Czy kierowcy samochodów ciężarowych narażeni są na ataki terrorystyczne?

Zamachowiec z Berlina zamordował polskiego kierowcę i ukradzioną ciężarówką wjechał w tłum ludzi na jarmarku świątecznym fot.Bernd Von Jutrczenka/EPA

Zamachowiec z Berlina zamordował polskiego kierowcę i ukradzioną ciężarówką wjechał w tłum ludzi na jarmarku świątecznym fot.Bernd Von Jutrczenka/EPA

W rankingach najbardziej niebezpiecznych zawodów wykonywanych w USA kierowcy CDL od zawsze pozostawali w niechlubnej pierwszej dziesiątce. Wyprzedzają nas tylko drwale, pracownicy platform wiertniczych, hut i dekarze.

Do tej pory jako kierowcy dobrze wiedzieliśmy, co jest naszym największym wrogiem – zmęczenie, warunki drogowe, warunki klimatyczne i niestety inni użytkownicy dróg. Sporadycznie zdarzają się napady z bronią w ręku. Jednak wydarzenia ostatnich kilku miesięcy pozwalają dopisać do tej listy również terroryzm.

O ile po wydarzeniach z września 2001 roku obawiano się ataków bombowych, które miały być przeprowadzane z użyciem ciężarówek, o tyle teraz, szesnaście lat później, ponownie pojawiły się obawy o atak terrorystyczny z udziałem ciężarówki jako głównego śmiercionośnego narzędzia. Obawy te podyktowane są działalnością tak zwanych „samotnych wilków”, czyli terrorystów, którzy działają z reguły w pojedynkę. Ponieważ bardzo często nie mają powiązań z większymi organizacjami terrorystycznymi brakuje im odpowiednich funduszy na zorganizowanie bardziej zaawansowanych akcji. Kradzież ciężarówki i użycie jej do swojej operacji wydaje się, z ich punktu widzenia, jak najbardziej logiczne. A jak groźna może to być broń, niech przemówią fakty.

Cały skład, czyli ciągnik z naczepą to z reguły długość od 70 do 80 stóp (od 21 do 24 metrów), wysokość około 13 stóp (4 metry), a waga załadowanego składu to nawet 80 tys. funtów (40 ton). Często zdarza się, że ciężarówki, które pokonują długie trasy, mają zamontowane większe zbiorniki paliwa, po 150 galonów każdy, czyli razem 300 galonów (1135 litrów), co już samo w sobie stanowi ładunek wybuchowy. Do zatrzymania takiego pojazdu, rozpędzonego do szybkości 65 mil (105 km) na godzinę, potrzeba aż 525 stóp (160 metrów) przy dobrych warunkach drogowych. Możemy sobie tylko wyobrażać skalę następstw, gdyby ktoś celowo skierował taką ciężarówką w tłum, chcąc uczynić jak najwięcej szkód.

Wydaje się, że wśród terrorystów zapanował trend na tego rodzaju akcje. Zapoczątkowały je tragiczne wydarzenia w Nicei w lipcu zeszłego roku, gdzie Tunezyjczyk wjechał w grupę ludzi na promenadzie zabijając 84 osoby. Następnie w grudniu 2016 roku atak na naszego rodaka, kierowcę ciężarówki Łukasza Urbana w Berlinie, którego zraniono nożem, a potem śmiertelnie postrzelono. Dzięki jego bohaterskiej postawie zginęło mniej osób, niż zabójca tego oczekiwał. Uprowadzony polski tir kierowany przez Pakistańczyka wjechał w jarmark świąteczny zabijając 12 osób.
I wreszcie ostatni atak z udziałem ciężarówki, który miał miejsce w Jeruzalem 9 stycznia. Palestyńczyk wjechał w grupę izraelskich żołnierzy zabijając czterech i raniąc dziesięciu.

Na szczęście nie mamy takich problemów z terroryzmem jak nasi koledzy w Europie, ale drodzy kierowcy, miejcie zawsze oczy szeroko otwarte, nie pozostawiajcie na postojach otwartych pojazdów i inwestujcie w różnego rodzaju elektroniczne i mechaniczne zabezpieczenia.

Przy okazji takiego tematu nie sposób nie wspomnieć o naszym koledze po fachu, który z początkiem roku został postrzelony na stacji obsługi Pilot w Illinois. Krzysztof Bogucki przebywa obecnie w szpitalu im. Strogera w Chicago. Jego stan jest zmienny, ale nadal ma kulę w barku i odłamek w klatce piersiowej. Każda pomoc się liczy! Jego przyjaciele założyli konto na stronie GoFundMe, gdzie można wspomóc jego rodzinę.
www.gofundme.com/please-help-kris-and-his-family

Szerokiej i bezpiecznej drogi życzy ALL ABOUT TRUCKS. We serve Truckers!

Categories: Kierowcy, Truck

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*