszłości do czynienia z atakiem porównywalnym nie pod względem skali (liczby ofiar), ale pod względem koordynacji i symultaniczności” działań – wskazuje rozmówca PAP.

Jego zdaniem atak może nastąpić w Europie „wszędzie, ponieważ dżihadyści usprawiedliwiają atak dopiero po jego dokonaniu”. „Chcą uderzyć, kiedy mają możliwość, a dopiero później znajdują motyw” – tłumaczy.

Zwraca uwagę, że Zachód może mieć do czynienia z „niekończącą się walką (z IS), jeśli będzie jedynie próbował śledzić cele”. „Musimy przewidywać ataki i uderzać w struktury dowódcze aparatu terrorystycznego” – podkreśla.

Spytany o rolę Turcji w regionie i jej politykę wobec IS, Filiu odparł, że w tym kontekście widać jaskrawy brak współpracy ze strony UE i USA. „Musimy grać na Turcję, zwłaszcza, że jest główną bramą dżihadystów z i do Syrii” – zaznacza.

Do tej pory Turcy wydalili 1400-1500 dżihadystów, którzy chcieli wkroczyć na terytorium Turcji, by następnie móc wjechać do Syrii. Filiu jest przekonany, że gdyby UE zintensyfikowała współpracę z Turkami, zrobiliby oni dużo więcej w kwestii przeciwdziałania podróżom dżihadystów.

Jego zdaniem przyszły duży atak dżihadystów w Europie będzie miał dwie główne konsekwencje: odwet na społeczności muzułmańskiej i interwencję wojskową o zbyt dużej skali. „To jest błędne koło, dlatego musimy je przerwać, ustalając nasze własne priorytety i plany tak, żeby nie wpaść w pułapkę dżihadystów, którzy za nas będą ustalać agendę” – podsumował.

Na koniec dodał, że polityka USA bombardowania IS w Iraku i Syrii wykazała brak skuteczności.

Rozmawiała Karolina Cygonek (PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Na bieżąco, Wideo

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*