Ukryta Opera

fot.FirmBee/pixabay.com/Opera

fot.FirmBee/pixabay.com/Opera

 

Nie, nie chodzi o jakieś dzieło Verdiego, lecz o przeglądarkę Opera rodem z Norwegii. Na rynku istnieje ona od wielu lat, ale nigdy nie przekroczyła kilku procent internetowych fanów. Nie zmienia to faktu, że rozwijana jest nadal, a ostatnio zaczyna zdecydowanie stawiać na ochronę prywatności internautów.

Nie tak dawno temu poinformowano, że Opera będzie miała wbudowane mechanizmy blokujące automatycznie wszelkie reklamy, które są zmorą ludzi wędrujących po sieci. Obecnie zaś pojawiła się informacja o tym, że przeglądarka zostanie wyposażona w tzw. VPN (Virtual Private Network), co oznacza, iż użytkownik tego programu będzie w czasie “surfowania” skryty za skuteczną, zaszyfrowaną zasłoną, czyli że żadne informacje dotyczące jego internetowych nawyków nie będą dla nikogo dostępne.
Faktem jest to, że VPN-y stosowane są często przez piratów kopiujących nielegalne treści. Jednak coraz więcej użytkowników Internetu, nie mających z piractwem nic wspólnego, domaga się, by przebywanie w sieci było zupełnie anonimowe i by nikt nie mógł niczego podglądać. Ponadto mechanizm VPN używany jest w wielu krajach, np. w Chinach, do omijania cenzury.

Przedstawiciel firmy Opera powiedział: “dzięki włączeniu darmowego, nielimitowanego VPN-a bezpośrednio do przeglądarki, dodatkowe instalacje lub rozszerzenia stają się zbędne. Dlatego użytkownicy Opery otrzymują dzisiaj wygodny sposób na zwiększenie swojej prywatności w sieci i łatwiejszy dostęp do ulubionych treści, bez względu na to, gdzie się znajdują”.

No i proszę, “wielki brat” przestaje być straszny.

Andrzej Heyduk

Na skróty przez technikę

* Brytyjska firma Dyson, która znana jest z nowatorskich odkurzaczy, wypuściła na rynek suszarkę do włosów, którą można kupić za nieco ponad 400 dolarów. Jest to podobno niezwykle zaawansowane urządzenie, które zbudowano w oparciu o “baterię miniaturowych pomp powietrznych”, co powoduje, że suszarka jest bardzo cicha. Należy mieć nadzieję, że suszy też włosy, choć przy takiej cenie lepiej jest chyba wyjść na dwór z mokrą głową i czekać na suszenie “naturalne”.
* Koncern Google ma zamiar nawiązać współpracę z firmą Uber w celu wspólnego opracowania zasad, na których w przyszłości miałyby działać taksówki bez kierowcy. “Googlowcy” twierdzą, iż chcą, by pojazdy te nie posiadały żadnych pedałów, ani nawet kierownicy i były całkowicie kontrolowane przez komputer. Z góry ostrzegam, że ja do czegoś takiego w roli pasażera nie wsiądę.
* Władze Chin zamknęły serwis koncernu Apple, oferującego internetowy dostęp do książek i filmów. Chińczycy nalegają, by wszystkie serwery transmitujące tego rodzaju treści zlokalizowane były na chińskim terytorium i by oferowane materiały “podlegały kontroli”. Innymi słowy, Apple padł ofiarą tego, że w Chinach rozpowszechniać można wyłącznie treści “jedynie słuszne”.
* Kuriozalna sytuacja wytworzyła się wokół powszechnie znanego dziennika Anny Frank, żydowskiej dziewczynki, która prawie do końca wojny ukrywała się w Amsterdamie, ale która ostatecznie została aresztowana przez gestapo i zginęła potem w obozie koncentracyjnym. W Polsce ogłoszono powszechny, darmowy dostęp do elektronicznej wersji tej książki, podczas gdy w Holandii kopiowanie jej pozostaje przestępstwem. Zgodnie z holenderskim prawem, dzieło opublikowane w 1986 roku (a wtedy właśnie dziennik został wydany) chronione jest przez 50 lat od daty publikacji, czyli do roku 2036. W Polsce prawa majątkowe do utworów wygasają 70 lat po śmierci twórcy. W tym przypadku chodzi oczywiście o Annę Frank, która zginęła w 1945 roku. Niby to Unia Europejska, a wszystko jest jakoś poplątane.

Categories: Technologie, Technology

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*