Teraz albo nigdy

fot.Peter Steffen/EPA

fot.Peter Steffen/EPA

W piątek 29 lipca kończy się okres, w którym Microsoft oferuje darmowy „upgrade” do systemu operacyjnego Windows 10. Nie wszyscy ten nowy system lubią, a niektórzy go wręcz nie cierpią, ale ogólnie rzecz biorąc wszyscy winni z oferty tej skorzystać z prostego powodu – uzyskanie darmowej licencji na Windows 10 nikogo nie zmusza automatycznie do porzucenia Windows 7 lub 8.

Poprzednie systemy operacyjne będą nadal wspierane aż do roku 2020. Ktoś, kto decyduje się na darmową licencję Windows 10 będzie wprawdzie musiał zainstalować tę rzecz na komputerze, ale przez następnych 30 dni możliwy jest łatwy powrót do poprzedniej wersji oprogramowania, natomiast licencja na Windows 10 pozostaje związana z maszyną (konkretnym procesorem, płytą główną, itd.), na której została zarejestrowana. Innymi słowy, Windows 10 będzie można na tym samym komputerze instalować dowolną ilość razy, np. za kilka lat, albo nigdy. Wynika stąd, że ryzyka żadnego nie ma.

Począwszy od soboty 30 lipca za Windows 10 trzeba będzie płacić. Na szczęście dla wszystkich, Microsoft daje do zrozumienia, że już nigdy nie będzie żadnej nowej wersji Windows, gdyż koncern postanowił uaktualniać okresowo Windows 10. Nie jest natomiast wykluczone, że – dla zmylenia przeciwnika – kiedyś pojawi się na rynku nowy system operacyjny o nazwie Doors 16.

Andrzej Heyduk

Na skróty przez technikę

* Amerykańska organizacja Electronic Frontier Foundation zamierza w sądzie okręgowym w Waszyngtonie dowodzić, że ustawa Digital Millennium Copyright Act (DMCA), która ma chronić prawa autorskie, jest przestarzała i zbytnio restrykcyjna, ponieważ kryminalizuje nie tylko piractwo, ale również całkiem legalne poczynania, takie np. jak dokonywanie modyfikacji fabrycznych samochodów, prowadzenie niektórych badań naukowych, przegrywanie legalnie zakupionych treści medialnych, itd. Zdaniem powodów przepisy te naruszają postanowienia pierwszej poprawki do konstytucji. Prawnicy są jednak zdania, że o sukces w tej sprawie będzie trudno, czyli nadal trzeba będzie prowadzić działalność przestępczą.

* Portal Yahoo, niegdyś wart 120 miliardów dolarów, został zakupiony przez Verizon za „jedyne” 4,83 miliarda. Tym samym kończy się historia jednej z najbardziej znanych firm internetowych. Wcześniej Verizon kupił też America Online i podobno zamierza teraz połączyć obie te formacje w jedną całość. Złośliwi mówią, że gdzieś w piwnicach Verizonu powstanie wkrótce cmentarzysko dawnych potentatów sieciowych.

* Koncern Amazon nosił się z zamiarem testowania w niektórych miastach USA dostaw zamawianych towarów przez niewielkie drony. Na drodze stanęły przeróżne przepisy i regulacje. W związku z tym Bezos i spółka, za zgodą brytyjskiego rządu, postanowili testy przenieść do Wielkiej Brytanii. Wynika stąd, że Brytyjczycy mniej się obawiają spadających im na głowy paczek. Drony będą mogły dostarczać przesyłki o wadze do 5 funtów, a latać mogą na wysokości nie wyższej niż 400 stóp, czyli 120 metrów.

* Giełdowe akcje firmy Nintendo nagle spadły o 17 procent. Stało się tak dlatego, że inwestorzy zorientowali się, iż japoński koncern nie jest właścicielem niezwykle popularnej ostatnio gry Pokemon Go. Szefowie Nintendo zareagowali zdumieniem, gdyż nigdy nie twierdzili, że z Pokemon Go mają cokolwiek wspólnego. Marka Pokemon należy do firmy Niantic Inc. Prawdziwy problem zacznie się wtedy, gdy wyjdzie na jaw, iż Nintendo nie ma też nic wspólnego z wynalezieniem koła oraz pisma drukowanego.

* Wtajemniczeni w Google twierdzą, że wkrótce dostępna będzie darmowa aplikacja dla urządzeń Android, która ma skutecznie blokować wszystkie „śmieciowe” próby telefonowania do ludzi w celach reklamowych. Początkowo program ten będzie dostępny dla użytkowników telefonów Nexus oraz Android One. Niestety nadal nie ma automatycznej funkcji blokowania telefonów od teściowej.

Categories: Technologie, Technology

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*