Spluwa z drukarki

Spluwa z drukarki

Od paru lat mówi się o drukarkach trójwymiarowych, przy pomocy których można wytwarzać różne przedmioty. Problem w tym, że można też w ten sposób „drukować” broń palną. W roku 2013 niejaki Cody Wilson, który uważa, iż każdy Amerykanin winien być uzbrojony po zęby, wyprodukował plastikowy, jednostrzałowy pistolet o nazwie Liberator. Można było z niego strzelić i zabić.

Technika idzie naprzód. Stolarz w stanie West Virginia, znany pod pseudonimem „Derwood”, zaprezentował ostatnio samopowtarzalny karabinek Shuty-MP1. Jest to broń kalibru 9 mm zrobiona niemal w całości z plastiku. Jedyne metalowe części to lufa i sprężyny.  Innymi słowy, w domu można już sobie wydrukować broń, przy pomocy której rozstrzelanie całego sąsiedztwa nie będzie problemem. Jest to fakt spędzający sen z powiek ludziom walczących z terroryzmem, tym bardziej, że broń z plastikowych części jest na razie niewykrywalna przez lotniskowe skanery.

Gwoli ścisłości muszę dodać, że w USA produkowanie broni na własny użytek jest legalne, natomiast nielegalne jest jej sprzedawanie innym. Nie napawa mnie to optymizmem – jak tak dalej pójdzie, co bardziej poirytowani czymś obywatele będą sobie mogli wydrukować dowolny sztucer i pozbyć się „wrogów”. No, chyba że drukarka się zatnie…

Andrzej Heyduk

Na skróty przez technikę

* Rząd Indii zakazał rozpowszechniania w tym kraju oferowanego przez Facebook darmowego dostępu do „okrojonego Internetu”. Mark Zuckerberg chciał w ten sposób rozpowszechnić sieć wśród ludzi ubogich, mieszkających w małym miastach i na wsi. Uznano jednak, że oferta ta przeczy zasadom otwartości Internetu i jest dyskryminacyjna, gdyż w sumie tworzy dwa oddzielne internetowe światy: dla bogatych i biednych. Serwis Facebooka, zwany Free Basics, miał dawać dostęp do lokalnych wiadomości, BBC i Wikipedii. Mogło być jeszcze gorzej – oferta mogła przecież dawać dostęp wyłącznie do Facebooka.

* Przed kilkunastoma dniami ruszyło sieciowe „muzeum wirusów komputerowych”, w którym można z rozrzewnieniem oglądać szkodniki z lat 80. i 90. Już po czterech dnia miejsce to odwiedziło ponad 100 tysięcy osób. Przeważa opinia, iż dawne wirusy były zwykle robione dla zabawy, a nie w celu wyrządzenia jakichkolwiek szkód. Ech, gdzie te czasy…

* Afrykański kraj Ghana ma pewien problem − rzadko kiedy w miastach są jakiekolwiek oznakowania ulic, a domy przeważnie nie mają numerów. W związku z tym, gdy ktoś pyta o drogę do jakiegoś miejsca, zwykle otrzymuje odpowiedź typu „to jest za dużym drzewem mango, w pobliżu baru”. Na pomoc pośpieszyła technika − powstała darmowa aplikacja o nazwie SnooCode, która przypisała wszystkim domom w Ghanie unikalny kod. Wystarczy kod ten wpisać do telefonu, a GPS wraz z SnooCode doprowadzi do celu. Podobno najbardziej się z tego cieszą taksówkarze oraz kierowcy karetek pogotowia.

* W czasie tradycyjnego już wywiadu, udzielonego przez prezydenta Obamę tuż przed finałowym meczem futbolowej ligi NFL, przywódca wolnego świata narzekał na to, iż sieć Wi-Fi w Białym Domu jest kiepska i że są w tym gmachu różne „czarne punkty”, gdzie z Internetem w ogóle się nie można połączyć. Obama zapewnił, że „coś z tym zrobi”, by jego następca nie miał tego problemu. Donald z pewnością się ucieszył.

* Liczni użytkownicy telefonów iPhone 6 są mocno poirytowani tym, że ostatni „upgrade” systemu operacyjnego iOS spowodował, iż ich cacka przestały działać i mogą zostać z powodzeniem wyrzucone do śmierci. Koncern Apple przyznał, że jeśli ich system operacyjny „wyczuje”, że jakieś osoby trzecie naprawiały telefon, a nie sam producent, do akcji ruszają specjalne zabezpieczenia, które powodują, iż na ekranie wyświetla się zawiadomienie „error 53”. Fotograf Antonio Olmos zabrał swój telefon do firmowego sklepu Apple, gdzie powiedziano mu, iż iPhona nie da się naprawić. Nie ma to jak być „frontem do klienta”.

 

Na zdjęciu: Drukarka 3D w trakcie drukowania fot.Yonhap/EPA

 

Categories: Technologie, Technology

Comments

  1. Techniczny
    Techniczny 6 kwietnia, 2016, 14:31

    Druk 3d ma też (a raczej głównie) swoją lepszą i bardziej pokojową stronę 🙂 Np. druk 3d w służbie medycyny – czyli protezy ręki dla dzieci rodziców, których nie stać na komercyjne (z reguły drogie) rozwiązania. Wspomnieć też warto o wschodzącej technologii druku 3d organów i tkanek, które mają potencjał do realnego ratowania życia ciężko chorych.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*